Ernest Skalski: Sierpień. Tyle pamiętam17 min czytania

()

El lider…

O sali BHP, kawałek za bramą numer dwa, po prawej stronie, pisano już wystarczająco dużo. Pamiętam długie rzędy stołów, stół prezydialny koło popiersia Lenina. Prawie wszyscy mieli przed sobą jednakowe i popularne wówczas magnetofony Kasprzaka na licencji Grundiga. Każdy czuł ważność tego co się dzieje i czuł się w obowiązku nagrać i odtworzyć kolegom. Przy stołach siedzieli bowiem przedstawiciele kilkudziesięciu strajkujących zakładów Trójmiasta. O czym informowały tabliczki z nazwami tych zakładów. Kiedy jednak ruszyłem by je spisywać, nie spotkało się to z aprobatą. Ludzie byli wyczuleni na możliwą reakcję władzy i choć działali z ostentacyjna jawnością, to odruchowo się bali. To całe zgromadzenie stanowiło Międzyzakładowy Komitet Strajkowy.

Mówili kolejno przedstawiciele zakładów. O tym co u nich się dzieje, czego żądają, jak przebiega strajk. I dużo o ciężkich warunkach, o nieprzychylnej administracji, o reakcjach władzy. Był nawet wyznaczony punkt, w którym zbierano informacje o aktach opresji. Ale zebrani słuchali niezbyt uważnie, bo tematyka była dość monotonna. Ożywiano się gdy oznajmiano kto gdzie w Polsce rozpoczął strajk, wysłuchiwano nadesłane pozdrowienia. Trójmiasto było izolowane informacyjnie od reszty kraju, a poczucie izolacji wśród strajkujących było dokuczliwe.

Tego dnia na Wybrzeżu przebywał wicepremier, Tadeusz Pyka. Starannie unikał kontaktów z MKS, który bardzo chciał negocjować. Ale Pyka objeżdżał liczne inne strajkujące zakłady. Wszędzie obiecywał wypełnienie wszelkich żądań odnośnie do warunków pracy, wynagrodzeń, postulatów ogólnospołecznych, omijając kwestie polityczne. Byle tylko obrabiany zakład zaniechał strajku. W Stoczni budziło to zrozumiałe napięcie i strach. Stoczniowcy wznowili wygrany już strajk, solidaryzując się z innymi strajkującymi zakładami, ale nie pewni czy mogą być przekonani o wzajemności.

– Oho ! Wy od razu za jaja łapiecie – zauważył z uznaniem Wałęsa, gdy zacząłem rozmowę od pytania o ocenę dywersyjnego działania Pyki. – Inni to tak ogólnie zaczynają.

W tym czasie nie było jeszcze w Stoczni wielkiej ekipy dziennikarskiej, a „Polityka” to była poważna firma. Poproszony o rozmowę, Wałęsa pojawił się bardzo szybko. Nieduży, szczupły, cały w czarnym, takim już mocno zszarzałym. Widać, że niewyspany i zmęczony i bardzo ożywiony zarazem. Szybko reagujący, wyczuwający atmosferę. Teraz można mi nie wierzyć, ale ja już wtedy zdałem sobie sprawę, że jeśli mu się coś strasznego nie zdarzy, to już na pewno nie zginie w szarym tłumie.

Przeskakuję. W dziewięć, z niewielkim okładem, lat później, byłem świadkiem jego wystąpienia przed połączonymi izbami Kongresu USA – We the people… I pomyślałem wówczas, że się spełniło i że już nic wspanialszego go w życiu nie spotka. Nie pomyliłem się zatem. I w Waszyngtonie, w pamiętnym roku 1989 i wcześniej, w najbardziej chyba dramatycznym momencie strajku.

– Ten strajk my jeszcze możemy przegrać – mówił mi wtedy na osobności Wałęsa – ale to już nie będzie koniec. My się już znamy, wiemy jak to się robi, mamy kontakty, wiemy gdzie czego szukać. Za którymś razem będzie musiało się udać.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

16 komentarzy

  1. Magog 22.08.2018
  2. ansz 23.08.2018
    • j.Luk 23.08.2018
      • ansz 23.08.2018
        • ansz 23.08.2018
      • ansz 23.08.2018
        • ansz 23.08.2018
  3. Mr E 23.08.2018
  4. Zbyszek123 23.08.2018
    • jacekm 24.08.2018
  5. Obirek 24.08.2018
  6. andrzej Pokonos 25.08.2018
  7. Zbyszek123 25.08.2018
  8. andrzej Pokonos 25.08.2018
  9. j.Luk 28.08.2018
  10. PIRS 28.08.2018