Sławek: Wygrać Polskę 2027 — wielka strategia państwa polskiego9 min czytania

()


11.09.2026

Po artykule „Wygrać Polskę 2027” https://studioopinii.pl/archiwa/250823 czytelnicy zamieścili wiele ważnych uwag i propozycji. W tekście „Po Magdalence – państwo dla wiedzy i innowacji” https://studioopinii.pl/archiwa/250935 odniosłem się do koncepcji rozwoju Polski profesora Krzysztofa J. Konsztowicza. Suma tych głosów, własnych przemyśleń i wniosków stała się punktem wyjścia do obecnego materiału. Dotyczy nie tylko wyborów 2027 roku – jest propozycją połączenia wyborów 2027 roku z dłuższą perspektywą budowy sprawnego, bezpiecznego i nowoczesnego państwa.

W 2027 roku nie chodzi wyłącznie aby wygrać z prawicą. Trzeba wygrać Polskę: projektem państwa, które wie, dokąd idzie, co chce zbudować i jaką przyszłość oferuje obywatelom.

KO prowadzi w sondażach, lecz nie ma pewności utworzenia większości zdolnej rządzić. W części badań PSL i Polska 2050 pozostają pod progiem, a suma głosów kilku ugrupowań prawicowych może dać im przewagę mandatową.

To oznacza, że obecny obóz rządzący nie może ograniczyć się do pytania: jedna lista czy dwa bloki? To pytanie ważne, ale wtórne. Najpierw trzeba odpowiedzieć: jaki mandat ma uzyskać demokratyczna większość?

Lista nie zastąpi idei

Sondaż nie jest prognozą wyborów. Pokazuje jednak problem zasadniczy: KO może wygrać jako partia, a demokratyczny obóz może przegrać jako potencjalna większość rządowa. O wyniku decydują nie tylko procenty lidera, lecz także progi, frekwencja, rozproszenie głosów, sposób przeliczania mandatów i zdolność tworzenia koalicji.

Ten mechanizm był głównym tematem mojego poprzedniego tekstu i dyskusji pod nim. Czytelnicy wskazywali, że obóz demokratyczny nie może traktować PSL, Lewicy ani środowisk Polski 2050 jak dodatków do KO. Bez ich wyborców, struktur, tematów i poczucia podmiotowości większości może zabraknąć.

Ale wyborcy nie pójdą do urn po to, aby ratować układ mandatów. Sama technika wyborcza ich nie zmobilizuje. Lista może pomóc zdobyć mandat. Nie zastąpi jednak idei, dla której mandat ma zostać udzielony.

Wielka strategia państwa polskiego — cele na pokolenia

Taką ideą powinna być wielka strategia państwa polskiego. Nie program jednej partii, nie dokument resortowy i nie katalog obietnic na cztery lata. Projekt na kilkanaście, a pewnie i kilkadziesiąt lat, wspólny dla kolejnych rządów, samorządów, szkół, uczelni, nauki, przedsiębiorców i organizacji społecznych.

Rządy mogą się zmieniać. Partie mogą spierać się o środki i tempo reform. Kierunek powinien pozostać wspólny: Polska ma budować swoją pozycję przez wiedzę, innowacyjność, wysoką produktywność, nowoczesne technologie, silne instytucje i bezpieczeństwo.

Od 2027 roku trzeba rozpocząć trwałą zmianę modelu rozwoju. Polska nie może przez kolejne dekady konkurować głównie tanią pracą, prostym montażem i importem cudzych rozwiązań. Musi coraz więcej tworzyć: własne produkty, technologie, patenty, firmy zdolne konkurować na rynkach międzynarodowych oraz administrację sprawną dzięki technologii i kompetencjom.

To nie jest projekt dla ekspertów i konferencji. To projekt, który ma się przełożyć na coś, co czuje na co dzień pielęgniarka na dyżurze, mechanik szukający pracownika ze szkoły branżowej i emeryt czekający na wizytę u specjalisty. Wielka strategia nie może być dokumentem ogłoszonym na konferencji prasowej, a potem odłożonym do szuflady. Musi mieć cele, terminy, źródła finansowania, instytucje odpowiedzialne za wykonanie i coroczne publiczne rozliczenie.

Polska współtworzy Europę

Polska sama nie osiągnie skali potrzebnej do długotrwałej konkurencji technologicznej, gospodarczej i militarnej z USA oraz Chinami. Musi współtworzyć bardziej zintegrowaną Europę: zdolną finansować badania, rozwijać przemysł, budować bezpieczeństwo, chronić wspólny rynek i konkurować w technologiach przyszłości.

