2017-08-05.
Od jakiegoś czasu w Polsce zawrotną karierę robi mała książeczka, napisana przez niemieckiego leśnika Petera Wohllebena – „Sekretne życie drzew”.

To bardzo sympatyczna książka o drzewach. O lesie, który nie jest składem desek, a bardzo złożonym systemem, w którym żyjące organizmy – od grzybów po tysiącletnie dęby – pozostają w bardzo subtelnych relacjach.
Peter Wohlleben jest leśnikiem. Kimś, kto rozumie las i kocha przyrodę. Jest trochę naiwny w próbach opisania lasu jako jednego wielkiego organizmu: żywego, współpracującego, odczuwającego ból i niepokój. W opisach relacji między różnymi gatunkami drzew, relacji pomiędzy drzewami-rodzicami a ich dziećmi, być może niekiedy przekraczana jest cieniutka granica nieuprawnionej antropomorfizacji – las nie myśli jak organizmy zwierząt, a na pewno nie jak człowiek. Drzewo „odczuwa” ból po zadanej mu ranie czy ataku pasożytów, ale to inny rodzaj reakcji i procesów – chemicznych, elektrycznych, akustycznych…
Nie będę tu wyręczał autora, książeczkę Petera Wohllebena każdy może i powinien przeczytać sam. Naprawdę warto!
Przywołałem tę małą książeczkę niemieckiego leśnika dlatego, że w Polsce – teraz, w tych tygodniach i dniach – rozgrywa się spektakl, w którym główną rolę gra minister rządu „dobrej zmiany” Jan Szyszko. Profesor Jan Szyszko, który z arogancją i butą, przewyższającą wszystko, do czego zdążyło przyzwyczaić nas rządzące ugrupowanie „olewa” orzeczenia i nakazy UE, „olewa” opinie i krytyczne uwagi środowiska naukowego z Polski i Europy, „olewa” protesty ekologów, próbujących zatrzymać wielkie maszyny wyrębujące puszczę białowieską. I kpi z nas wszystkich w żywe oczy twierdząc, że to on najlepiej dba o kondycję puszczy, ratując ją przed zabójczym kornikiem.
Czy jest gdzieś granica szaleństwa i hipokryzji, obłudy i kłamstwa, której nie przekroczy ta władza?
Odpowiedź jest prosta – nie ma!
Minister Szyszko, autor i ambasador ustawy znanej jako „lex Szyszko”; ustawy, dzięki której wycięto blisko milion drzew w obszarach zabudowanych pod planowane biznesy firm deweloperskich; ustawy, która poruszyła nawet tzw. prezesa Polski Jarosława Kaczyńskiego, który wymógł jej nowelizację, nowelizację tak przeprowadzoną, aby wszyscy zainteresowani zdążyli zrobić swoje z ojcem dyrektorem na czele…
Oto ów minister Szyszko, mający ewidentne kłopoty ze swoim oświadczeniem o stanie majątkowym, ów pan w trakcie posiedzenia rządu wręczający ministrowi Błaszczakowi kopertę od „córki leśniczego”… Pamiętamy bezczelną próbę wyjścia z tej wpadki, gafy popełnionej na oczach całej Polski. Jan Szyszko w wywiadzie telewizyjnym , tłumacząc sprawę koperty przywołał… kogo? „Inkę” , jedną z modelowych obecnie obowiązujących bohaterów – żołnierzy wyklętych, niezłomnych… bo to też była córka leśniczego.
Naprawdę, trudno znaleźć w całym rządzie osobę bardziej skompromitowaną i bardziej nieprzystającą do zajmowanego urzędu niż ów Szyszko.
Przywołam dowcip. Dowcip zawsze jest spontanicznym komentarzem sytuacji, w Polsce zwłaszcza: pytanie – co trzeba zrobić, aby w Polsce urósł las? Odpowiedź – posadzić Szyszkę!
