16.09.2021

Niedawno w Polsce nastąpiły dwa wydarzenia ze sfery kultury (cokolwiek to słowo znaczy). Najpierw w Sopocie, a potem w Opolu odbyły się festiwale piosenki. Te festiwale mają długą tradycję w naszym kraju, wyrosły na nich całe pokolenia Polaków. Pierwszym był festiwal w Sopocie, jeszcze w głębokim PRL i to było wtedy wydarzenie, Opole dołączyło trochę później, ale wrosło w polski pejzaż.
Pisałem krytycznie o tegorocznym festiwalu sopockim. Migawki, jakie obejrzałem, pozwoliły mi na formułowanie ostrych ocen, że to nie sztuka a zwykła szmira. Każdy może mieć swoje zdanie, moje było takie. Bolałem nad tym, że festiwal sopocki, na którym znalazło się przesłanie o potrzebie obrony TVN przed zakusami totalitarnej władz, nie różnił się, moim zdaniem, od tego w Opolu, w którym rządzi TVP Kurskiego.
Tak było. Moje marudzenie na temat gustów festiwalowej publiczności wyrażało się w tym, że widząc entuzjazm w reakcjach widzów na szmirę — pojąłem, że, to właśnie ci ludzie tworzą fundament dla władzy prezesa wszystkich prezesów ktory rządzi w Polsce.
W ostatnich dniach można było, w większym lub mniejszym stopniu zapoznać się z tym, co było w Stanach Zjednoczonych, z Met Gala 2021, jaka miała miejsce w Hollywood. To dopiero było widowisko, to dopiero było wydarzenie. Wstęp na Galę kosztował 35 tysięcy dolarów, tak aby mogli tam znaleźć ci z górnej półki, najważniejsi celebryci.
Obejrzałem dwa krótkie materiały filmowe z tego wydarzenia. Patrząc na te kobiety, bo to one były głównymi postaciami na gali, na ich suknie, pozy i miny zrozumiałem nareszcie, co to jest popkultura.
Wszyscy znamy pojęcie kultury i mniej więcej rozumiemy jej znaczenie w tworzeniu ludzkich społeczeństw. Pisali o tym nasi wielcy socjologowie: Czarnowski, Ossowski i inni. Nie czas i miejsce na uczone wywody. To, co widziałem na Met Gala w Hollywood jest dobrą okazją, aby przypomnieć trzy rodzaje kultury. Są to kultura, kultura masowa, kultura popularna.
To trzy różne poziomy, poczynając od elitarnej kultury, której dziedzictwo trwa przez wieki – wielkie dzieła muzyczne, literackie, malarstwo czy rzeźba. Tworzą one kanon, do nich zawsze odwołujemy się, gdy rozmowa toczy się na poważnie.
W dwudziestym wieku powstała kultura masowa, nakierowana na masowego odbiorcę. Kultura masowa była odpowiedzią na powszechną edukację, likwidację analfabetyzmu, migracje ze wsi do miast i wiele jeszcze innych zjawisk i procesów. Kultura masowa powstała, bo taka była konieczność, utrzymywanie kultury elitarnej jako jedynej formy kultury dostępnej dla publiczności było przeciwskuteczne.
Kultura popularna to kolejny krok obniżający wymogi, jakie są stawiane kulturze jako elementowi życia społecznego. Już w kulturze masowej widoczne było zjawisko, że to gusta widzów decydowały o tym, co artyści oferowali publiczności. To nie kultura ciągnęła w górę smak i gusta odbiorcy, to masowy odbiorca był ważniejszy. To, co było tylko elementem kultury masowej -stało się kanonem w kulturze popularnej.
Mamy, co mamy — patrząc na Met Galę Hollywood 2021 nie potrzeba już żadnych innych uzasadnień czy argumentów — to była kultura popularna w całej jej krasie.
