Ernest Skalski: Sierpień. Tyle pamiętam17 min czytania

()

Szczecin

Przyjechaliśmy do Stoczni im, Warskiego, gdzie obradował szczeciński MKS, akurat kiedy miała się rozpocząć kolejna sesja negocjacji. Eskorta stoczniowców, w czystych kombinezonach i białych kaskach wprowadzała delegację partyjno–rządową, w której był członek Biura Politycznego, Kazimierz Barcikowski, partyjny liberał i zdecydowany zakapior Andrzej Żabiński, współodpowiedzialny za późniejszą masakrę w KWK Wujek.

Rozmowy wyglądały tak, że komitet siedział ciasno w sali, a pertraktujące delegacje zasiadały obok siebie w prezydium. Jawniej już być nie mogło. Strajkujących reprezentował lider szczecińskiego strajku, Marian Jurczyk. Zupełnie inny typ niż Wałęsa. Przypominał mi obraz działacza związkowego z amerykańskich filmów. Niebyt lotny, solidny, uparty, nieufny.

Nie pamiętam, o czym mówili. Pamiętam, że nie było to pasjonujące. Ważne było, że w Szczecinie władza pokojowo negocjuje z MKS, a w Gdańsku wyraźnie bojkotuje centralę i stara się rozbić strajk. I strajkujący w Gdańsku nie wiedzą, że negocjacje z władzą są możliwe, że jest już precedens takich rozmów, na który się można powołać. Siadamy do fiata i jedziemy znowu do Gdańska.

„Po tysiącu lat chrześcijaństwa,
Nie wrócimy do pogaństwa.
Polska z tego w świecie słynie,
Że Papieża mamy w Rzymie”

Po trzydziestu latach tkwi mi w pamięci ten wierszyk, ulokowany wraz z różnymi hasłami wśród kwiatów, w prętach ogrodzenia Stoczni im. Warskiego. Z jednej strony stali strajkujący, z drugiej – rodziny, przyjaciele, przypadkowi przechodnie. Wesołe rozmowy, spokój. W obu tych zgromadzeniach, w Gdańsku i w Szczecinie, wyczuwało się bezbłędnie nastrój i sposób zachowania z papieskich mszy sprzed roku. Opanowanie, godność, poczucie siły. Dzisiaj to brzmi jak frazes, ale wtedy to było już oczywiste. Jan Paweł wprowadził nową jakość do masowych wystąpień.

Do Gdańska wjeżdżaliśmy już w drugiej połowie nocy. Miasto robiło inne wrażenie niż za dnia. Nie było ludzi. Milicji może nie było więcej, ale na pustych ulicach rzucały się w oczy patrole i radiowozy. Akurat ja prowadziłem. gdy musiałem obudzić Wojtka i Jacka: zatrzymuje nas milicja na moście (nad torami) do Stoczni! Mówimy kim jesteśmy i dokąd jedziemy. Puszczają bez słowa. W stoczni też jest inaczej. Wystawiona warta stoczniowców kontroluje bramę, ale w środku wszyscy się pochowali po kątach i śpią. Nie śpi jedynie Andrzej Gwiazda. W porządku. Zdajemy mu relację z tego co widzieliśmy w Szczecinie. Władza rozmawia! Gwiazda słucha, kiwa głową, nie wygląda, aby był poruszony. Taki, widać, już jest. Ale to właściwy adres, pod który powinna trafić ta wiadomość. Może się przydała, bo w końcu zaczęły się rozmowy i w Gdańsku.

W poczuciu spełnionego obowiązku ruszyliśmy do Warszawy. Wjeżdżaliśmy kiedy już było jasno.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

16 komentarzy

  1. Magog 22.08.2018
  2. ansz 23.08.2018
    • j.Luk 23.08.2018
      • ansz 23.08.2018
        • ansz 23.08.2018
      • ansz 23.08.2018
        • ansz 23.08.2018
  3. Mr E 23.08.2018
  4. Zbyszek123 23.08.2018
    • jacekm 24.08.2018
  5. Obirek 24.08.2018
  6. andrzej Pokonos 25.08.2018
  7. Zbyszek123 25.08.2018
  8. andrzej Pokonos 25.08.2018
  9. j.Luk 28.08.2018
  10. PIRS 28.08.2018