Ferdynand Rymarz: Dziesięciolecie referendum unijnego. Organizacja i przebieg

rymarz2013-06-06.

W sprawach o szczególnym znaczeniu dla narodu i państwa, takich jak przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, Konstytucja RP nakazywała przeprowadzenie głosowania narodowego. Jest to forma demokracji bezpośredniej, w której naród – suweren rozstrzyga o sprawie poddanej głosowaniu. Wynik jest wiążący jeżeli w referendum ogólnokrajowym weźmie udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, a większość głosów ważnych oddano za odpowiedzią pozytywną. Głosowanie ogólnokrajowe w sprawie przystąpienia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej odbyło się 10 lat temu, w dniach 7-8 czerwca 2003 roku.

Organizacja i przebieg głosowania ogólnokrajowego regulowała, uchwalona z dużym pośpiechem ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o referendum ogólnokrajowym. Wprowadzała ona m. in. dwudniowe głosowanie, nieznane dotychczas polskiemu systemowi wyborczemu i inne rozwiązania, które jak się okazało, przysporzyły wiele problemów organizacyjnych. Państwowa Komisja Wyborcza, z zasady unikająca politycznych ocen regulacji ustawowych, zmuszona została w tym wypadku do interwencji jeszcze w toku jej uchwalania. Mianowicie wystąpiła oficjalnie do Sejmu i Prezydenta RP z propozycją rezygnacji z projektowanego zapisu przewidującego zabranie urn wyborczych z lokali wyborczych i oddanie ich pod pieczę organów samorządowych w czasie nocy między dwoma dniami referendalnymi. PKW wyszła z założenia, że polski system wyborczy zasadza się na koncepcji, iż urna wyborcza stale znajduje się w lokalu wyborczym, a za jej stan wyłącznie odpowiadają organy wyborcze. Chodziło tu nie tyle o bardzo trudną operację logistyczną przewiezienia urn wyborczych w jedno miejsce, np. w Warszawie dotyczyło to 800 urn, czy o możliwe ich uszkodzenia w czasie transportu lub zamiany w toku rozwożenia między poszczególnymi obwodami, ile o zapobieżenie możliwym protestom wyborczym i podejrzeniom o manipulację i nierzetelność postępowania. Niestety argumenty te początkowo nie odniosły pożądanego skutku i Sejm uchwalił ustawę w pierwotnym kształcie. PKW ponownie wystąpiła o zmianę tego uregulowania, tym razem do Senatu podnosząc, że w takiej sytuacji PKW nie będzie mogła przyjąć odpowiedzialności za rzetelność postępowania i następstwa takich postanowień dla ważności referendum. Tym razem interwencja okazała się skuteczna. Senat zaproponował stosowną poprawkę, przewidującą, że urny pozostaną w lokalu wyborczym, a Sejm taką poprawkę przyjął.

Druga oficjalna wypowiedź PKW na temat tej ustawy dotyczyła postulowanego społecznie i medialnie oczekiwania na podania do publicznej wiadomości danych o frekwencji po pierwszym dniu referendum. PKW opierając się na art. 7 Konstytucji, który stanowi, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa, oświadczyła, że w ustawie o referendum nie ma normy kompetencyjnej do ujawnienia takich danych, zwłaszcza w sytuacji, gdy frekwencja decyduje o wiążącym charakterze referendum, a co za tym idzie wpływa na wynik referendum. Stanowisko PKW zostało poparte przez znanych konstytucjonalistów. W następstwie tego Sejm znowelizował ustawę i ustanowił normę kompetencyjną dla obwodowych komisji wyborczych do podania do publicznej wiadomości danych z protokołu o liczbie wydanych kart i liczbie uprawnionych do głosowania. Nie było już przeszkód do zebrania i podania do publicznej wiadomości tych danych – jak wiadomo frekwencja po pierwszym dniu referendum wyniosła 17,61 %.

