Paweł Zbierski: Plac Powstańców i inne przystanki52 min czytania

()

 *

Paradoks operacji doktora Brauna wywalającego poza burtę TVP prawie pół tysiąca ludzi polegał na tym, że formalnie wykonywał on czynność ekonomiczną, tak by mu się zgadzały słupki w Excelu, jednak w praktyce – czego doświadczyłem na własnej skórze – umocowany w określonej konstelacji politycznej jego namiestnik, czyli dyrektor oddziału zostawiał „swoich”, a pozbywał się „obcych”, niepewnych. Była to więc działalność  stricte polityczna.

Prof. Elżbieta Protakiewicz: „TVP to instytuacja, która zjada własny ogon...”;  FOTO:   Archiwum Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi.
Prof. Elżbieta Protakiewicz: „TVP to instytucja, która zjada własny ogon…”;  FOTO:   Archiwum Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi.

ELŻBIETA PROTAKIEWICZ, która zaczynała swoją karierę w TVP w czasach największej prosperity:

„Zwolnienia w TVP były zawsze, ale za niewiedzę, brak subordynacji, indolencję, brak umiejętności pracy w zespole. Szczerze. Nie za politykę!”

*

Matczak nie przystąpił do testu, bo uznał go za absurdalny i upokarzający dla dziennikarza: — Mieliśmy składać tekturowe pudełka, a następnie jako zespół sprzedawać je na „giełdzie”. Miał to być test na kreatywność – wyjaśnia. Właśnie owe tekturowe pudełka stały się potem dla dziennikarzy najlepszą ilustracją absurdalnej sytuacji. Matczak jasno odmówił uczestnictwa  i dostał dyscyplinarkę. 

AGNIESZKA ŚLIFIRSKA, przepracowała 16 lat jako wydawca portalu TVP Info i jako druga w  Polsce osoba – w prawie pół tysiąca liczącym gronie – znalazła się w  identycznym położeniu jak Sławomir Matczak. Też odmówiła przystąpienia do tzw. testu kompetencji, została dyscyplinarnie zwolniona, też wniosła pozew do sądu. I też po długich bojach wygrała w końcu ten proces.  Agnieszka opowie mi o  ludziach którzy nie mieli dość takiej siły, którzy nie wytrzymali i pękli.

MACIEJ ORŁOŚ -sam dobrowolnie odszedł z TVP w czasie dobrej zmiany, o Matczaku:

— Myślę, że to był odważny ruch. Nie dziwię się. Myślę, że zrobiłbym tak samo, dlatego, że trzeba mieć poczucie własnej wartości i wiedzieć czemu się poddawać, a czemu nie poddawać, ze względu na własną godność i profesjonalizm. Ludzie tacy, jak Sławek – z takim doświadczeniem i tak profesjonalni dziennikarsko – udowodnili poprzez swoją pracę na przestrzeni lat kim są i jakie mają uprawnienia. To było absurdalne. Sprawa LT nie dotyczyła mnie bezpośrednio, gdyż prawie nigdy nie byłem na etacie w TVP, zaledwie przez dwa lata, na początku mojej drogi, na początku lat dziewięćdziesiątych. W związku z tym ja to wszystko wiedziałem od kolegów, ale nie dotknęło mnie to bezpośrednio.

OZ LeasingTeam (LT) ZZPTiTMP Wizja do Brauna:

Nie może być zgody na takie bezprawie! A poza wszystkim, Panie prezesie, powtarzamy raz jeszcze – dziennikarz nie jest usługodawcą! To nie  fryzjer, który strzyże, jak władza sobie życzy. Nie będziemy ciąć obrazków z rzeczywistości zgodnie z interesem władz telewizji, czy interesem jakiejkolwiek innej władzy. Nie pozwolimy, by za Pana przyczyną obywatele znów mieli uzasadnione poczucie, że „telewizja kłamie”.

Archiwum OZ LeasingTeam ZZPTiTMP Wizja. 22.02.

Na początku coś ci szeptało: „nie rób tego, jesteś sam. Naprawdę. Nikt cię nie wspiera…”  Bo rzeczywiście specyfiką TVP jest fakt, że w odróżnieniu od takiej na przykład Katalonii, prawdziwych rebeliantów nikt tam nie wspiera. Telewizyjna, płynąca z prądem ławica, boi się tam buntu jak trądu. Pojedynczy, zbuntowany człowiek wpada więc w sytuację graniczną — zupełnie jak bohater z „Innego Świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Dodatkowo nie tylko koledzy z pracy, ale cały trójmiejski salon urzędniczo-towarzyski, a zwłaszcza dyrektorzy różnych departamentów i rzecznicy prasowi  uznają: że gość oszalał, że wpadł w aberrację. W Warszawie jest bardzo podobnie.

Sławek opowiada, że prawdziwy bunt to nie jest jednorazowy wystrzał, ale, że to jest cały wieloetapowy proces, który trzeba przejść krok po kroku:

Etap I: odrzucenie zaprzeczenia. Rano się człowiek budzi i myśli: przecież to mi się tylko śni. To nieprawda. Za chwilę pójdę normalnie do pracy. Ale dochodzi do mnie, że to jednak nie sen. Jak w życiu. Każdy coś w życiu tracił. I nagle od zera się budził.

Etap II:  Szukamy winnego. Oskarżamy. Bardzo silne są emocje. To bardzo niedobry etap. Będę się mścił! Ja sobie nie pozwolę! Człowiek się w tym najbardziej spala.

Etap III:  Kiedy ja sobie uświadamiam, że jednak jest ten kryzys. Pojawia się myśl: szybko to załatwić. Takie negocjacje. Ja może pogadam. Dobra. Żeby tylko nie ruszać w tę inną drogę. Bo ja się boję innej drogi.

Etap IV:  Muszę posprzątać. Bo mleko się rozlało. Żeby dojść do tego, do pełnej świadomości,  trzeba przejść przez wszystkie poprzednie etapy.

Etap V:  Świadomość ostateczności: nie będę żył wiecznie. Dlatego muszę mieć alternatywę, jakieś koło ratunkowe. Ja swoje dzieci uczę: miejcie wiele zawodów. Nie uzależniajcie się od jednego źródła dochodu. Tylko wtedy będziecie mogli być wolnymi ludźmi.

Muszę więc  iść dalej: szukać. Podstawową zasadą Sławomira Matczaka – na przekór charakterystycznej dla TVP pokusie stagnacji –  jest być w drodze.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Bogdan Miś 12.03.2020
  2. Andrzej Goryński 13.03.2020