25.10.2020

Zawsze ubrani nienagannie, garnitur szyty na miarę, koszula obowiązkowo biała, gustowny, nierzucający się w oczy krawat. Rzadko się uśmiechają, wiedzą – od specjalistów od wizerunku, że przydaje to powagi. Skądś czują, że muszą nadrabiać jej braki. Gdy odchodzą ze stanowisk, zawsze mówią, że taka jest kolej życia i w tej sytuacji nie ma żadnych podtekstów. Pomimo ciążących na nich zarzutów defraudacji, podejrzeń o korupcję, prania brudnych pieniędzy, rozpoczętego w prokuraturze śledztwa … Mimo szumnych deklaracji, że nie opuszczą okrętu w trakcie burzy… Wiedzieli co robią. Okręt właśnie tonie. Dziękują jeszcze rodzinie, bliskim, współpracownikom… Gdyby jeszcze podziękowali Bogu, staliby się całkiem podobni do aktorów odbierających Oscara.
Sandor Marai opisuje w dziennikach żołnierzy rosyjskich, którzy w trakcie wyzwalania Węgier, rekwirując wszystko, co im wpadło w ręce, bardzo często nie mieli pojęcia, do czego służą przywłaszczone przez nich rzeczy. Czasem dochodziło do zabawnych scen, gdy usiłowali jeść mydło. Był to dowód na ich zacofanie, brak wiedzy, prymitywizm.
Współcześni barbarzyńcy są bardziej niebezpieczni. Używają słów: proszę, dziękuję, przepraszam, doskonale zdając sobie sprawę z ich znaczenia i przeznaczenia. Imitują kulturę, wychowanie i dobre obyczaje. Swoim zachowaniem tworzą sytuację, w której nikomu nie można ufać. Można ogłosić wyrok śmierci, sprawiając wrażenie uprzejmego i zatroskanego humanisty. Po co przypominać okoliczności rezygnacji ministra zdrowia, skoro wszyscy o tym zapomnieli, pochłonięci kolejnymi igrzyskami w obozie władzy?
Wygląda na to, że żyjemy w czasach upadku; regularne konferencje prasowe pełnią teraz rolę igrzysk. Przedstawienia są jednorazowe; wydarzenie goni wydarzenie. Kolejny, kiepsko wyreżyserowany spektakl zafundowano podczas podpisywania umowy koalicyjnej. Uczestnicy mieli grobowe miny, jakby podpisywali cyrograf na własne dusze.
Główna osoba w państwie powoli odkrywa karty. Obserwując poczynania białoruskiego kompana, przekonał się, że mając pod kontrolą resorty siłowe, można wszystko. Jeszcze tylko kilka zręcznych posunięć: prowokacja rolników, próba zniszczenia opozycyjnej większość w Senacie, oskarżenie medyków o brak zaangażowania. Wszystko robione jest czyimiś rękami, według standardów, szanującej się mafii. Według tych samych wzorów modli się do świętych patronów, odbywa „prywatne” pielgrzymki w otoczeniu rządowej świty.
Józef Hen wiele lat temu proroczo zanotował w swoim dzienniku ,,Nie boję się bezsennych nocy… […] Dopiero wówczas, gdy do władzy dorwie się ekipa wierząca w swoją misję, w swoją słuszność i w błogosławieństwo Opatrzności, wtedy okaże się, że rozmowa Polaka z Polakiem jest niemożliwa”.
Jarosław K, z niepokojącą pewnością siebie powtarza, że jest po dobrej stronie historii.
Wszystko rozgrywa się przy gwałtownie rosnących statystykach zakażeń i śmierci z powodu COVID-19. Szpitale, lekarze, pielęgniarki i ratownicy, pracownicy laboratoriów i sanepidu są na granicy wyczerpania. Premier na codziennych występach, intensywnie macha rękami w tym samym, wyuczonym geście – jakby chciał zaczarować rzeczywistość. Minister zdrowia, sprawiający wrażenie pozbawionego emocji, drewnianym głosem mówi, że sytuacja jest gorsza, niż zakładały czarne scenariusze…
W samym środku pandemonium pandemii, gdy ludzie umierają w karetkach, krążących w poszukiwaniu miejsca na intensywnej terapii, Trybunał Konstytucyjny decyduje o zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego.

Gorycz, bezradność, wściekłość osiągają apogeum. Ludzie wyszli na ulicę wielu miast; skaczą, skandują, często wykrzykują wulgarne hasła. W stronę policyjnych szeregów lecą kamienie. W ruch idą policyjne pałki, gaz łzawiący i psy.
W ten sposób traktuje się ludzi kiedy ma się głębokie przekonanie, że są wcielonym złem.
Jonasz