Patrząc na te wszystkie kobiety, na ich ruchy i miny, na stroje, a nawet czasem ich brak, wiedziałem jedno – wszystkie one prezentowały się jako obiekt seksualnego pożądania tych mężczyzn płacących po 35 tysięcy za wstęp. Żadne inne uzasadnienie ich zachowań na scenie w Hollywood nie wchodzi w rachubę. One wyglądały tak, jak chciały wyglądać, poruszały się tak jak panienki ze specjalnych dzielnic Amsterdamu, robiły takie miny, nikt z widzów nie mógł mieć innych skojarzeń.
To było w Stanach; w tych Stanach, w których kilka lat temu narodził się ruch „me-too”, który nagłośnił wszystkie seksistowskie zachowania mężczyzn i molestowanie kobiet w miejscu pracy czy przestrzeni publicznej. Ruch me-too poszedł na cały świat, nadal jest obecny w przestrzeni publicznej wielu krajów.

I jak się ma ten ruch do tego, co było przekazem na Met Gali w Hollywood kilka dni temu? Ma ktoś jakieś wyjaśnienie tego fenomenu? Bo ja nie mam.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

O ile rozumiem sytuację – nie ma tu żadnej sprzeczności. Ruch me too jest protestem przeciw zmuszaniu kobiet do czegokolwiek. Tu – robią dobrowolnie to, co im się podoba. To, że są ubrane kokieteryjnie, wyzywająco czy nawet wulgarnie – to wyłącznie ich sprawa. Nie należy i wręcz nie wolno tego w żaden sposób oceniać, ani nie jest to żadne usprawiedliwienie do jakichkolwiek niestosownych zachowań czy nawet uwag mężczyzn. Jak to się komuś nie podoba, to ma jedno jedyne wyjście: nie oglądać.
Obawiam się, że mojemu ulubionemu autorowi przestawiła się pałeczka w dacie: mamy wiek XXI a nie XIX i nie tylko kultura się zmieniła: obyczaje także. A kultura elitarna wcale nie jest lepsza niż masowa czy popularna: jest tylko innym zjawiskiem, inne grupy społeczne interesującym. Innymi słowy: kultura bez odbiorcy po prostu nie istnieje.
Apropos kultury:
Gałczyński w „liścioe noworocznym do ludzi z wsi i małych miasteczek” pisał:
„kultura to nie żaden cud, to zwykła świeczka
to tych spod serca parę nut, ludzkość serdeczna”
I jakoś tak wychodzi, że nam kultury brak…
Apropos kultury:
Gałczyński w „liścioe noworocznym do ludzi z wsi i małych miasteczek” pisał:
„kultura to nie żaden cud, to zwykła świeczka
to tych spod serca parę nut, ludzkość serdeczna”
I jakoś tak wychodzi, że nam kultury brak…
Panie Redaktorze – sprowadzanie wszystkiego do tego, ze one to robią bo chcą jest spłyceniem sprawy. Te celebrytki wyznaczają wzory zachowań dla wielu młodych kobiet, które nie będą na tym zarabiały jak tamte ale wpadną w pułapkę tego z czym walczą dziewczyny w ruchu Me Too.
Takie Gale są emanacją popcultury i to nie jest dobre dla kultury w ogóle rozumianej jako – przywołując Stefana Czarnowskiego – całokształt zobiektywizowanych elementów dorobku społecznego wspólnych różnym grupom społecznym, obiektywnie istniejących i zdolnych do przestrzennego rozszerzania To są materialne i niematerialne obiekty powstałe w procesie tworzenia się społeczeństw ludzkich, różnych w czasie i miejscu.
Kultura to miękka sfera ale od kultury zależy ogromnie wiele – to jakim będą ludzie i społeczeństwa które tworzą, Od tego zależy jakie będzie państwo jako organizacja społeczna tych ludzi, czy edukację dzieci i mlodzieży będzie „robił” ktoś taki jak Czarnek czy ktoś rozumiejący złożoność świata i przenikanie kultur.