Silniejsza Europa to Europa otwarta. Otwarta na handel, inwestycje, naukę, wymianę idei i ludzi. Musi chronić infrastrukturę krytyczną, dane, technologie strategiczne, bezpieczeństwo energetyczne i kluczowe gałęzie przemysłu.

Polska należy do państw współtworzących tę Europę, a nie tylko reagujących na decyzje podjęte gdzie indziej. Wymaga to wzmocnienia obecności w Unii Europejskiej, trwałego zakotwiczenia w NATO, współpracy regionalnej i własnych projektów w energetyce, obronności, transporcie, cyfryzacji, sztucznej inteligencji, nauce i przemyśle.

To jest współczesna suwerenność. Nie oznacza samotności, konfliktu z sojusznikami ani odrzucania współpracy. Oznacza zdolność ochrony własnych interesów dzięki kompetencjom, nowoczesnej gospodarce i silnym sojuszom — a w praktyce: stabilniejsze ceny energii, bezpieczniejsze granice i miejsca pracy, których nie da się przenieść za wschodnią granicę.

Polska innowacyjna — rozwój oparty na wiedzy

Punktem wyjścia musi być edukacja — od przedszkola po uczelnię. Dziecko powinno uczyć się języka, rozumienia tekstu, myślenia matematycznego, ciekawości świata, współpracy, samodzielności i odpowiedzialnego korzystania z technologii.

Szkoła nie może ograniczać się do odtwarzania wiadomości. Ma uczyć zadawania pytań, sprawdzania źródeł, rozwiązywania problemów i pracy zespołowej. Szkoła średnia musi lepiej przygotowywać zarówno do studiów, jak i do nowoczesnego rynku pracy. Potrzebuje dobrego kształcenia ogólnego, silnych szkół technicznych i branżowych, współpracy z lokalnymi pracodawcami oraz rzeczywistego doradztwa zawodowego.

Uczelnie oraz instytuty naukowe potrzebują stabilnego finansowania, autonomii, przejrzystych zasad awansu i silniejszych związków z gospodarką. Państwo ma wspierać badania podstawowe, ale także szybkie wdrażanie ich wyników w energetyce, medycynie, przemyśle, rolnictwie, obronności i usługach.

Sztuczna inteligencja musi stać się powszechnym narzędziem pracy i uczenia się. Nie może być ani gadżetem dla nielicznych, ani wyłącznie metodą obniżania kosztów pracy. Ma podnosić kompetencje uczniów, nauczycieli, lekarzy, urzędników i przedsiębiorców, poprawiać usługi publiczne oraz zwiększać produktywność firm — czyli w praktyce skrócić czas oczekiwania na diagnozę, przyspieszyć sprawę w urzędzie i odciążyć nauczyciela od papierkowej roboty.

Wymaga to infrastruktury cyfrowej, podnoszenia kompetencji nauczycieli, urzędników i pracowników, ochrony danych oraz jasnej odpowiedzialności za decyzje wspierane przez algorytmy.

Od 2027 roku każda ważna ustawa gospodarcza, edukacyjna, naukowa i administracyjna powinna przechodzić prosty test: czy zwiększa zdolność Polski do tworzenia wiedzy, innowacji i wartości dodanej, czy utrwala zależność od taniej pracy, importu technologii i doraźnych transferów?

Procedura testowania powinna dotyczyć także istniejącego ustawodawstwa, poddawanego stopniowo audytowi według kryterium strategicznego celu.

Pięć zobowiązań

To wszystko pozostanie pustym słowem, jeśli nie przełoży się na to, co obywatel odczuje w najbliższych czterech latach. Dlatego wielka strategia — obok celów pokoleniowych — musi mieć twarz najbliższej kadencji. Kontrakt na lata 2027–2031 powinien zawierać pięć zobowiązań, które są konkretną, mierzalną częścią tej samej strategii, nie osobną listą obietnic wyborczych.

Zdrowie i mieszkania. Krótsze kolejki, szybsza diagnostyka, lepszy dostęp do lekarza i większa podaż mieszkań dla pracujących, młodych oraz seniorów.

Energia i nowoczesna gospodarka. Termomodernizacja, modernizacja sieci, lokalne źródła energii, stabilne koszty dla gospodarstw domowych i firm oraz przemysł tworzący technologie i dobrze płatną pracę.

Polska lokalna. Kolej, autobusy, szkoły, przychodnie, szybki internet, silne samorządy, inwestycje i perspektywy rozwoju także poza metropoliami.

Sprawne państwo. Proste procedury, usługi cyfrowe, profesjonalna administracja, przejrzyste wydawanie pieniędzy publicznych i urząd po stronie obywatela.

