Sławek: Historia pewnej porażki38 min czytania

()

Parafrazując starą anegdotę, mogę powiedzieć, że otwierałem ostrożnie lodówkę w obawie czy aby stamtąd nie wyskoczy pan MK. Ten pretensjonalny ton i pseudo argumenty charakterystyczne dla prowincjonalnego kaznodziei oraz próba manipulowania słuchaczami czy widzami były coraz bardziej zasmucające. Tym bardziej zasmucające, że MK już wówczas nie miał nic ciekawego do powiedzenia.

Pan Kijowski nie widział potrzeby poświęcania większej ilości czasu na strategię ruchu, program, politykę i wizję przyszłości. To było zadanie grupy, też zresztą wykonywane rzadko i niechętnie. Kontrola bieżąca i władza bieżąca przesłaniała grupie przyszłość. Mówiąc inaczej patrzenie na przyszłość przez pryzmat bieżącej działalności spowodowało, że grupa sama pozbawiła się przyszłości w KOD, przy okazji pozbawiając przyszłości sam KOD.

Konsekwencje działania Mateusza Kijowskiego oraz grupy trzymającej władzę dość dobrze ilustruje tekst pani Elżbiety Pytlarz, opublikowany w drugą rocznicę założenia KOD-u.[xvii]

Oddajmy jednak głos Autorce:

Kryzys w KODzie zaczął się niemal z początkiem jego istnienia. Konflikty obejmowały Zarząd Główny i najważniejsze województwa w kraju: Wielkopolskę, Małopolskę, Mazowsze, Warmię i Mazury, Łódzkie i Dolny Śląsk. Prawdziwy exodus osób, którym nikt nie mógł odmówić pracowitości i ofiarności dla KOD-u, czyli jego założycieli, nastąpił w maju i czerwcu. W Zarządzie Głównym zmieniła się wtedy połowa składu. Odchodzące osoby ostrzegały mnie: organizacja broniąca demokracji nie może sama działać niedemokratycznie. Inne mówiły o syndromie więźnia z eksperymentu prof. Zimbardo. Istotnie, to wtedy pojawiły się na większą skalę: hejt zamiast rzeczowej dyskusji, posługiwanie się intrygami i plotkami, donosy oraz kłamstwa, ferowanie szybkich a niesprawiedliwych wyroków, manipulacje. Rozwalanie rozpoczętych projektów, odpychanie ludzi z pomysłami i doświadczeniem. Pokrywanie własnego braku doświadczenia czy wiedzy butą i nadmierną pewnością siebie. Zanikła rzeczowa dyskusja, odsunęło się sporo ludzi, przerażonych wylewającym się hejtem, gwiazdorstwem przywódców i decyzjami, podejmowanymi w niejasny i niejawny sposób.

Znamienne dla tego etapu były dwa wydarzenia:

Ujawniony we wrześniu fakt niezłożenia do KRS nowego Statutu;

Zwoływanie walnych zjazdów w regionach, mimo braku wpisanego do KRS aktualnego Statutu.

Pierwsze tak naprawdę do dzisiaj nie zostało wyjaśnione, z drugiego Zarząd Główny na szczęście wycofał się z niewielkimi stratami finansowymi. Zaufanie koderów do władz zostało jednak zdrowo nadszarpnięte.

Skutki działania kamaryli okazały się dość opłakane. Autorka opisuje je w sposób następujący: „Okazało się wtedy, jak niewiele sami rozumiemy jeszcze z demokracji, o którą walczymy: w KOD-zie pojawił się kult wodza i próby stawiania go ponad prawem; lekceważenie przedstawianych opinii prawnych, które nam się nie podobały; nieumiejętność przyjmowania krytyki i tępienie ludzi o odmiennych poglądach, koteryjność oraz relatywizm moralny”.   

Tekst artykułu jest podzielony na strony. Na dole numery stron są aktywnymi odnośnikami.

I tak po nasileniu konfliktów w maju i czerwcu 2016 r. i rozpaczliwych apelach MK o przystępowanie do ruchu KOD po wakacjach, bo chodziło o wpływy ze składek członkowskich, dochodzimy do listopada 2016 roku, kiedy konflikt między „grupą” reprezentowana przez Mateusza Kijowskiego w zarządzie KOD i w jego otoczeniu osobistym, a członkami zarządu głównego spoza kamaryli staje się sprawą publiczną.[xviii]

Potem sprawy wewnętrzne KOD ulegają przyspieszeniu. W grudniu 2016 roku zarząd główny KOD dowiaduje się o fakturach wystawionych przez Mateusza Kijowskiego. W styczniu 2017 roku do zarządu głównego KOD dokooptowany zostaje pomysłodawca Komitetu, pan Krzysztof Łoziński — i zarząd próbuje uporządkować sprawy organizacyjne KOD, które w wyniku działania kamaryli celowo były odkładane na później, bądź zwyczajnie zabałaganione.

W kolejnych kilku miesiącach, mimo trwającego konfliktu z Mateuszem Kijowskim, który sabotował prace zarządu głównego, udało się przeprowadzić wybory regionalne, w tym wybory delegatów na zjazd krajowy i 29 maja 2017 roku zakończył się pierwszy okres działalności KOD. Zjazd przyjął stosowne sprawozdania, wybrał wszystkie władze, w tym przede wszystkim Zarząd Główny oraz Przewodniczącego Zarządu pana Krzysztofa Łozińskiego.[xix]

Pan Mateusz Kijowski wycofał swoją kandydaturę i w krótkim czasie odszedł z KOD. Tak zakończyła działanie grupa trzymająca władzę w KOD; a wytrzymała zaledwie nieco ponad rok. Gorzej, że oprócz upadku „lidera” i wodza w jednej osobie MK, grupa poczyniła istotne szkody samemu KOD. Po tej przygodzie KOD stracił wielu członków, sponsorów i z wielkiej nadziei demokratycznej części społeczeństwa polskiego stał się jedną z wielu, niezbyt znaczących organizacji pozarządowych. 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.