A teraz na poważnie – przygasła sprawa sądów. Jest pat, trwa przerwa do czasu, gdy prezydent przedstawi swoje projekty. Jest lato. Jedziemy do lasu, wypoczywamy na tzw. łonie przyrody. Pamiętajmy – tym, który dba o przyrodę w Polsce, o lasy, o Puszczę w Białowieży, jest minister Jan Szyszko, człowiek nie widzący lasu, a jedynie deski, które można zrobić z tych drzew po ich wycięciu. Człowiek, który ma za nic opinie wszystkich gremiów naukowych. Co tam, minister może nie mieć racji, bo minister ma pieczątkę, a kto ma pieczątkę ten ma władzę…
Pamiętajmy: to decyzje, jakie podejmujemy przy urnie wyborczej skutkują tym, że to tacy ludzie otrzymują teki ministerialne. I robią, co robią.
Rozgrywka z UE, jaką prowadzi Szyszko – rozgrywka, w której słyszymy ze strony ministerstwa ochrony środowiska (to chyba kabaret z tą nazwą), że my chronimy przyrodę i las pierwotny, a to zła Unia Europejska dąży do jej zniszczenia…
Żałosne.
Jeżeli miałoby się tak stać, że Unia wymusi zaprzestanie wycinki drzew w puszczy, to wedle tego typasa będzie musiała nam zapłacić miliardy euro odszkodowania. Szyszko ukarze mianowicie Unię Europejską. Rząd Szydłowej nie będzie wszak przed nikim na kolanach. A zwłaszcza przed Niemcami, co to muszą nam zapłacić za II Wojnę.
Kto to kupi? Czy „ciemny lud” obrabiany przez Jacka Kurskiego w jego „kurwizji” jest aż tak ciemny? Nie sądzę!
I na koniec coś w innej, ale w trzymającej się tematu sprawie.
Peter Wohlleben pisze w swojej książeczce o „lesie cmentarnym”. Występuje taki w Niemczech, gdzie prywatny stary las – im starszy, tym lepszy – zmienia się niekiedy… w cmentarz. Każdy może sobie wykupić tu prawo do pochówku pod wybranym drzewem. Nie ma grobowca. Jest tylko stare drzewo, na którym mała tabliczka informuje, że tu spoczywa wymieniony z imienia i nazwiska człowiek.
Mam pytanie – czy wyrażenie „spoczywa” jest tu adekwatne ? Może „żyje” jest bardziej prawdziwe? Wszak urna z prochami po kremacji jest w naturalny i piękny sposób wprowadzana do obiegu żyjącego olbrzyma…
To piękna perspektywa. Mnie się to podoba bardziej, niż te ściany budowane w polskich cmentarzach jako kolumbaria, czy klatka z kamienną tablicą informująca o spoczywającym w niej lokatorze. To drugie, to zdecydowanie gorszy obraz.
Niemcy zrobili z tego biznes, jak zresztą ze wszystkiego, ale ten pomysł jest po prostu dobry. Może by i u nas ?
Chyba że i to zostanie odrzucone jako pochodzące z zepsutej lewackiej Europy; a zwłaszcza od Niemców. Tych samych Niemców, co to ostatnio przyjęli prawo o związkach partnerskich. Na które my, Prawdziwi Polacy, ostatni Obrońcy Chrześcijaństwa, nie zgodzimy się nigdy.
Chyba, że…
Zbigniew Szczypiński
Gdańsk

Już raz komentowałem ten problem, ale trzeba do niego wracać, bo dotyczy nas wszystkich i może nas wszystkich
dużo kosztować.
Sprawa tylko na pozór jest skomplikowana.
Chodzi o przeforsomanie w ustawach RP 1) udostępnienia deweloperom, bez żadnej kontroli, wycięcia drzew na dowolnych działkach pod budowy nieruchomości oraz 2) zarządzenie pod pozorem walki z kornikiem drukarzem niekontrolowanej wycinki drzew na terenie Puszczy Białowieskiej i zagrabienie zysku ze sprzedaży drewna.
Czy w całej Polsce możemy znaleźć trzech uczciwych ludzi : 1) Jednego prokuratora który napisze o tych sprawach taki pozew, którego nie da rady odrzucić żaden inny prokurator, nawet ten z nazwiskiem Zero ? 2) Drugiego prokuratora który nada właściwy bieg tego pozwu i skieruje go do odpowiedniego Sądu ? 3) Jednego dziennikarza który te przestępstwa jednoznacznie i przekonująco przedstawi w mediach suwerenowi ?
