***
Na ostatnim spotkaniu Global Forum Trójmorza w Warszawie z udziałem Donalda Trumpa kraje członkowskie zadeklarowały, iż głównymi tematami, mającymi łączyć je we współpracy będzie rozbudowa związków energetycznych i wykorzystania nowej gazowej oferty USA, rozwój infrastruktury logistyczno-transportowej czyli drogowej i kolejowej oraz informatyczno-telekomunikacyjnej.Jednak szybko okazało się, że państwa członkowskie mają w tych sprawach bardzo indywidualne zamiary. Niemal każde z nich ma roszczenia w stosunku do sąsiadów, nie mają więc wspólnych interesów z Polską, jako jedynym krajem państwem, które się tak wyrywa do amerykańskiego gazu. W ich opinii nasza władza, która wraz z Chorwacją najbardziej zaangażowała się w Trójmorze, ma jeden, ale za to najważniejszy interes. Jest nim mianowicie zdominowanie członków Trójmorza i w efekcie zdobycie pozycji mocarstwa w rejonie Europy środkowo wschodniej. Dowodzi tego pominięcie Ukrainy w naszych propozycjach udziału w Trójmorzu.
Z drugiej strony, bałkańscy członkowie Trójmorza mają objawy wyraźnej separacji w stosunku do Serbii, która jest przecież kandydatem do wejścia w skład Unii. Ponadto dość powszechny jest pogląd, iż działania polskich władz oraz niezależnych ideologów zawarcia związku Trójmorza dążą do uniezależnienia się od Unii, podczas gdy pozostałe kraje Trójmorza zdecydowanie popierają Unię w obecnej formie.
Okazuje się ponadto, że wszystkie państwa Trójmorza i reszta państw tego regionu. które nie należą do Unii Europejskiej, mają wobec swoich sąsiadów bardzo silne roszczenia nacjonalistyczne, typu Wielka Ukraina, Wielka Chorwacja, Wielka Serbia czy Wielka Albania itd., więc cała idea regionalnego zjednoczenia, w tej sytuacji politycznej, jest zadziwiająco idealistyczna.
Wśród członków Trójmorza widać także wyraźny brak chęci do rozbudowy infrastruktury transportowej na kierunku północ południe, gdyż bardziej zainteresowani są inwestowaniem w sieć drogową na azymucie zachód-wschód.
Na przykład Czesi nie widzą potrzeby budowania – oprócz Cieszyna – nowych autostradowych połączeń z Polską, które dla nas byłyby najwygodniejsze na drodze S3, bo wystarczają im drogi lokalne, Słowacy zaś uznali, że wystarczy im zupełnie jedno połączenie na wspomnianej wyżej trasie E 75/A1. Węgrzy mają autostrad tyle, ile im trzeba i nie interesują się amerykańskim gazem z łupków, ani terminalem na wyspie Krk w Chorwacji, bo mają obiecany gaz od Putina, a Słowacy też umieją porównać ceny gazu z różnych kierunków.
Na cytowanym posiedzeniu Trójmorza mówiono dużo o infrastrukturze, energetyce i cyfryzacji, ale nie było deklaracji zapotrzebowania ani na szybkie koleje, ani rurociągi i linie super wysokiego napięcia.
Inwestowanie w energetykę i rurociągi to skomplikowany temat, gdyż kraje Europy południowej węgla, gazu ani ropy nie mają, ale nie mają też wspólnej koncepcji rozwoju odnawialnych źródeł energii, ani consensu na elektrownie atomowe.
Niemniej Polska jako największy, najliczniejszy i najbardziej uprzemysłowiony kraj Europy Środkowo Wschodniej poczuła wiatr w żaglach, tym bardziej, że wsparł ją ścigany dwoma listami gończymi z Gruzji i Ukrainy były prezydent Michael Saakaszwili, który wystąpił w telewizji Republika i pouczył naszych polityków, że Polska we wschodniej Europie już teraz ma role supermocarstwa i nie musimy klęczeć przed Unią. Korzystając z dobrych rad postanowiliśmy więc odegrać główną mocarstwową role w Trójmorzu, nawiązując do przedwojennych, nacjonalistycznych marzeń o Międzymorzu.

Nęka mnie ten Pana tekst od czasu jak go przeczytałem.
Mocarstwem nie musimy być ale przyjemnie jest pomyśleć aby tak się stało.
W załączeniu mapka z której wynika że powinniśmy się cieszyć z tego co mamy.
Życie jest bjutalne.
Pozdrawiam