Mógłbym tak długo ale może wystarczy
Poczytałem sobie trochę o kulturze. Wygląda na to, że moja intuicja jest słuszna: po prostu jest to termin tak niejednoznaczny i tak źle przez większość socjologów (z punktu widzenia metodologii i logiki) określany, że w gruncie rzeczy nie wiadomo o czym mówimy. Dla mnie najlepsza jest definicja taka: że jest to zespół norm obyczajowych i estetycznych, właściwy dla określonej grupy społecznej zależnie od jej położenia geograficznego i czasu, który bierzemy pod uwagę. Z tej definicji wynika, że jedna kultura nie istnieje, że kultura jest zmienna (zależnie od miejsca, czasu, grupy ludzi), że wreszcie kultura sama nie podlega ocenom wartościującym — bo wtedy by określała samą siebie, co prowadzi do sprzeczności logicznej. Mówiąc bardziej popularnym językiem – nikt nie ma prawa na podstawie kultury własnej grupy i własnych kryteriów oceniać kulturę innej grupy. W ogóle temat jest naukowo pasjonujący.
Przypomina się tytuł filmu Wajdy : „Wszystko na sprzedaż”. I rządzi : POPULATURA.
Oczywistą sprawą jest wszak socjalizacja i normy, do których kobiety są przyuczane. Kobiety mają być miłe, grzeczne, opiekuńcze i spełniać potrzeby mężczyzn, również te seksualne…
Taaaa. A kobiety nie mają takowych? Czyżby? Bo gdyby miały (no ale nie mają), to można by napisać „kobiety spełniają (po polsku: zaspokajają) potrzeby swoje własne a także partnera”. No i wtedy nie byłoby może co krytykować. Ale może nie znam się na sprawie i jestem pomylony.
Duży plus, za bliski i uważny kontakt z Polskim. W nagrodę, wygrzebany z mulistego dna mojej pamięci wierszyk znakomitego parodysty A. M. Swinarskiego, zatytułowany „W sprawie kultury”:
Ach ! Wy zbiry, durne chamy !
Znamy was, bękarty, znamy.
Wiemy co łotr każdy knuje,
Dranie i złamane szuje.
Wy łobuzy ! Wy rabusie !
Was za mordę weźmie tu się.
Won ! Gówniarze, kundle, gbury.
Nauczymy was kultury !
Był chyba (tak na 70%) przypisany Ważykowi.
Po pierwsze, Met Gala jest coroczną impreza dobroczynną. Cena biletu jest właśnie dobrowolnym datkiem na Costume Institute należący do Metropolitan Museum of Arts. Bez publicznych zbiórek pieniędzy większość (o ile nie wszystkie) amerykańskich instytucji dobra publicznego przestałaby istnieć. Wszyscy obecni na takich wydarzeniach celebryci mają świadomość celu wyższego, celu dobroczynnego. Po drugie, takie wydarzenia są też okazją do zamanifestowania jakiegoś ważnego przesłania. W tym roku było to np. ubranie AOC. W Polsce podobne okazje sa też wykorzystywane do dotarcia z kagankiem oświaty do ludu, czego przykładem działania Anji Rubik. Po trzecie wreszcie, seksem sprzedaje się wszystko i od zawsze. A sprzedaż dotyczy nie tylko dóbr materialnych ale też idei. My w Polsce też byliśmy nieświadomą ofiarą takiej sprzedaży. Pamiętamy czasopismo Ameryka wydawane przez rząd USA i dystrybuowane w PRL przez ambasadę USA. Były tam piękne samochody, piękne domy i przede wszystkim piękne panie, w pięknych sukniach albo mini spódniczkach, uśmiechające sią zalotnie. To był tyleż prawdziwy obraz Ameryki jak prawdziwy jest obraz Polski w dzisiejszej TVP. Niemniej publicznośc była zachwycona i zakochała się w Ameryce na zabój 🙂
Różnicami kulturowymi właśnie należy tłumaczyć „dziwne ” zachowanie Amerykanek w podobnych okolicznościach jak Met Gala. To jest pewien kanon zachowania się w Ameryce. Tak zostały wychowane i takiego zachowania wszyscy naturalnie od nich oczekują (a ich wyłacznym zadaniem na Met Gala jest zebranie pieniędzy na cele dobroczynne). Dla mnie też jest to nadmiernie afektowane ale ja zostałem wychowany w innej kulturze, w innych kanonach. Rozumiem dlaczego tak jest i zapewniam, że nie ma tam zaprzeczenia idei me-too. Z polskiej perpektywy można to interpretować jako swoistą pułapkę, ale jest to wyłącznie polska perpektywa. Polki zachowują się inaczej. Ani lepiej, ani gorzej. Inaczej. Dodam, bo to akurat ważne tutaj, że anglosaska kultura jest bardziej patriarchalna od polskiej.
