Sławek: Historia pewnej porażki38 min czytania

()

3. Dlaczego tak się stało?

Wracając do rekonstrukcji zdarzeń i procesów, które doprowadziły do porażki Mateusza Kijowskiego jako przewodniczącego zarządu KOD, warto przynajmniej spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tak się stało. Przecież Mateusz Kijowski i „grupa trzymająca władzę” w KOD z pewnością nie taki obrót sprawy planowali i nie nad takim pracowali.[xx]

Nie sposób zrekonstruować psychologicznych uwarunkowań konkretnego postępowania ludzkiego — tym bardziej, kiedy się nie zna składu ani liczebności grupy. Można natomiast wnioskować o kwalifikacjach i kompetencjach jakimi grupa dysponowała, a ściślej biorąc o umiejętnościach czy kompetencjach, których wyraźnie zabrakło.

Analiza umiejętności i kompetencji samego Mateusza Kijowskiego jest najważniejsza, bo jako postać centralna w procesie powstania i rozwoju KOD miał on największy wpływ na przebieg zdarzeń.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, po lekturze tego, co sam Mateusz Kijowski napisał o sobie w ostatnim artykule, jest zacięcie społecznikowskie.[xxi] Jednak ta chęć działania na rzecz innych była uwarunkowana inną jego cechą uwidocznioną w tym obszarze. Tą cechą była chęć przewodzenia, bycia szefem: „Kiedy formowała się w Polsce scena polityczna, postanowiłem się włączyć, zaangażowałem w ROAD, ponieważ jednak byli tam i mądrzejsi, i bardziej aktywni, więc zająłem się własnym życiem.”[xxii] Mówiąc wprost — ponieważ nie widział szans bycia szefem, zrezygnował z działalności. Śledząc karierę zawodową MK przed KOD-em udało mu się parokrotnie zostać szefem projektu, jednak w karierze zawodowej pana MK wyraźnie brakuje kierowania dużymi zespołami ludzi (wielodziesięcioosobowymi, czy wielosetosobowymi) przez kilka lat.

Tekst artykułu jest podzielony na strony. Na dole numery stron są aktywnymi odnośnikami.

Stąd nie miał możliwości ani zweryfikować, ani tym bardziej nabyć praktycznych umiejętności kierowniczych. Brak takiego doświadczenia nie jest przypadkiem – pan MK nie dysponował wystarczającymi kwalifikacjami zawodowymi (wykształcenie i doświadczenie zawodowe), aby ubiegać się o takie stanowisko, a potem je sprawować.

Duże ambicje osobiste (na tle silnie rozbudowanego ego) połączone z brakiem szerszych doświadczeń, a zatem porażek i sukcesów w kierowaniu ludźmi, silnie wpłynęły na inne cechy osobowości. Chęć osobistego sukcesu połączona z brakiem szerszych umiejętności współpracy z ludźmi oraz bardzo mała zdolność do przyjmowania słów krytyki pod własnym adresem dały o sobie znać od początku działania KOD.

Monopolizacja występowania w mediach, monopolizacja prac programowych, statutowych czy polityki kadrowej w KOD wszystko to potwierdza wyżej wymienione cechy oraz wprost pokazuje zalążek przyszłej porażki. Silne ego i brak zrozumienia oraz przyjmowania krytyki własnego postępowania, a także co widzimy od samego początku publicznych wystąpień pana MK, brak zdolności do przyznania się do jakiegokolwiek błędu jest już wystarczającą receptą na przyszłą porażkę.

Kolejnym poważnym ograniczeniem jest nieumiejętność współpracy z ludźmi, zwłaszcza zaś z ludźmi kompetentnymi, mającymi własne zdanie. Wskazują na to cytowane wypowiedzi Jacka Parola, Magdaleny Ostrowskiej, założycieli KOD czy Elżbiety Pytlarz. Ci ludzie byli potrzebni do wykonania prac szczegółowych, od początku KOD-u. Bez nich nic by nie powstało. Kiedy wypełnili swoje zadania nie byli panu MK już potrzebni i można ich było z KOD usunąć, bądź doprowadzić do ich odejścia.

