Janusz Dąbrowski: Czy musimy być mocarstwem21 min czytania

()

***

Z kolei po II wojnie światowej wybito nam skutecznie mocarstwowość z głowy, gdyż po ogromnych zniszczeniach wojennych i ubytkach ludności, jako państwo nominalnie niepodlegle staliśmy się jednak częścią mocarstwa, a nawet imperium radzieckiego, więc nie mogliśmy nawet marzyć o wejściu indywidualnie do pierwszej ligi światowej czy europejskiej, ani w gospodarce, ani w poziomie życia.

Sąsiednie kraje, mimo że z wyjątkiem Ukrainy znacznie mniejsze, górowały nad Polską w ilościowych i jakościowych parametrach. Dotyczyło to naszego poziomu życia i jego jakości w czasie odbudowy, intensywnego nadrabiania opóźnień i przekształcania kraju rolniczego w przemysłowo-rolniczy.

Decyzje RWPG w sprawie podziału pracy, jako główne filary gospodarcze przyznały nam górnictwo węglowe i ciężki przemysł, czyli niezbyt zaawansowane jakościowo hutnictwo, przemysł stoczniowy, produkcję wagonów i nieskomplikowane wytwórnie żywności i odzieży. Zbudowaliśmy także trochę zbrojeniówki, czyli fabryk podstawowej broni i amunicji na radzieckiej licencji.

Dopiero w latach 70 nasz przemysł maszynowy zaczął nabierać rozpędu, rozwinęła się produkcja samochodów osobowych, ciężarowych i autobusów, w tym licencyjnych z zachodu. To wszystko, łącznie z rozwojem infrastruktury kolejowej np. CMK, zbudowania pierwszych dróg szybkiego ruchu i dynamicznego wzrostu budownictwa mieszkaniowego w technologii wielkiej płyty, nie składało jednak tego puzla w mocarstwo ekonomiczne, chociaż intensywna propaganda głosiła że jesteśmy 10 potęgą przemysłową świata, czyli prawie mocarstwem.

Nieśmiało zaczęły więc odżywać tęsknoty za Wielką Polską od morza do morza, z kresami, Wilnem i Lwowem, ale także z Wrocławiem i Szczecinem.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Magog 25.08.2017