Wprawdzie ustawa o referendum, niechlubnym zwyczajem poprzednich ordynacji wyborczych została uchwalona zbyt późno w stosunku do terminu referendum – weszła w życie z dniem 17 kwietnia br., (chociaż nie było jeszcze aktów wykonawczych do tej ustawy), i od tej daty rozpoczął się bieg kalendarza wyborczego – to mimo ustawowego skrócenia terminów na wykonanie poszczególnych czynności i zwiększone zadania logistyczne, organy wyborcze i samorządowe wszystkie czynności referendalne wykonały w zakreślonych terminach. Utworzono ponad 25 tysięcy obwodowych komisji na terenie kraju i zagranicą w skład, których weszło ponad 264 tysięcy osób. W każdej gminie na każde 15 tysięcy mieszkańców przypadał jeden lokal wyborczy dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Nowością, właściwą dla tego referendum, było utworzenie obwodów referendalnych także w domach studenckich (123) oraz dopuszczenie licznych podmiotów do uczestnictwa w kampanii referendalnej w programach radiowych i telewizyjnych nadawców publicznych. Łącznie o status  uprawnionych do udziału w bezpłatnych audycjach publicznego radia i telewizji ubiegało się spośród partii i klubów parlamentarnych, stowarzyszeń i organizacji społecznych oraz fundacji – 187 podmiotów, spośród których PKW wydała stosowne zaświadczenia 88 podmiotom i dwom dalszym w wyniku postanowienia zażaleniowego Sądu Najwyższego. O prawie do udziału w audycjach radiowych i telewizyjnych decydowały przesłanki formalne – głównie zapis, żeby statut danego podmiotu przewidywał cele związane z przedmiotem referendum. Nie wszystkie więc organizacje, które faktycznie zajmowały się działalnością związaną z przedmiotem referendum, dostały przydział czasu antenowego, ponieważ nie miały tego zadania zapisanego w statucie. Takie  jednak było kryterium ustawowe.

Głosowanie zostało poprzedzone przewidzianą w ustawie kampanią referendalną, podczas której zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Unii Europejskiej mogli swobodnie i bez ograniczeń wypowiadać się publicznie i prezentować swoje racje i argumenty, także w bezpłatnych audycjach publicznego radia i telewizji. Głosowanie w obu dniach referendalnych przebiegało bez zakłóceń. Zdarzające się sporadycznie niewielkie i nieistotne incydenty porządkowe wywoływały osoby będące w stanie nietrzeźwości lub niezrównoważone emocjonalnie. Najczęściej jednak te drobne zakłócenia w lokalu likwidowane były w zarodku przez przewodniczących obwodowych komisji lub na zewnątrz przez patrole policyjne. Charakterystyczną cechą tej kampanii referendalnej był brak skarg na ustalenia dotyczące czasu antenowego i bardzo mała liczba skarg w ogóle na jakąkolwiek działalność związaną z kampanią. Pewne nieporozumienia dotyczyły, odmiennej od dotychczasowych, regulacji ustawowej dopuszczającej prowadzenie informacji związanej z przedmiotem referendum konstytucyjnych organów państwa i angażowania w to przedsięwzięcie państwowych środków finansowych. W tej mierze PKW informowała zainteresowanych o prawnej dopuszczalności takich działań.

Duże zainteresowanie społeczne wywoływała sprawa bezpieczeństwa lokali i urn wyborczych podczas nocnej przerwy w głosowaniu. PKW jeszcze w czasie przygotowań do referendum wyraziła swoje oczekiwania wobec zobowiązanych do zapewnienia bezpieczeństwa: władz samorządowych i policji. Oba te podmioty stanęły na wysokości zadania i swoje obowiązki wykonały bez żadnych zastrzeżeń. Wewnątrz budynków bezpieczeństwa lokali strzegło 25 tysięcy osób z spośród członków obwodowych komisji, a na zewnątrz tyleż samo policjantów. Przerwa nocna w głosowaniu upłynęła bez żadnych incydentów i takich wydarzeń, które mogły by mieć wpływ na ocenę bezpieczeństwa urn wyborczych. Zresztą w polskiej tradycji brak jest jakichkolwiek aktów agresji wobec lokali i urn wyborczych.