Reasumując – Mateusz Kijowski popełniał od początku działania wiele błędów co jest normą dla każdego nowego projektu. Ponieważ nie umiał współpracować z ludźmi, nie przyjmował słów krytyki, nie był w stanie przyznać się do błędów, brnął coraz bardziej w ślepy zaułek, co doprowadziło do zapaści KOD, konfliktów we władzach, ujawnienia faktur i w rezultacie doprowadziło do porażki MK. Ilość energii jaką poświęcał na zwalczanie ludzi, którzy mieli inne zdanie od niego, była prawdopodobnie wielokrotnie większa niż energia wystarczająca, aby się z tymi zwalczanymi porozumieć dla własnego dobra i dla dobra KOD.

Można podsumować, że MK przegrał KOD oraz swoją osobistą pozycję społeczną na własne życzenie, na własnych warunkach, na własny rachunek, w imię własnej dość zastanawiającej niekompetencji. Jak zauważyła pewna moja znajoma, psycholożka społeczna: „Mateusz Kijowski zachłysnął się własnym ego i nie zdążył pokonać tego zachłyśnięcia, w rezultacie czego się własnym ego udławił.”

Skala tej niekompetencji ujawniła się w pełni, kiedy Krzysztof Łoziński, od początku przychylnie nastawiony do Mateusza Kijowskiego został dokooptowany do zarządu głównego KOD w styczniu 2017 roku, aby zrobić porządek organizacyjny i przygotować wybory i zjazd.

Sabotowanie sugestii a potem oficjalnych uchwał zarządu przez Mateusza Kijowskiego było zdumiewające. Był tak bardzo oderwany od rzeczywistości, oraz tak bardzo przekonany o swojej niezatapialnej pozycji w KOD, że odtrącił rękę podaną mu, aby naprawił szkody, które sam wyrządził. Mógł jeszcze wiele naprawić lub co najmniej odejść z twarzą. Ale był tak pewny siebie, że postanowił walczyć do końca o wszystko. Zapomniał o starej maksymie we wszelkich grach z udziałem ryzyka – kto gra o wszystko, traci wszystko.

Jaki udział w tej batalii Mateusza Kijowskiego o KOD miała „grupa trzymająca władzę”? Można domniemywać, że albo negatywny, albo niewielki. Nie widać żadnych, pozytywnych działań grupy, które to działania korygowałyby najpoważniejsze błędy Mateusza Kijowskiego.

Stąd można wnioskować, iż w składzie grupy nie było nikogo, kto by dysponował wiedzą z zakresu zarządzania, z zakresu psychologii społecznej, czy choćby z zakresu socjologii organizacji.

Przeciwnie, jedno z działań grupy ostatecznie pogrążyło Mateusza Kijowskiego.

Myślę tu o sprawie faktur ujawnionych zarządowi głównemu KOD pod koniec 2016 roku. Abstrahuję tutaj od kwestii legalności i jej konsekwencji, bo to zdecydowanie rola sądu, a nie moja. Myślę o tych fakturach w kategoriach wiarygodności Mateusza Kijowskiego jako szefa KOD-u. Tutaj pomysłodawcy czy pomysłodawcom zabrakło kwalifikacji społecznych.

W ruchach społecznych wynagrodzenie, jawność, rzetelność, uczciwość i przyzwoitość są elementarnymi warunkami sukcesu. Lider KOD, Mateusz Kijowski w zakresie tych wartości powinien być jak żona cezara – poza wszelkimi podejrzeniami. Nie wolno mu było wziąć ani złotówki, bez uprzedniej wiedzy i akceptacji władz i szeregowych członków KOD. To, że robił inaczej — ostatecznie spowodowało jego upadek. Ci członkowie kamaryli, którzy tego nie rozumieli, są wprost razem z Mateuszem Kijowskim odpowiedzialni za jego upadek.

Oczywiście rozumiem mechanizm jaki tutaj zadziałał.

