29.04.2023
Znajomy pojechał na zagraniczną wycieczkę po Europie i wrócił w stanie wskazującym na roztrzęsienie; w każdym jego spojrzeniu malowały się podniecenia, jakieś niesprecyzowane spłoszenie, załamanie i wściekłość, tak, że ja, człek bywały w przeróżnych emocjach, musiałem dołączyć się do jego rozpaczy i przyznać mu rację.

Na wstępie podkreślił, że wyjechał po raz pierwszy i na pewno po raz ostatni, bo odkąd wrócił, czuje się paskudnie, niczym nieokrzesaniec z kółkiem w nosie, który został teleportowany z buszu wprost na ulicę hałaśliwej metropolii. Był na niej sam, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców, ogłuszony klaksonami, bezradnie stojący z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni, ze śmiesznym walkmanem na Irokezie.
Dodał, że osobiście nie znosi mieć się z pyszna, nie uwielbia robić za wała na lipnej gwarancji, za światowca z kurnej chaty, ma dosyć upokorzeń, pod dostatkiem ma bycia dzikusem, za cholerę nie chce być posądzany o niechlujstwo, wytykanym palcami i dawanym za przykład gnidy, zakały psującej wizerunek. Stanowczo nie pragnie odstawiać gladiatora, podczas, gdy wie, że jest słabeuszem, a gdy spytałem o przyczyny jego rozjuszenia, wyrzęził tylko jedno: czystość.
Słowo to rzuciło mu się na mózg i nie potrafił niczego wykrzesać z siebie innych określeń. Przez chwilę miałem wrażenie, że z całej swojej wycieczki zapamiętał tylko tamtejsze porządki i został ekspertem od zwiedzania schludnych miejsc. Wrażenie to jednak było do pewnego stopnia mylne, gdyż użyte przez niego słowo zapoczątkowało lawinę następnych. Na przykład z jakiego powodu nie ma i dlaczego brakuje nam zarówno fizycznej, jak i etycznej higieny.
Ogólnie mówiąc, dostał bzika, bzik ten zaś można streścić jako: fioł kulturowy. Co, przekładając na ludzki język, oznaczało: gdzie nam do ich solidności przekraczającej pojęcie naszej kołtunerii. Zżerała go zazdrość, bo na każdym kroku natykał się na brak absurdów istniejących w kraju nad Wisłą. Chodziło mu o kulturę codzienną, o nasze powszednie zachowania. O mentalność zmuszającą nas do egoizmu i odporności na leserstwo. Do wyrzeczenia się – w imię dbania o własną skórę – pracowitości, subtelności, szacunku wobec bliźniego. O nasz nieufny i agresywnie wrogi stosunek do innych ludzi i farbowaną tolerancję wobec ich obyczajów. Bo istotnie, jak się nad tym zastanowić, czystość jest probierzem naszych norm zachowania. Najważniejszą miarą wymuszającą moralne postępowanie wobec reszty wspólnego kraju.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