Najwięcej problemów interpretacyjnych dostarczało rozgraniczenie konstytucyjnego prawa do informacji z ustawowym nakazem przestrzegania tzw. ciszy wyborczej na 24 godziny przed dniem głosowania i w czasie obu dni referendalnych. Należy tu podkreślić, że w polskim systemie wyborczym tzw. cisza wyborcza jest dość rygorystyczna, a jej korzenie tkwią jeszcze w prawodawstwie sprzed 1989 roku. Tymczasem większość demokratycznych krajów, albo nie wprowadza takich regulacji w ogóle, albo ogranicza zakaz agitacji do lokali wyborczych i bezpośredniego sąsiedztwa budynku, w którym ten lokal się znajduje. PKW wychodząc naprzeciw olbrzymiemu zapotrzebowaniu na informację o przebiegu referendum, jeszcze przed ciszą wyborczą ogłosiła, że informowanie w mediach o pytaniach referendalnych, godzinach otwarcia lokali i o osobach biorących  udział w głosowaniu nie jest agitacją referendalną. Dotyczyło to także tzw. SMS-ów wysyłanych przez telefonię komórkową. PKW przestrzegała jednak przed prowadzeniem w mediach i przez osoby publiczne agitacji za lub przeciw przystąpieniu do Unii Europejskiej, bowiem po pierwsze tego wymagało obowiązujące prawo, a po drugie PKW odpowiadała za dochowanie zasad i trybu postępowania referendalnego. Trzeba przy tym stwierdzić, że w zasadzie tak media, jak i wypowiadający się politycy i znane osobistości życia publicznego zachowywały się z umiarem i nie naruszały – zadaniem PKW – tych obowiązujących zasad. Jedyna poważniejsza skarga na naruszenie ciszy wyborczej dotyczyła jednego z dzienników ogólnokrajowych. W tym wypadku PKW zgodnie z właściwością rzeczową przekazała tę skargę do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdyż dotyczyła ona jedynie podejrzenia popełnienia wykroczenia, nie stanowiącego przesłanki mającej wpływ na ważność referendum.

Ustalenie wyniku głosowania dokonane zostało przez 11-osobowe komisje obwodowe, których członkowie rekrutowali się zarówno spośród zwolenników, jak i przeciwników akcesji. Dodatkowym zabezpieczeniem rzetelności w ustaleniu wyników głosowania była liczna obecność mężów zaufania z obu opcji. Nad całością złożonego postępowania referendalnego czuwała złożona z dziewięciu sędziów stała i niezależna od innych władz Państwowa Komisja Wyborcza, która sprawowała nadzór nad przestrzeganiem przepisów regulujących zasady i tryb przeprowadzenia referendum. Wyniki zbiorcze na obszarze swojego działania – co było już czystą matematyką – ustalili sędziowie-komisarze wyborczy, a w skali kraju – PKW. W oficjalnie ogłoszonym obwieszeniu PKW stwierdziła, że w głosowaniu na 29 868 454 uprawnionych, wzięło udział 17 578 818 wyborców; frekwencja wyniosła 58,85%; zgodę na przystąpienie Polski do UE wyraziło 77,45% osób wobec 22,55% głosujących przeciwnie. PKW stwierdziła, że w głosowaniu wzięła udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, a większość głosujących udzieliła pozytywnej odpowiedzi, wobec tego referendum jest wiążące, a Prezydent RP uzyskał zgodę Narodu-suwerena na ratyfikację traktatu akcesyjnego. Dnia 16 lipca 2003 roku Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych stwierdził ważność głosowania narodowego w kraju, unieważniając jedynie głosowanie w dwóch z ponad 25 tysięcy obwodów do głosowania. (Nie miało to zresztą wpływu na ostateczny wynik referendum). Ogłoszenie wyników referendum akcesyjnego z udziałem najwyższych władz państwowych, zaproszonych gości i licznych przedstawicieli mediów, odbyło się w niezwykle uroczystej oprawie na Zamku Królewskim w Warszawie.

Ferdynand Rymarz

Artykuł opublikowany również w Obserwatorze Konstytucyjnym

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com