Grupa sprywatyzowała KOD i od początku uważała, że dochody z KOD są kwestią prywatną Mateusza i grupy. Stąd opłacano faktury korzystając z akceptacji popleczników Mateusza Kijowskiego w zarządzie KOD, a reszta władz miała się tym nie interesować. Kiedy wszystko się wydało Mateusz Kijowski tłumaczył się tak, jak ustaliła grupa. Jak mawia pewna paniusia, prawie klasyczka: „Te pieniądze mu się po prostu należały”.

Dopiero po pewnym czasie dotarło do niego, że tymi tłumaczeniami się pogrąża i zmienił tłumaczenia na … jeszcze bardziej pokrętne. Po tym fakcie już nie miał dobrych wyjść, a same złe. Jednak wybrał najgorsze.

Przychylny mu pan Krzysztof Łoziński sugerował różne rozwiązania honorowe, które umożliwiałyby Mateuszowi Kijowskiemu wyjście z twarzą, bądź nawet powrót po pewnym czasie do kierowania KOD-em — jednak Mateusz Kijowski oraz grupa wybrali najgorszy scenariusz. Scenariusz walki do końca.

Byli przekonani, że robota PR, marketingowa i medialna Mateusza mają taką moc, że zarówno media, eksperci, autorytety społeczne, polityczne i członkowie KOD tzw. murarze go obronią. To założenie pokazuje jak bardzo wszyscy razem oderwali się od rzeczywistości i jak bardzo niekompetencja skazała ich na błąd. Dlatego publicznie wygłaszane teksty Mateusza Kijowskiego jak i przywoływany tutaj ostatni tekst na SO pełne są żalu i pretensji do tych podmiotów, że nie stanęły na wysokości zadania. To wskazuje, że nie wystarczy popełnić wielu błędów. Jeszcze trzeba je zrozumieć.

Widocznie Mateusz Kijowski i grupa na razie nie chcą, nie umieją, nie mogą i widocznie nie muszą uznawać własnych błędów. C’est la vie!

Na ironię zakrawa przypuszczenie, że gdyby nie faktury i swoisty proces prywatyzacji Mateusz Kijowski byłby „niezatapialnym” szefem KOD-u dużo dłużej. Inna rzecz czy taki KOD w ogóle przetrwałby do dzisiaj, ale to już domniemanie z gatunku historii alternatywnej, która jest bardzo odległa od moich zainteresowań.

Sławek

Pod pseudonimem Sławek ukrywa się (na własną prośbę) polski wybitny specjalista od spraw zarządzania i ekonomii, utytułowany pracownik naukowy uczelni wyższych oraz praktyk, zarządzający z powodzeniem kilkoma dużymi firmami.

Szczegółowe CV autora oraz inne jego dane osobowe są znane redakcji i zdeponowane w naszym archiwum. Sławek jest stałym komentatorem naszych tekstów (od wielu lat).

Przypisy


[i] Mateusz Kijowski : „Nie jestem rycerzem na białym koniu” https://studioopinii.pl/archiwa/192280

[ii] Wykład prof. Jana Miodka pt. „Polszczyzna najmłodszych pokoleń” https://www.youtube.com/watch?v=lLKIXsd6kh8

[iii] Krzysztof Łoziński: Trzeba założyć KOD https://studioopinii.pl/archiwa/135347

