Dzięcioł puka
2013-08-09. W okresie wakacyjnego spowolnienia postanowiłem zrobić porządek w szafach. Otworzyłem pierwszą przy drzwiach, która się nie domyka. Wysypały się akta personalne. Pani Jola, która aktami się zajmuje, znając moje upodobania (do pozbywania się nadmiaru dóbr) zauważyła, że to ma tam leżeć 50 lat. Niektórzy uważają, że to absurd. Ta opinia niekoniecznie jest uzasadniona. Anglicy na przykład uznali, że o katastrofie w której zginął generał Władysław Sikorski powiedzą nam po 75 latach od wydarzenia. Tak stanowi prawo. Jeszcze lepsze procedury uznają Rosjanie. Powiedzą nam, co chcemy wiedzieć, jak przyjdzie na to pora.
W głowie się nie mieści, że zwykli ludzie do wszystkiego się wtrącają. Nawet do tego, co ustalą urzędnicy, patrioci, eksperci, posłowie, nowo ogoleni a nawet zarząd firmy, która ma dwa tysiące lat z okładem. Zmienia się tylko moda na to, na czym zna się celebryta. Aktualnie każdy – ważny zna się na gospodarce. Ryszard Kalisz, z zawodu prawnik, poinformował naród, że polityka oszczędności to pomyłka, bo dusi gospodarkę. Stany Zjednoczone drukują biliony dolarów, nie boją się nadmiaru zielonych i jest gospodarcze ożywienie. Mrówka słoniowi też może podskoczyć, ale ryzykuje zdrowiem. Już raz nosiliśmy pieniądze w walizkach – i wystarczy. Państwo Swaziland (w Afryce) gdzie wydrukowano nominał 18 bilionów dolarów (miejscowych) jakoś mnie nie bierze. Jacek Żakowski – dziennikarz, który zna się na wszystkim – zauważa, że przedsiębiorcy biadolą jak małorolni chłopi, a przecież nie ma rządu, żeby się o nich nie troszczył. Jeremi Mordasewicz, człowiek rozeznany w rzeczywistości gospodarczej, sam przedsiębiorca budowlany – nie zdzierżył. I wezwał Żakowskiego, żeby założył przedsiębiorstwo, zatrudnił ze dwie – trzy osoby i przekonał się jakie to eldorado, a wtedy pogadają jak równy z równym. Nie mogę się doczekać wyników tej konfrontacji. Ci harcownicy, to oczywiście kaszka manna w porównaniu z bigosem, który jest nam gotowa przyprawić jedynie mądra i do tego sprawiedliwa partia, która ma ambicje samodzielnie zbudować nam odmienną świetlaną przyszłość.
Partia prezesa Kaczyńskiego ma kandydatkę na ministra finansów. Jest nią pani Beata Szydło. Na razie ministrowi finansów in spe myli się deficyt budżetu z długiem publicznym, ale to może wynik zdenerwowania przed kamerami. Też bym się denerwował, kiedy pomyślę, że w wizje nowego dealu jest wpisane pogodzenie ognia z wodą. Na początek przywróci się wiek emerytalny do stanu pierwotnego, zmienionego przez reżim Tuska, i już nie będzie 9 mln emerytów do wyżywienia, a jakieś 11 mln i ZUS-owi trzeba będzie dopłacać nie 80 mld, jak obecnie, a z okładem 100 mld. Potem zafunduje się Polakom milion dwieście tysięcy nowych miejsc pracy (chociaż o tym ostatnio jakby ciszej). Zrobi się to tak, że banki będą tylko polskie, ziemia tylko polska, sieci handlowe obłożone haraczem, a inwestorzy zagraniczni tak się z tego ucieszą, że rzucą się do inwestowania w te nowe miejsca pracy w Polsce, a także będą kupować nasze obligacje, czyli pożyczać nam pieniądze bez pytania o rentowność.
Na razie obsługa długu publicznego kosztuje nas 40 mld zł rocznie. Jak się zacznie nowa era i oprocentowanie pożyczek skoczy, zegar Balcerowicza może nie wytrzymać przyspieszenia. Wesoło będzie nadal, tyle że zamiast: ”gdzie ta kasa”, obowiązywać będzie: ”ciszej nad tą trumną”.
