ObyPomoc odnotowała jak dotąd 123 wyroki nakazowe, obejmujące 400 osób. W zakresie kodeksu wykroczeń kary oscylują między „naganą”, a grzywną w wysokości do 500 zł. Szokujący był ostatnio wydany wyrok nakazowy, skazujący naszego kolegę na karę ograniczenia wolności za domniemane naruszenie nietykalności cielesnej policjanta (art. 222 par. 1 Kodeksu Karnego) podczas manifestacji w dniu 27 kwietnia 2018 roku. Wyrok nakazowy staje się prawomocny, jeśli w ciągu siedmiu dni kalendarzowych nie wpłynie do sądu sprzeciw osoby oskarżonej/obwinionej. Wystarczy drobne formalne niedopatrzenie, które często zdarza się w przypadku osób mieszkających poza swoim miejscem zameldowania, by uprawomocnienie nastąpiło, bez żadnego dowodu winy. Co więcej, jak pokazuje powyższy, na razie pojedynczy przypadek, sytuacja ta może dotyczyć nie tylko zarzutów z kodeksu wykroczeń, ale też bardzo poważnych zarzutów z kodeksu karnego. Osoba oskarżona, bez procesu i szansy przedstawienia swoich argumentów może stać się osobą skazaną za przestępstwo i trafić do Krajowego Rejestru Karnego. Niedawny wyrok Sądu Najwyższego (III KK 647/18) dotyczący skargi kasacyjnej RPO na uprawomocniony wyrok nakazowy nie pozostawia wątpliwości, że: „co do zasady, nie należy korzystać z tej instytucji, gdy obwiniony nie przyznaje się do winy i przedstawia odmienne okoliczności zdarzenia.” Prowadzi to do wniosku, że tryb nakazowy powinien być stosowany dużo bardziej rozważnie niż to się dzieje obecnie.
Protestujący szybko zorientowali się, że dotrzymanie terminu złożenia sprzeciwu jest krytyczne, by uniknąć niesprawiedliwego uprawomocnienia wyroku nakazowego. Sprzeciwy są składane rutynowo, nawet gdy wyrok brzmi: „nagana”; protestujący po prostu nie czują się winni. Sprzeciw prowadzi do procesu przed Sądem Rejonowym, który może trwać ponad rok, angażując czas sędziów, adwokatów, policjantów i obwinionych/oskarżonych, nawet na więcej niż 10 rozprawach. Zapada w końcu wyrok w I instancji.
Jak dotąd ObyPomoc otrzymała orzeczenia wydane przez sądy w toku 122 postępowań w sprawach dotyczących prodemokratycznych protestów, obejmujących 579 osób z zarzutami z kodeksu wykroczeń. Orzekało w nich 53 sędziów. Tylko 13 obwinionych (10 wyroków) sądy uznały winnymi, czyli 2%. Co więcej, wyroki skazujące, prócz jednego, jeszcze się nie uprawomocniły.


W pozostałych przypadkach (98%) sędziowie uniewinnili obwinionych, umorzyli postępowania lub odmówili wszczęcia postępowania. Zapadło 113 takich wyroków w I instancji, 45 z tych spraw, obejmujące 327 osób, zostało również rozpatrzone przez Sądy Okręgowe (II instancja). W 34 z tych spraw, obejmujących 256 osoby wyroki zostały potwierdzone w II instancji, stwierdzenie sądu I instancji o braku winy się uprawomocniło. Sprawy są zakończone. Tylko 11 spraw (71 osób) sąd II instancji zwrócił sądowi I instancji do ponownego rozpatrzenia. Te sprawy w większości nadal trwają, a dochodzą nowe, bo policja uporczywie legitymuje protestujących. Liczba rozpraw od kilku miesięcy utrzymuje się na poziomie 20-30 miesięcznie. Niemal każdego dnia gdzieś w Polsce odbywa się rozprawa w sprawie protestujących zwykłych obywateli, oskarżonych przez policję lub prokuraturę, a których jedynym przewinieniem jest niezgoda na poczynania władzy. ObyPomoc prowadzi kalendarz rozpraw (https://obywatelerp.org/kalendarz/), można w nim śledzić terminy rozpraw, które odbywają się w całym kraju, na przykład we Wrocławiu, Łodzi, Bydgoszczy, Katowicach, Przemyślu, Gorzowie, Hajnówce i innych mniejszych i większych miejscowościach. ObyPomoc zapewnia relacje z sal sądowych, dokumentujemy w nich między innymi, jak policja w zeznaniach sama kompromituje zawartość własnych wniosków o ukaranie.
W przypadku zarzutów z kodeksu karnego, ObyPomoc śledzi 11 spraw obejmujących 15 osób. W 6 przypadkach są już wyroki uniewinniające lub umarzające, w tym dwa prawomocne. Jedna osoba została skazana nieprawomocnym jeszcze wyrokiem.
