W latach 70., jak pamiętam, czyli czasach zwanych „za Gierka”, kurczaki – te z przemysłowych kurników – w przeciwieństwie do mięsa, przez które rozumiano zresztą na ogół wieprzowinę, były powszechnie dostępne. Pojawiły się wtedy w sklepach grille. Kurczaki były dostępne, chociaż działo się to kosztem ich jakości i smaku. Dopiero lata 80. miały i kurczaki wymieść ze sklepów.
Teraz możemy wybierać między kurczakami z wielkich hodowli, kurczakami zagrodowymi oraz prawdziwymi wiejskimi. Takiego kupiłam niedawno na bazarze obok Hali Mirowskiej za złotych 30. Nie tanio to, ale było warto. Rosół z tego kurczaka ma naprawdę inny smak, a taki kurczak pieczony jest wyraźnie smaczniejszy i delikatniejszy – ma chudsze mięso. Od czasu do czasu warto się wykosztować.
Drób bardzo lubię. Co najmniej raz w tygodniu jemy go na obiad. Nawet tłuszcz z drobiu – kury, kurczaka, kaczki, gęsi – jest zdrowszy od np. wieprzowego. Kiedyś czytałam, że robi coś dobrego z naszym cholesterolem. Dlatego warto go przesmażyć i trzymać w lodówce lub zamrażać.
Przyrządzanie kurczaka wciąż na tę samą modłę – pieczonego lub gotowanego – może się znudzić. Na szczęście jego mięso jest świetnym tłem dla przeróżnych dodatków: przypraw, warzyw, a nawet owoców. Przy tym możemy kupować kurczaka podzielonego na części. Nie zauważamy już wygody tego, ale ja pamiętam czasy (patrz początek tekstu), gdy kurczaka sprzedawano tylko w całości, bądź jako połówkę.
Kupiłam tzw. podudzia kurczaka, w dodatku pozbawione kości. Aby się nie nudziło, doprawiłam je na dwa sposoby. Pikantny i słodki, łagodny.

Kurczak pikantny z salami
- podudzia kurczaka bez kości
- tyle samo plasterków salami paprykowego
- estragon
- koperek
- czarny pieprz wędzony, sól
- kilka pieczarek portabella
- oliwa
W środek udek włożyć plaster salami, spiąć wykałaczką. Grzyby przekroić na pół. Szaszłyczki doprawić przyprawami, skropić oliwą. Piec razem z grzybami ok. 30 minut w 180 st. C. Podczas pieczenia odwrócić. Gdyby mięso wysychało, skropić je wodą lub białym winem.
Kurczak łagodny na słodko
- podudzia kurczaka bez kości
- świeże liście bazylii
- świeże liście kolendry
- kolendra mielona
- sól hawajska
- pasta daktylowo-chałwowa
- masło
Udka wypełnić liśćmi bazylii, złożyć. Posmarować pastą daktylową, posypać mieloną kolendrą, posypać listkami świeżych ziół, obłożyć kawałeczkami masła, posolić. Piec jak wyżej.

Kto nie ma takiej pasty – kupiłam ją w „Delikatesach” przy warszawskim Nowym Świecie, to wyrób izraelski – może użyć pasty tahini (z sezamu) lub masła orzechowego.
A jeżeli za udkami nie przepadamy? Oto staroświecka, klasyczna, ale chyba wciąż atrakcyjna propozycja z kobiecego tygodnika „Bluszcz” z odległego roku 1876 (137 lat temu!). Po dokładniejszym przeczytaniu dostrzeżemy, że autorka, czyli Lucyna Ćwierczakiewiczowa, związana z tym pismem przez lata, podaje dwa przepisy. Ten drugi zadowoli osoby nie jedzące żadnego mięsa, także drobiowego. Jest to bowiem fałszywy kotlet, z ziemniaków. Na co zwracam uwagę. Takich kotletów z różnych jarzyn, nazywanych garniturami, używano wtedy do obkładania dań mięsnych. Z kolei jarzyny obkładano kotletami, kiełbaskami, sadzonymi jajkami i omletami. Oczywiście, nie jadali tak wszyscy.

Ja jako dodatek do tych i wielu innych kurczaków proponuję podać sałatę. Zawsze lubię sałaty z owocami. Tę, którą pokazuję, połączyłam z wiśniami, gdy jeszcze były świeże. Teraz można dostać mrożone i dodać do sałaty po rozmrożeniu. Albo zastąpić je winogronami, na które jest właśnie najlepszy sezon.

Choć właściwie wszystkie owoce i warzywa można dostać przez cały rok, warto pamiętać, że są związane z określonymi porami roku. Dzięki uwzględnianiu tej sezonowości możemy zaznaczać i podkreślać upływający czas.
Do przyprawienia takiej sałaty zróbmy winegret z dobrego octu owocowego oraz najlepszej oliwy. Kto lubi smak słodki, może go wzmocnić przez doprawienie tego sosu odrobiną cukru. Nie zapominając przy tym o soli i czarnym pieprzu. A może dodać kilka ziarenek pikantnego pieprzu zielonego? Albo do winegretu dodać pół łyżeczki miodowej musztardy? Warto w kuchni zatrudnić wyobraźnię.

Niestety drob dostepny w Polsce w marketach i super marketach , jest koszmarnie zlej jakosci …. 🙁
W jednym z hipemarketów kupiłam kurczaka zagrodowego – dobrego! Jak piszę, warto się zaopatrywać na bazarach. Choć i tam wybierać starannie.