Drogi @Kolarzu, gdyby tacy prawnicy istnieli na prawdę, to już dawno Kaczyński siedziałby w Tworkach i nie mielibyśmy całego tego bajzlu – polskiego piekła do kwadratu… kogo by taki dziennikarz przekonał, jeśli nasz kochany suweren sam lubi kręcić, oszukiwać i mataczyć, a cała służba leśna stoi murem za nieuczciwym ministrem. Kto mu dał tytuł profesorski? Od tego należałoby zacząć!
Kiedy wiele, wiele lat temu zaczynałem dopiero pracę zawodową, „będąc młodą lekarką na rubieży”, chciałoby się rzec, miałem szefa, obecnie już śp. p. A. Ś. (nazwiska nie podaję, bo nie o to idzie), który w określonej sprawie z początku lat 80-ych XX w., w przypływie szewskiej pasji powiedział (sam słyszałem!): „w tym kraju nie da się sporządzić niezależnej ekspertyzy w żadnej sprawie”. To tylko pozornie nie ma nic wspólnego z artykułem; chciałem zwrócić uwagę, że wyrok/decyzja sądu też jest swego rodzaju ekspertyzą, podobnie jak akt oskarżenia wysmarowany przez prokuratora, takoż artykuł dziennikarza, opinia rzeczoznawcy, ocena nauczyciela, decyzja arbitra sportowego itd. itd. itd. To, że minister Szyszko jest zwykłym […], jest jasne od początku, ale to, że prokuratorzy, sędziowie i inne organy nie reagują, oraz to, co 35 lat temu wypowiedział Adam Ś., ma jedną przyczynę: sqrwione do cna społeczeństwo, od dołu do góry i od góry do dołu. Autorytetów nie ma, bo są konsekwentnie niszczone, a z drugiej strony, ci, którzy o autorytet urzędu/stanowiska dbać powinni, tego nie czynią. Jaki jest mój główny zarzut pod adresem lokatora pałacu prezydenckiego? Ano taki, że w moim pojęciu prezydent, premier itd. winni bronić nie niczym Bronia, lecz niczym lwica młodych, autorytetu urzędu. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu: w polityce zawsze może się zdarzyć, że PAD lub inna osoba będzie musiała przemówić do narodu: „Słuchajcie rodacy, z przyczyn, o których nie mogę powiedzieć, musimy to i to”. Kto uwierzy obecnemu ministrowi, prezydentowi, sędziemu, prokuratorowi, generałowi itd.? NIKT, bo wszyscy totalnie się sqrwili! (a jak mawiał Marszałek: raz się sqrwisz, qrwą pozostaniesz). Przepraszam za użycie brzydkich słów, ale sprawa tego wymagała.
@Aquinus: To bardzo celny wpis. Źródłem tego bałaganu i spsienia jest polskie „równaj w dół” odziedziczone chyba po komunie, czyli niezrozumienie konieczności wspierania osób wybijających się. Tu uśmiecha się teoria gier – wspierajmy lepszych, bo dzięki nim zyskamy sami. Tego prostego faktu nadal się nie rozumie. W zamian dominuje powszechna zawiść i zazdrość. To powoduje że tak trudno znaleźć w Polsce liderów z prawdziwego zdarzenia. W efekcie nasza klasa polityczna pokazuje zamiast liderów drugorzędnych działaczy, często świetnych w zakulisowych gierkach ale nie umiejących dotrzeć do społeczeństwa z jasnym i prostym przekazem. Nie ma komu porywać społeczeństwa, gdy kraj w kłopotach i trzeba zacząć go ratować od bandy hołoty z PiS-u.
