18.06.2022
Hubert Czyżewski, od dziesięciu lat związany ze środowiskiem Kultury Liberalnej, w 2014 roku obronił w Oxfordzie doktorat poświęcony Leszkowi Kołakowskiemu. Po latach w formie nieco zmienionej i skróconej opublikował go w formie książki w Wydawnictwie Znak Kołakowski i poszukiwanie pewności. Wspomniana Kultura Liberalna zaprosiła mnie do dyskusji z autorem i redaktorem naczelnym Jarosławem Kuiszem. Jeśli ktoś ma ochotę może tej rozmowy wysłuchać i ją sobie obejrzeć:
https://kulturaliberalna.pl/2022/06/17/prawo-do-niuansu-po-co-polakom-bog/

Rozmowa z młodszymi kolegami uzmysłowiła mi podobieństwa – ale też różnice – w spojrzeniu na dzieło i postać Leszka Kołakowskiego. Te pierwsze wynikają przede wszystkim z różnicy doświadczeń życiowych a te drugie świadczą o ponadczasowym znaczeniu myśli autora Jeśli Boga nie ma. O książce mówiliśmy niewiele, raczej o samym Kołakowskim, jak może się przekonać słuchacz tej rozmowy. Pomyślałem więc sobie, że tak naprawdę to każdy ma swoją własną koncepcję, jak czytać jego książki. Ja oczywiście też mam. Wspomniałem o tym w rozmowie z Czyżewskim i Kuiszem, ale chciałem jeszcze dodać coś, co w rozmowie nie wybrzmiało.
Jak wiadomo o Kołakowskim napisano już wiele. Jego biografia jest wyjątkowo dobrze znana dzięki kalendarium przygotowanemu przez Wiesława Chudobę (Leszek Kołakowski: Kronika życia i dzieła) oraz biografii pióra Zbigniewa Mentzla (Kołakowski. Czytanie świata. Biografia), który wcześniej wydał dwa tomy rozmów z Kołakowskim (Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część I i Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel. Część II).
Hubert Czyżewski, który wcześniej przygotował też opasły tom tekstów Kołakowskiego wydanych jako Chrześcijaństwo nie zamierzał konkurować z biografami, ani też ich uzupełniać. Słusznie uznał, że napisali wystarczająco wyczerpujące książki i do nich we własnej ciekawych szczegółów biograficznych odsyła. Sam spróbował odtworzyć coś, co zwykło się nazywać biografią intelektualną lub dziejami myśli. A mówiąc dokładniej uzasadnił swoją główną tezę, że to, co naprawdę Kołakowskiego interesowała to była religia.

Jestem skłonny się z tą tezą zgodzić, ale pod pewnymi warunkami, które w polskim kontekście muszą zostać wyraźnie dookreślone. Otóż Kołakowski interesował się religią jako filozof niewierzący i właściwie alergiczny na wszelkie próby włączenia religii do przestrzeni publicznej. Wręcz przed takimi próbami przestrzegał widząc w tym niebezpieczeństwo teokracji, której wyraźnie nie znosił. Dla Kołakowskiego religia była zagadką, prowokacją, ale na pewno nie odpowiedzią na pytania filozoficzne. Widać to po wyborze jego ulubionych myślicieli religijnych, z których najważniejszym pozostał żydowski heretyk Baruch Spinoza. To był temat jego doktoratu, obronionego na Uniwersytecie Warszawskim w 1953 roku; opublikował go w 1958 roku w formie książki Jednostka i nieskończoność. Wolność i antynomie wolności w filozofii Spinozy. Wydawca, wznawiając już po śmierci filozofa tę książkę opatrzył ją takim oto komentarzem:
Jednostka i nieskończoność to opowieść o Baruchu Spinozie, pierwszy wyraz fascynacji Leszka Kołakowskiego wiekiem XVII. Pasji tej Profesor pozostał wierny do końca życia, a do książki o Spinozie wrócił niedługo przed śmiercią, dyktując poprawki i uzupełnienia. Spinoza był dla niego od początku najważniejszym filozofem i główną inspiracją. Niewznawiana przez pół wieku pierwsza – i zarazem ostatnia, nad którą pracował – książka to nie tylko pamiątka po „wczesnym Kołakowskim”, ale dojrzała interpretacja, napisana z wnikliwością i charakterystyczną dla autora klarownością. Kołakowski dostrzega w metafizycznych wywodach Spinozy realne ludzkie problemy, odnosi to, co pozornie abstrakcyjne, do konkretu życia. Dzięki temu wykład o jednym z najtrudniejszych filozofów w dziejach staje się przystępny i aktualny. Praca dla miłośników Leszka Kołakowskiego i jedynej w swoim rodzaju filozofii XVII wieku.
Spinoza jest dzisiaj na nowo odkrywany i żywo komentowany. Przed laty miałem pomysł, by wskazać na powinowactwa myśli Spinozy z Braćmi Polskimi, których znał i cenił, nawet się z nimi spotykał w Amsterdamie. Cenił ich za racjonalne podejście do religii i Biblii – co, jak wiadomo, było i jest rzadkością u chrześcijan. Napisałem nawet szczegółowy konspekt takiej możliwej książki, która spotkała się z życzliwą uwagą recenzentów. Jednak ostatecznie grantu nie dostałem i pomysł zarzuciłem. Nie wiem, czy kiedyś do niego wrócę.
A jeśli tak to na pewno będzie tam rozdział o wpływie Spinozy na myśl Leszka Kołakowskiego.