A skoro o kulturze, to poniższa dyskusja jest ciekawa i całkowicie podzielam uwagę red. Misia, że to temat naukowo pasjonujący. Wydaje się, że w kulturach nie ma egalitaryzmu. Są kultury wiodace i kultury – no właśnie – jak je nazwać? Recesywne? Peryferyjne? Ludzie z czasem przejmują elementy obcej kultury i rezygnują z elementów własnej. Dlaczego? Czy jest to oddziaływanie pieniądza? A może kultura jako taka dostosowuje się do zmian środowiska i stąd są kultury progresywne, które są atrakcyjniejsze dla ludzi, bo lepiej zaspokajają ich bieżące potrzeby? Nawiązując do komentarza red. BM, te potrzeby chyba moga podlegać ocenom wartościującym.
Wartościującym ? W odniesieniu do jakiegoś, uznanego za pożądany, wzorca? Tu nie ma stałych, „odwiecznych” kryteriów, co oczywiście nie znaczy, że nie ma żadnych. Bo kultura jest we wszystkich, znanych mi językach rodzaju żeńskiego, więc kochać ją trzeba umieć, a gwałcić łatwo.
Pozdrowienia, też z Obczyzny – AG
A to się porobiło. Wszystkie głosy świadczą, że kultura to pasjonujące zjawisko, tak było i tak jest i pewnie będzie. Czy można wartościować kulturę ? W kategoriach logiki (to w nawiązaniu do redaktora Bogdana Misia) pewnie nie ale to nie wyczerpuje innych konieczności.
W świecie moich wartości potrafię wyróżnić kulturę wysoką na przykład w muzyce Jana Sebastiana Bacha czy Hendla czy Chopina oraz muzykę na poziomie kultury masowej czy popularnej z Zenkiem Martyniukiem na czele. Czy wolno wartościować te różne muzyki ? Wolno a nawet trzeba ! jeżeli, ulegając regułom zimnej logiki nie moglibyśmy tego robić to zaprzeczylibyśmy całemu rozwojowi życia społecznego we wszystkich innych dziedzinach. Dlatego też nie dajmy się zwariować- niech każdy pozostaje w swoim kręgu kulturowym mając przeświadczenie, ze to jego wybór i jego gust.
jeśli seksem sprzedaje się wszystko, to znaczy, że sprzedaż poprzez roznegliżowane, prężące się kobiety, adresowana jest do mężczyzn – czy coś pomyliłam ? kobiety do zakupów zachęca się albo poprzez użyteczność sprzętów użytku domowego, albo nadzieją, że sprzedawanym towarem zachęci ona mężczyznę do siebie.
a gdzie jest target, że tak powiem, żeński? co ma publiczność żeńska oglądająca takie przedstawienia ? no więc, postuluję, aby w ramach popkulturowej równości, mężczyźni na takich imprezach również prężyli się w półnegliżach, a nie kroczyli zamurowani od butów po krawaty.
że to niby byłoby niesmaczne?
a smaczne jest oglądanie kobiecego negliżu prezentowanego publicznie w celu handlowym ?
refleksja przychodzi jak tylko człowiek zaczyna nabierać oddechu do udzielenia odpowiedzi.