[iv] Jacek Parol: KOD nasz widzę ogromny https://studioopinii.pl/archiwa/142857

[v] por.: SLAWEK 2016-01-31 komentarze do Jacek Parol: KOD nasz widzę ogromny https://studioopinii.pl/archiwa/142857  w komentarzu pisałem:” Jednoosobowe kierowanie ruchem to błąd najważniejszy. Zaprzecza podstawowym doświadczeniom ludzkości w dziedzinie zarządzania, gdzie podział pracy i podział władzy to doświadczenia fundamentalne dla sukcesu organizacji. Swoista „prywatyzacja” KOD wynikająca z historii jego powstania to najważniejsze zagrożenie dla ruchu – począwszy od blokowania dyskusji wewnętrznej, błędnych decyzji (projekt ustawy o TK, odrzucenie a priori referendum obywatelskiego czy odchodzenie albo „wyrzucanie” ważnych działaczy vide Jacek Parol, Andrzej Miszk) przez zupełny brak odporności na ataki władzy, ale także opozycji politycznej, skończywszy na kooptacji a wiec włączenia ruchu w patologiczne mechanizmy władzy.
Otwarta dyskusja wewnętrzna, wieloosobowy zarząd, komisja rewizyjna, silne regiony, demokratyczne mechanizmy wewnętrzne – wybór władz, głosowanie decyzji programowych i kierunkowych, transparentność finansów ruchu z jednoczesną silną egzekutywą na rzecz wykonywania decyzji w centrali i regionach to elementarz współczesnych organizacji. Jeżeli KOD nie upora się szybko z jednoosobowym kierowaniem całym ruchem, to będzie już tylko gorzej i z wielkich nadziei spotka nas wszystkich wielkie rozczarowanie.
W wielkim ruchu społecznym nie wyrzuca się ludzi aktywnych, tylko włącza się w mechanizmy demokracji wewnętrznej i w najgorszym razie przegłosowuje. Ich aktywność jest wartością samą w sobie jako spoiwo ruchu. Różnice poglądów politycznych kanalizuje się w grupach, których celem jest wypracowanie rozwiązań z czasem przydatnych dla ruchu lub dla satelitów ruchu.”

[vi] Oświadczenie grupy założycieli Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji https://studioopinii.pl/archiwa/168322

[vii] Por.: komentarz MAGDALENA 2016-11-22 w Oświadczenie grupy założycieli Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji https://studioopinii.pl/archiwa/168322

[viii]por.: komentarz SLAWEK 2016-11-20 w Oświadczenie grupy założycieli Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji https://studioopinii.pl/archiwa/168322

 „ Poniżej zestawiłem główne zjawiska związane z KOD od początku działalności.
– założenie KOD w listopadzie 2015 i zorganizowanie pierwszych dużych manifestacji,
– deklaracja programowa KOD nie odsuwania PiS od władzy potwierdzona w artykułach pani M.Kijowskiej i J. Marciniaka na SO w styczniu 2016 r. – czegoś bardziej kuriozalnego wcześniej nie czytałem,
– usuwanie wszystkich działaczy KOD, którzy nie zgadzali się ze swoiście pojętą „poprawnością programową” M.Kijowskiego od początku działalności ruchu,
– doprowadzenie do odejścia wielu wartościowych ludzi z władz KOD,
– odroczenie przyjmowania członków KOD do czasu zarejestrowania stowarzyszenia KOD w sądzie, co było pierwszym, poważnym osłabieniem entuzjazmu setek tysięcy ludzi,
– po rejestracji sądowej wymyślenie mechanizmu rekomendacji 2 działaczy KOD dla uzyskania członkostwa, w związku z czym tysiące ludzi nie dostały się do KOD – to jak dotąd zastosowanie systemu podobnego do PZPR – zupełnie niedemokratycznej i błędnej formuły, nad którą wybrani ludzie w zarządzie głównym KOD pracowali z miesiąc – poprzednie ich pomysły były jeszcze bardziej nie do przyjęcia, niedemokratyczne,
– skutkiem tego systemu rekomendacji było przyjęcie do KOD w ciągu kilku miesięcy zaledwie kilkuset członków – zamiast organizacji masowej powstała kadłubowa, kadrowa struktura samych działaczy,
– we rezultacie przeprowadzono kadłubowe wybory bez dyskusji programowej – kolejne kuriozum,
– unieważnienie kadłubowych wyborów po rzekomej interwencji prawników KOD,
– rozpoczęcie przyjmowania członków „bez ograniczeń rekomendacji”,
– apele M. Kijowskiego o aktywność i masowe przyjmowanie do ruchu,
– spadek aktywności KOD po wakacjach 2016 r.
– coraz bardziej niefortunne wypowiedzi M. Kijowskiego wskazujące, że jego myślenie życzeniowe mija się z dążeniami członków KOD do odsunięcia PiS od władzy.”

