***
I wojna światowa dla wielu państw była katastrofą, spowodowała tragiczne straty ludności i majątku narodowego. Z drugiej strony – rozpad wielkich mocarstw, czyli europejskich cesarstw, zaowocował powstaniem wielu nowych państw narodowych, które w wyniku traktatów pokojowych zyskały niepodległość.Ponieważ ziemie zamieszkałe przez Polaków należały do trzech mocarstw, które wszystkie poniosły klęski lub mocno podupadły, udało nam się uzyskać ziemię i ludność na stosunkowo znacznym terenie i na tle nowo powstałych państw wyglądaliśmy bardzo potężnie, zwłaszcza pod względem obszaru i liczby ludności. Po pierwszej wojnie światowej obszar Polski zajmował 389.720 km2 natomiast ludność wynosiła 34 849 000 osób, ale 30 procent wynosiły mniejszości etniczne, niezbyt przychylnie nastawione do polskich władz i często występujące z roszczeniami politycznymi i terytorialnymi.
Ambicje mocarstwowe niemal we wszystkich krajach po I wojnie światowej pojawiły się stosunkowo szybko. Po pewnym czasie także polscy politycy przyjrzeli się mapom Europy Środkowo Wschodniej i odkryli, że Polska, nieistniejący do niedawna kraik, podzielony między największe mocarstwa Europy, nagle stał się całkiem sporym państwem, z dość liczną ludnością, zdecydowanie górującą nawet nad byłym cesarstwem austrowęgierskim. Osłabienie Niemiec jako kraju pokonanego w wojnie i słabość porewolucyjnej Rosji, zwłaszcza po wygranej Bitwie Warszawskiej w 1920, sprawiły że nasi politycy i ideolodzy uznali że znajdujemy na prostej drodze do zapanowania nad tą częścią Europy i mamy okazję by stać się regionalna potęgą, a nawet mocarstwem.
Niestety nie dotyczyło to ani bogactwa obywateli czy rozwoju nauki, ani silnego przemysłu. Dominujący sektor gospodarczy kraju (czyli rolnictwo) poza terenem Wielkopolski było bardzo zacofane, infrastruktura drogowa i elektryfikacja były zaniedbane, a przemysł, szczególnie na Śląsku, należał w większości do obcego kapitału.
Powojenna Polska była zniszczonym krajem rolniczo przemysłowym, a w wyniku działań militarnych poniosła ogromne straty. Odbudowa i zjednoczenie kraju trzech zaborów np. pod względem infrastruktury, systemów administracyjnych i reform społecznych osiągnęła pewne sukcesy, ale nie sprzyjała budzeniu się idei mocarstwowych, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromne zacofanie polskiej wsi, która nie doczekała się reformy rolnej i unowocześnienia metod produkcji.
Mimo tego, w drugiej dekadzie „dwudziestolecia” wśród nacjonalistycznych elit zaczęły się pojawiać idee „Polski od morza do morza”, czyli „Międzymorza” i odzyskania utraconych terytoriów na wschodzie.
Przejawiały się one zarówno w wypowiedziach polityków, jak i w powstawaniu roszczeniowych organizacji typu Liga Morska i Kolonialna, które głosiły hasła przygotowań do powrotu na utracone obszary. Jednocześnie sanacyjna propaganda zapewniała społeczeństwo, że jesteśmy potęgą regionalną i militarną, lansowano plany uprzemysłowienia, zagospodarowania dostępu do morza i zbudowania Gdyni, oraz stworzenia polskiej floty pasażerskiej, towarowej i wojennej, a zwłaszcza zbudowania przemysłu zbrojeniowego w „trójkącie” COP. Żądano też przydzielenia Polsce terytoriów byłych kolonii niektórych krajów europejskich w Afryce. Aneksja Zaolzia w 1938 roku również uznana została przez polską propagandę za dowód naszej potęgi.

Nęka mnie ten Pana tekst od czasu jak go przeczytałem.
Mocarstwem nie musimy być ale przyjemnie jest pomyśleć aby tak się stało.
W załączeniu mapka z której wynika że powinniśmy się cieszyć z tego co mamy.
Życie jest bjutalne.
Pozdrawiam