Bardzo wielu ludzi refleksja nie opuszcza, nie tylko w tym temacie. Ale przecież sami siebie nie przeskoczymy. Znaczy możemy pogodzić się z własną biologią albo jej nerwowo zaprzeczać, a ona i tak ma gdzieś co o niej myślimy.
Ciekawa dyskusja o kulturze, technikach sprzedaży, potrzebach seksualnych i ruchu me-too. Czytając artykuł i pewien rodzaj dysonansu poznawczego, który Autor skonstatował między bardzo apetycznie czy wręcz prowokująco wyglądającymi kobietam na Met Gali, a ruchem mee-too warto się zastanowić się nad innym scenariuszem. Co by się stało, gdyby kobiety na tej gali były poubierane specjalnie w taki sposób aby wyglądały nieatrakcyjnie?
Doświadczenie życiowe oraz intuicja podpowiada, że w wielu warstwach kultury współczesnej. począwszy od kultury elitarnej a skończywszy na masowej, atrakcyjny wygląd jest standardem zachownia większości kobiet, ale także mężczyzn. Nie znam zresztą kobiety, która świadomie chciałaby wyglądać nieatrakcyjnie i celowo zmierzała do takiego wyglądu.
Kryteria atrakcyjności ubierania sie kobiet sprowadzają się do kompozycji kolorystycznych i stylistycznych ubrania, a o ich kształtach silnie decydują aktualne trendy mody. Dyskusyjne pozostają oczywiście rozróżnienia między ubieraniem się atrakcyjnym a wyzywającym czy prowokującym. To także zależy od wzorców kulturowych i obyczajów konkretnych środowisk. Właśnie ruch mee-too zwraca uwagę na to, że rodzaj ubrania lub nawet brak części czy całości ubrania kobiety nie oznacza jakiegokolwiek jej przyzwolenia na seks.
Z kolei kulturowe wzorce ubierania się mężczyzn zakładają nieco inne kryteria atrakcyjności – schludność czy elegancję. To m.in. przez pryzmat schludności czy elegancji mężczyźni postrzegani są jako atrakcyjni lub nie. Oczywiście wzorce kulturowe szybko się zmieniają i elegancja czy schludność ubierania się mężczyzn kształtowane są kolejne trendy mody.
Reasumując – rozumiem dysonans poznawczy Autora, chociaż zupełnie go nie podzielam.
Tu nie chodzi o aktualne trendy mody, te zmieniają się stale. To nie moda formatuje ubiory kobiet, to ważne kobiety formatują modę. To bardzo nieostra sprawa, wszystko jest zmienne i w czasie i w przestrzeni – wystarczy obejrzeć portrety kobiet w starożytności czy średniowieczu, czy porównać kanony piękna obowiązujące w różnych częściach świata. To są konwencję, rodzaj umowy społecznej.
Celebrytki na Met Gali są produktem biznesu ale też jako na wpływające na zachowania milionów innych kobiet. To samonapędzający się mechanizm.
Kontrastując Galę z ruchem Mee-too chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt ogromnej różnorodności współczesnej Ameryki, na ten tygiel wielokulturowy, wieloetniczny w którym formatując ludzi można zdobyć władzę będąc Donaldem Trumpem…
Formatowanie ludzi to bardzo ciekawa, chociaz inna kwestia. Pytanie zasadniczee brzmi – czy populiści celowo formatują ludzi, czy świat współczesny tworzy papkę populistyczną – kulturę tabloidów, blichtr celebrytów, muzykę disco-polo, pustkę gier komputerowych, etc. w których to ludzie sami siebie formatują i stanowią potem bazę wyborczą dla Trumpów, Erdoganów, Orbanów, Kaczyńskich…
Obawiam się, że nie docenia pan reklamy i marketingu oraz interesów producentów. To nie ma wiele wspólnego z psychologią. Kasa i nic ponadto.