[ix] Magdalena Ostrowska: W sprawie pierwotnego grzechu KOD-u.

https://studioopinii.pl/archiwa/174702

[x] por.: MAGDALENA 2017-02-03 w komentarzach pod Magdalena Ostrowska: W sprawie pierwotnego grzechu KOD-u. https://studioopinii.pl/archiwa/174702

[xi] Na użytek tego tekstu pojęcie „grupa” zaczyna się od dwóch osób, przy czym sam fakt istnienia grupy jest istotny, a jej liczebność dla analizy procesu jest mniej ważna. Określenia „kamaryla”, „grupa trzymająca władzę” nie mają w tym tekście zabarwienia pejoratywnego a stosowane są j wyłącznie ako zamienniki określające naturę pewnego zjawiska.

[xii] Równie dobrze można by ten proces nazwać oligarchizacją, jednak wczesny etap ruchu jak i błędy popełnione w wyniku niekompetencji Mateusza Kijowskiego oraz innych członków grupy spowodowały, że zamiast oligarchii po roku ta grupa straciła władzę i nie zdążyła się przekształcić w oligarchię.  

[xiii] Jarek Marciniak: Jackowi Parolowi ku rozwadze https://studioopinii.pl/archiwa/142152

[xiv] Magdalena Kijowska: Mam marzenie https://studioopinii.pl/archiwa/142192

[xv] Por.: komentarze do Magdalena Kijowska: Mam marzenie https://studioopinii.pl/archiwa/142192

SLAWEK2016-01-24

@j.Luk oraz SAWA – pan Kijowski stał się osobą publiczną obecną w wielu mediach, swoistą twarzą KODu. Widać go wszędzie, natomiast nie widać członów komitetu założycielskiego ani członków zarządu stowarzyszenia. Rozumiem parcie na szkło ale jednoosobowe kierowanie ruchem obarczone jest ryzykiem błędów, których można uniknąć w pracy zespołowej. Przykłady ostatnich lat w Polsce pokazują fiasko kierownictw jednoosobowych – Tusk, Miler, Palikot. Te porażki nie są przypadkowe były nieuchronne. To elementarz wiedzy na I roku studiów w dziedzinie zarządzania. Może warto panu Mateuszowi uświadomić niebezpieczeństwa z tym związane.
*
Czytam oficjalne komunikaty na stronie KOD i nie rozumiem w czym tkwi problem w rejestracji stowarzyszenia w KRS?

BM2016-01-24

Tylko w czasie oczekiwania na posiedzenie. Wniosek złożony zgodnie z prawem. A używanie w celach propagandowych Mateusza – to świadoma decyzja. On się pogodził z tym, że go zlustrują i wziął to „na klatę”. Po co dawać wrogom szanse zajmowania się innymi?

SLAWEK2016-01-24

@BM – dziękuję za wyjaśnienie. Jeżeli to decyzja świadoma to moje zainteresowanie znalazło odpowiedź.

[xvi] Por. komentarz SLAWEK2016-11-20 pod Oświadczeniem grupy założycieli Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji https://studioopinii.pl/archiwa/168322

[xvii] Elżbieta Pytlarz: Druga rocznica powstania KOD https://studioopinii.pl/archiwa/183268 ; ciekawe, że przegapiłem ten artykuł na SO kiedy został opublikowany

[xviii] Oświadczenie grupy założycieli Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji https://studioopinii.pl/archiwa/168322

[xix] Ludwik Turko: Jak to było na zjeździe KOD https://studioopinii.pl/archiwa/180708

[xx] W rozmowach z poważnymi i mniej poważnymi ludźmi zetknąłem się z opiniami, że Kijowski i „grupa”, bądź przynajmniej część tej grupy byli agentami pisowskich służb specjalnych, ale nigdzie nie znalazłem nie tylko dowodu, ale nawet śladu takiego wątku. W takiej sytuacji, nie mając żadnych przesłanek, nie będę rozwijał tego kierunku rozumowania.  

[xxi] Mateusz Kijowski : „Nie jestem rycerzem na białym koniu” https://studioopinii.pl/archiwa/192280

[xxii] por.: j/w str. 1

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.