Jerzy Łukaszewski: Tyłem do przodu

26.01.2019J

Wielu publicystów, także na SO narzekało, pisząc o systemie szkolnictwa (szkodnictwa?) w Polsce, że nie jest normalną sytuacją, gdy uczeń ma w tygodniu więcej lekcji religii, niż fizyki czy biologii.

Można z tymi głosami polemizować, wskazując, że o ile fizyka czy biologia przy pewnym stopniu rozwoju umysłowego ucznia (i nauczyciela) daje się ogarnąć rozumem, o tyle teologia stanowi wiedzę tak tajemną, że nawet najwybitniejsi jej głosiciele nie raz plączą się w jej gęstwinach, co z kolei każe zwiększać, a nie zmniejszać godziny nauki religii tak, by uczeń wychodząc ze szkoły był lepiej przygotowany do życia we współczesnym świecie, co jak wiemy – bez przygotowania teologicznego jest w praktyce niemożliwe.

Na dodatek praktyka dnia codziennego wskazuje, że bez nauki np. historii da się żyć — krowa nie uczy się historii, a żyje i mleko daje, przedłuża gatunek itd., czyli potwierdza zasadność swego istnienia. Bez Sokratesa ludzkość jakoś by przetrwała, bez krowy – z dużo większym trudem.

O co więc ten cały szum?

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com