W obszarze kto czego dokonał też się coś dzieje. Uaktywnił się od nowa Andrzej Urbański, były najważniejszy u Lecha Kaczyńskiego, jak był prezydentem Warszawy. Wysłuchałem rozliczania HGW (Hanny Gronkiewicz-Waltz), że właściwie obecna prezydent niczego nie zbudowała, bo i Muzeum Historii Żydów Polskich i Centrum Nauki „Kopernik” i II-ga linia metra była w planach za prezydenta Kaczyńskiego. Gdyby prowadzący rozmowę nie przerywał tego słowotoku, to okazałoby się, że i Starówka z Trasą WZ załapałaby się do tych osiągnięć.
Poseł Gowin (pełno go w PO, a jakby go nie było) i jego zastępcy w liczbie dwóch jednostek, też się wziął za gospodarkę. Stworzył zupełnie nowy nurt ekonomii: ekonomia sentymentalna. Polega na tym, że on, Gowin i jego zastępcy, nie przyłożą ręki do tego, żeby pożyczać więcej pieniędzy niż dotychczas i na razie naród ma głód i poniewierkę w wysokości 500 zł na rodaka w skali roku. Ja się z Gowinem solidaryzuję, żeby nie robić ludziom wbrew, pod warunkiem żeby ujawnili, jak zwiększyć wpływy do budżetu (np. z VAT) ograniczając wydatki na konsumpcję. Ogólnie rzec biorąc jest poseł Gowin do tego przygotowany – w końcu skończył filozofię.
Nie darowałbym sobie pominąć ojca redemptorystę wśród maszerujących po jeszcze większą obecność w dziejach narodu, z historią wyłącznie. W odróżnieniu od znawców gospodarki, których tak się nam namnożyło, facet ma smykałkę do biznesów (nie wiem tylko czy ma czas na posługi religijne, poza wkładaniem sutanny). Dawno różni dyktatorzy, w tym krwawi, pojęli, że można budować imperia na ogłupianiu ludzi. Bo człowiek to jest takie stworzenie, które gotowe jest płacić za to, że ktoś mu przyznaje rację, zwłaszcza jak jest to racja spod budki z piwem oraz kruchty. Ojciec redemptorysta to dostrzegł i kręci lody. Ostatnio tak się zapamiętał, że jego dziennik wzywał do walki o multipleks dla telewizji Trwam w dwa tygodnie po przyznaniu cyfrowej platformy jego stacji.
Osobiście nie jestem pesymistą. Każdy rząd zamiatał coś pod dywan. Ale od kiedy agent służb bezpieczeństwa światowego mocarstwa ujawnił, że Amerykanie wszystko wiedzą, to pewnie i na Nowogrodzkiej, centrum zarządzania marszem niedopieszczonych, też wszystko wiedzą. Na przykład, że mleczko kokosowe z przejętych włości nie popłynie, a wytworzyć będzie trudno. Na co wskazuje informacja TVN24, że prezes Kaczyński wezwał rząd Tuska żeby wziął się za przekopanie Mierzei Wiślanej (zanim będzie za późno). Prezes obiecał Mierzeję wyborcom Elbląga? Obiecał. Jak się Tusk wymówi, to w odwodzie jest pan Duda and Camerades. Ogłoszą strajk generalny i od tego zaczniemy się rozwijać.
Jest jeszcze jeden majstersztyk do wykonania – niech się emeryci skrzykną i wymrą. Dziurę budżetową mamy z głowy. Słabość tego rozwiązania jest tylko jedna: stracilibyśmy światłe przywództwo.
Jerzy Dzięciołowski
źródła obrazu
- dzieciol: BM


Jestem entuzjastycznym zwolennikiem kandydatury pani Szydło na stanowisko ministra finansów.
Tylko jej zbolałej minie i jękowi bezbrzeżnego cierpienia wydobywającemu się z ust korali jestem skłonny uwierzyć, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej, więc nie mam co liczyć na to czy tamto. Ona wyjdzie na mównicę i nic nie musi wyjaśniać. Wystarczy, że stanie i jęknie, a ja już wszystko wiem.
Jakaż to oszczędność czasu!
Jeśli chodzi o pana Urbańskiego, to jednego jestem pewien: za czasów Kaczyńskiego, w Warszawie było mydło.