Skoro już ruszyliśmy tym tropem, to idźmy dalej. Moja diagnoza sytuacji, m.in. w oparciu o kilkudziesięcioletnie przemyślenia i obserwacje, jest także, że zrzucanie winy na „komunę” jest za przeproszeniem „pier… o Szopenie”. Na to złożyło się ponad 1000 lat pokracznej historii Polski, bo nic w jej historii nie przebiegało „utartym trybem” (mógłbym ten wątek ciągnąć dalej, ale to temat-rzeka). Moja konkluzja jest niestety przykra: w Polsce nie sprawdzi się żadna, ale to żadna formacja ustrojowa: monarchia, demokracja, republika, despotyzm itd. (przecież w okresie stalinizmu komuchy nawet porządnych łagrów nie potrafiły zorganizować). O powodzenie lub niepowodzeniu takiej czy innej formacji w ostatecznym rozrachunku decydują ludzie, a materiał ludzi Polska ma fatalny! Jakaś niewielka część (można dyskutować, czy to 15% czy 30%), to ludzie pracowici, zaradni, z pasją, przewidujący, w miarę uczciwi itd. itp. (Polska A) Reszta to nieudacznicy, nieroby, sieroty po komunie, roszczeniowi, pyskaci, wieczne d… wołowe (Polska B). Moim zdaniem za wcześnie, o wiele za wcześnie upowszechniliśmy demokrację. Konieczna jest albo Polska dwóch prędkości, albo separacja przestrzenna (z przesiedleniami) dwóch Polsk. Tylko proszę mi ktoś nie opowiada dyrdymałów o zwalczaniu wykluczenia przez edukację, o wrażliwości społecznej, o zasypywaniu przepaści, o walce z biedą, o przytulaniu pisowców. Jeżeli ma być Polska dwóch prędkości, to pełna demokracja dla tych pierwszych z wymienionych – Polski A. Polska B – batem po d… i niech cicho siedzą. Dlaczego zasypywanie przepaści, eliminacja wykluczenia przez edukację itd. uważam za dyrdymały? Jak mawiał mój nauczyciel matematyki w szkole średniej, „jeszcze nikt nigdy nikogo niczego nie nauczył, jeśli ktoś nie chciał się nauczyć”. Inaczej mówiąc, KAŻDY program pomocy tym wykluczonym MUSI zakładać „wkład własny” zainteresowanego (chodzi o własne zaangażowanie i chęć); jeśli tego wkładu nie ma, koniec z pomocą. Tymczasem w rzeczywistości mamy masowe rozdawnictwo diabła wartych dyplomów.
„Kto mu dał tytuł profesorski? Od tego należałoby zacząć!”
Jak to kto? Komuniści!
Jak zwykle, w Polsce wszystko sprowdza się do hasła – „precz z komuną”
@MR E: wynika z tego, że wśród komunistów byli swoi i ten gorszy sort!
Wszyscy tylko o polityce – a jak się podoba idea cmentarnego lasu ? To może ważniejsze niż Szyszko, Szyszko się kiedyś skończy a ten temat jest wieczny
@Zbyszek123: tylko najpierw trzeba mieć ten las do chowania w nim…
do Andrzej Pokonos – te lasy pogrzebowe to lasy prywatne a interes na tym polega, że wynajem drzew na grobowce lepiej się właścicielom opłaca niż wyręb i sprzedaż do tartaku.
To dobra symbolika a i niezły interes dla tych co mają prywatne lasy, powtarzam, prywatne a więc poza władzą Szyszki
PiS ma wielkie zakusy na wszelką własność prywatną. To nienormalna mafia ogarnięta szałem kontrolowania całego społeczeństwa. Chlopska własność jest także solą w ich oku i tam już były zakusy na przejmowanie prywatnych gruntów. Stąd mój sceptycyzm, co do możliwości utrzymania prywatnych lasów.
wprawdzie różnorodność drzewostanu puszczy przywracano znowu nie tak dawno w skali czasu lasu, jednak istotnie nie wiadomo czy kornik drukarz wie, czy tnie za czy przeciw, w tym sęk. W każdym razie gdyby Unia zapłaciła a z innowacjami nie wyjdzie ostałby się tartak i hodowlę żubra można by było rozwinąć, albo dupelków.
https://youtu.be/m1uWTrOjIus
Jakieś dziwne sprawy dzieją sie z komentarzami pod tym tekstem Pana Szczypinskiego. Raz jest zero komentarzy raz 3 i raz 10.
A w międzyczasie Pan Szyszko robi kolejny biznes swojego życia po miliardach za ekrany przy autostradach i nie ma zamiaru reagować na żadne wyroki czy wezwania do uczciwego określenia swoich dochodów i majątku.
Może admin zachciałby sprawdzić co jest grane ?
Panowie – bez jaj. Polska to mały kraik. sądzicie, że da się zorganizować koncert z Bono?
https://www.youtube.com/watch?v=kGgxnIJY0Do
Bono już kiedyś ocalał lasy deszczowe w Amazonii.
pozdrawiam