Praworządność i bezpieczeństwo. Niezależne sądy, profesjonalna prokuratura, odpowiedzialność za nadużycia, silna pozycja w UE i NATO, obrona cywilna oraz rozsądna polityka wobec Ukrainy i migracji.

Każdy punkt musi mieć termin, źródło finansowania, osobę odpowiedzialną i miernik wykonania. Bez tego pozostanie zbiorem haseł. Ale nawet spełniając te warunki, żaden z pięciu punktów nie ma sensu w oderwaniu od reszty: krótsza kolejka do lekarza i tańsza energia mają służyć temu samemu celowi, co inwestycja w naukę i szkołę — silniejszej, zamożniejszej i bardziej samodzielnej Polsce. Pięć zobowiązań to nie zamiennik wielkiej strategii. To dowód, że ona działa już dziś, a nie dopiero za pokolenie.

Odbić prawicy jej język

Prawica dobrze wykorzystuje lęk, gniew i poczucie zagrożenia. Wskazuje wrogów: Unię Europejską, migrantów, Ukrainę, elity, osoby LGBT+, „ideologię” albo Donalda Tuska. Ułatwia to budowanie prostego przekazu, lecz nie buduje państwa zdolnego sprostać przyszłości.

Obóz demokratyczny nie powinien odpowiadać jedynie polemiką i demaskowaniem fałszu. Musi przenieść spór na własny teren: siłę Polski, bezpieczeństwo, kompetencje, technologię, dobrą pracę i sprawne instytucje.

Najprostszy przekaz tej kampanii mógłby brzmieć:

Oni wskazują wrogów. My budujemy siłę Polski.

Wielka strategia państwa polskiego odbiera prawicy monopol na słowa: „Polska”, „bezpieczeństwo”, „suwerenność” i „interes narodowy”. Pokazuje, że patriotyzm nie polega na krzyku, lecz na tworzeniu kraju, w którym obywatel ma dobrą szkołę, lekarza, pracę, mieszkanie, bezpieczną energię, sprawny urząd i perspektywę dla dzieci.

Jeden blok lub dwa

Dopiero po uzgodnieniu wielkiej strategii państwa polskiego należy zdecydować, czy jej mandat ma zdobywać jeden blok, czy dwa współpracujące bloki.

Jeden blok ma sens, gdy realne staje się ryzyko, że PSL, Lewica lub środowiska Polski 2050 nie przekroczą progów. Warunkiem jest autentyczne partnerstwo: wspólny program, uczciwy podział miejsc, wspólny sztab i przyszły rząd, w którym każdy partner ma realny udział.

Dwa bloki mają sens, gdy centrum i lewica posiadają stabilne poparcie powyżej progów. Wówczas winny przed wyborami podpisać publiczną umowę o wspólnym rządzie oraz powstrzymać wzajemną wojnę w kampanii.

PSL nie jest dodatkiem do KO. Wnosi Polskę lokalną, samorządność, rolnictwo, transport i bezpieczeństwo ekonomiczne mniejszych miejscowości. Lewica nie jest dodatkiem do centrum. Wnosi mieszkania, zdrowie, pracę, usługi publiczne i prawa kobiet. Środowiska Polski 2050 powinny wnosić projekt uczciwych reguł, modernizacji oraz sprawnego państwa.

Radykalne Centrum Marcina Matczaka powinno raczej budować obywatelskie zaplecze tej strategii niż tworzyć nową małą listę. Może rozwijać kulturę konstytucyjną, standardy debaty, lokalną aktywność i kontrolę demokratycznej władzy. To środowisko obywatelskie powinno także zostać zaproszone do prac nad wielką strategią państwa polskiego od początku projektu.

Mandat na przyszłość

Przed 2027 rokiem rząd musi pokazać widoczne rezultaty, uzgodnić strategiczne minimum i przedstawić wiarygodny zespół. Musi także mówić jednym, konkretnym językiem: co zrobił, czego nie zrobił, co zablokowało prezydenckie weto, co można wykonać mimo niego i jaki mandat jest potrzebny po wyborach.

Wybory rozstrzygną się długo przed dniem głosowania: w przychodni, w szkole, na dworcu, w autobusie, w urzędzie, na rynku mieszkaniowym i na rachunku za energię.

Jeden blok albo dwa bloki nie są celem. Są narzędziem.

Celem jest mandat do realizacji wielkiej strategii państwa polskiego: Polski bezpiecznej, europejskiej, praworządnej, opartej na wiedzy i zdolnej tworzyć własną przyszłość — widocznej nie tylko w danych za dekadę, ale już dziś, w kolejce do lekarza, na rachunku za prąd i w klasie, do której chodzi czyjeś dziecko.

Sławek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo