Andrzej Goryński: Dupnik z KiJem.10 min czytania

dupnik2016-04-08.

Czyli co było – i co może będzie, jeśli nie jestem totalnym marzycielem.

Jako że bywam od czasu do czasu artystą, dzielę ten występ na dwie części. Oficjalną i artystyczną. Jak na dawnych akademiach „ku czci”, ale w odwrotnej kolejności. Dla zachęty czytelnika.

W końcu lat siedemdziesiątych nadchodząca katastrofa gospodarcza Polski była już zupełnie oczywista dla każdego. Powiedziałem wtedy mojemu ojcu, znanemu ekonomiście : – wy, ekonomiści, tworzycie w oparciu o nauki ścisłe różne modele gospodarcze. Matematyczne, cybernetyczne, bardzo wymyślne. Tymczasem ja, jako artysta, widzę to trochę inaczej. Np. model naszej gospodarki jawi mi się jako po­stać ludzka, na pierwszy rzut oka normalna, ale z jedną ważną różni­cą. Ma tyłek z przodu. Konsekwencje tego faktu są takie, że robi so­bie prosto pod nogi i maszerując (podobno do socjalizmu) cały czas drepcze w tym łajnie, które ma już nawet u nas własną na­zwę – „obiektywne przejściowe trudności”. Nazwa pasuje, trudności – bo faktycznie nie jest łatwo tak cały czas w tym g… dreptać, obiek­tywne – bo jak ta d… z przodu, to nie da się inaczej. A przejściowe ? – no tak, trzeba to przejść. Nie lekceważ mojego „anatomicznego” modelu. To – jak dotychczas – jedyny, który jasno tłumaczy, dlaczego kiedy chcemy wyjść z tych „trudności”, musimy zacząć się cofać”.

Stworzony przeze mnie wówczas model pozostał całe lata tylko szkcową notatką. Ale prawie dziesięć lat później, przebywając w Niem­czech, przypomniałem go sobie nagle przy okazji dyskusji o ochro­nie naturalnego środowiska. Zrozumiałem, że nośność tego symbolu jest większa od satyrycznego przedstawienia lokalnych trudności gos­podarczych jakiegoś państwa, które miało pretensje bycia „socjalisty­cznym”. Pasuje on również do sytuacji całej współczesnej ludzkości. Bo co prawda pojedynczy człowiek zbudowany jest inaczej, ale cała ludzkość ma właśnie tyłek z przodu i jako żywo robi przed siebie, zaś lawina odchodów-odpadów spiętrza się przed nami, zagradzając dalszą drogę. Wykonałem wtedy tę statuetkę, którą – jako że było to w Nie­mczech – zatytułowałem ARSCHMANN.

Na polski można by to przetłumaczyć mało elegancko –„Dupnik” (lepsza nazwa nie przychodzi mi jakoś do głowy).

Rzeźba satyryczna ma (z wyjątkiem kukiełkowych – nawet olbrzymich karykatur osób publicznych) mało tradycji w historii sztuki. Najbliższe wydawały mi się groteskowe miniatury rzeźbiarskie starożytnych Greków, stąd nie­wielkie rozmiary tej pracy, mimo że manierą jest raczej zbliżona do karykatur francuskich XIX w. (Może ujawniła się tu moja sympatia do H. Daumiera.)

Plastycznie dość poprawna, wywołuje jednak u publiczności mieszane uczucia, podobnie jak u mnie samego. Brązowy odlew podarowałem kiedyś Leopoldowi Ungerowi, w podzięce za jego wspaniałe felietony w „Wolnej Europie” w czasie stanu wojennego. Wystawiłem tylko raz, ale to już osobna historia.

Skończywszy część artystyczną, przechodzę do oficjalnej, czyli zapowiedzianego w tytule kija.

Jeśli moją metaforę zastosujemy do obecnej, lokalnej sytuacji, jesteśmy właśnie w tej fazie niezbędnej „cofki”, dla wyjścia z beznadziejnego, zasr….o dołka, do którego doprowadził nas POPSeL. Co zaowocowało zwycięstwem PiS-u. Kłopot polega na tym, że układ polityczny się w gruncie rzeczy ustabilizował i koalicja dotychczasowych partii, dominujących w sejmie VII kadencji, wraz z tą „Nowoczesną”, nie ma żadnej szansy na przeszkodzenie Kaczyńcom w wygraniu kolejnych wyborów parlamentarnych. Chyba że my, społeczeństwo, weźmiemy rozbieg i stratujemy w tych wyborach KUKPIS, jak również te partie obecnie opozycyjne, co powinny przecież odejść do historii. Ten rozbieg powinien trwać trzy i pół roku, potrzebne nam dla pełnej mobilizacji poparcia dla nowych twarzy do sejmu. To trzeba zacząć natychmiast. Zakładajmy Komitety!

Skąd wziąć nowe twarze, skoro dotychczasowe wyczerpały swój kredyt zaufania, a dawanie im nowego byłoby niewątpliwie złą inwestycją?

Oczywiście z jedynego sensownego środowiska, mianowicie z władz lokalnych, gdzie obywatelski komitet wyborczy ma rzeczywistą szansę przybliżenia społeczeństwu w tych kilka lat swego kandydata . Którego działalność jest dla nich widoczna z bliska. W tym procesie nie ma też konieczności użycia mediów tele, które są kosztowne i z czasem będą coraz bardziej zawłaszczane, lub kneblowane przez władzę.

Nie zapominajmy również o kandydatach, których stale będzie dostarczał nam własnoręcznie PiS. To wyrzucani ze swych stanowisk pracy za cokolwiek, fachowcy. Będzie ich przybywać, bo apetyt owieczek rośnie i zanim się nasycą, zjedzą wiele tych niepobożnych wilków. Może jacyś wyjątkowo nakolankowi utrzymają się na posadzie, za wstawiennictwem znajomego księdza, jak kiedyś, za komuny, przez wspólne popojki z sekretarzem KW (ówczesny odpowiednik biskupa).

Takie rzeczy radykalizują ludzi. A będzie im, naszym kandydatom, rzeczywiście potrzeba zdecydowania i odwagi. Znając styl walki kaczyńców nie wątpię, że kto zagrozi drugiej kadencji, stanie się obiektem każdej możliwej oszczerczej kampanii, że będą w niego walić najgrubszym gmyzem i wyklinać z ambonki. Ale są oznaki, że to już nie takie skuteczne, jak 5 lat temu. Obelgi i kłamstwa to zły pieniądz. Jak go na rynek za dużo wypuszczać, dewaluuje się. Więc wierzę w Polaków, że znajdzie się wśród nich dość odważnych i zdeterminowanych, aby to przetrzymać. I wygramy!

Oczywiście partia władzy poczuje się zagrożona, kiedy nasz ruch stanie się masowy. Rzesza ludzi, którzy mają zwyczajnie zamiar rozpocząć nowe kariery i wymienić dotychczasowych „sejmitów” na siebie samych, w przekonaniu, że potrafią to robić lepiej, musi przestraszać. A PiS mówi już teraz o konieczności drugiej kadencji, dla dokończenia „dobrej zmiany”. To może zaowocować najróżniejszymi represjami, które będą oczywiście, w najlepszym pisowskim stylu, przeplatane wezwaniami do opamiętania, zaprzestania spisków dla bezprawnego obalenia ustroju, co przecież właśnie z woli Narodu zmienia się na lepszy. Więc będą musieli tego bronić.

Ta właśnie, bardzo prawdopodobna groźba represji, powoduje potrzebę uruchomienia ponadregionalnej organizacji. aby bronić realizacji naszych celów, a więc również naszych kandydatów. W sytuacji wszechwładnej, podwójnej Ziobry może to być trudne. Więc może wystarczy ruch społeczny na podobieństwo KOD-u. Np. KOK (Komitet Obrony Kandydatów). Ale raczej trzeba będzie zbudować prawdziwą partię polityczną. Co będzie trudne, bo przecież żaden Reagan nie da nam na to pieniędzy. Solidarność miała lepiej.

Partia musi mieć statut i program.

Co do statutu, to musi być dość nowatorski, zapobiegający od początku wyrodzeniu się w partię wodzowską, co przydarzało się chyba wszystkim partiom ostatniego ćwierćwiecza. Ja nie czuję się powołany. Przejdę do programu.

Ta partia ma uzyskać większość w Sejmie, więc musi zjednoczyć wyborców programem prostym, zrozumiałym i ograniczającym się do spraw najważniejszych. Co jest najważniejsze w chwili obecnej, kiedy PiS uchwala po nocach kalekie ustawy, co mają mu zapewnić niekontrolowaną władzę? Kontrola i Jawność. Ta ostatnia również w Unii Europejskiej ucierpiała poważnie w ostatnich latach, pospołu z demokracją. Więc i tam hasło nasze znajdzie zastosowanie. Jego inicjały mogą też stać się nazwą partii. Właśnie – KIJ.

Nie znaczy to oczywiście, że pominąć można w programie palące kwestie społeczne i gospodarcze, m. in. lecznictwo i edukację. Ale nieuchronna demoralizacja ustabilizowanej elity rządzącej („bo co nam zrobicie”) musi, podobnie jak za komuny, doprowadzić do negatywnej selekcji kadr i upadku gospodarki. Funkcjonowało to tyle razy i tak niezawodnie w Ameryce Południowej, gdzie różne Junty robiły swoje zamachy stanu nieodmiennie pod hasłem walki z korupcją i „dobrej zmiany”, że aż nudno to wspominać. Więc oczywiście na pierwszym miejscu jest obrona demokracji. Ale tego nie wygramy na ulicy, ani pisząc petycje do władców, jak „Akcja Demokracja”. Natomiast wygrają setki naszych kandydatów na posłów, czekających w dołkach startowych, Ich elektorat to będzie cały przekrój naszego społeczeństwa (no może nie całkiem, mamy przecież swoich faszystów i Korwinów…).

Natomiast za trzy lata powitamy w tym elektoracie jakieś 25% wyborców PiS-u. Bo kłamstwo ma mnóstwo nóżek, ale są one króciutkie. A w ostatnich wyborach oni odrzucali znane zło na korzyść obiecywanych korzyści. Których realizację, jak tę oślą marchewkę, będzie się teraz odsuwać do następnej kadencji.

Powie ktoś z Was : to już było i nie wyszło, więc znów nie wyjdzie. Owszem, było. Ten ruch społeczny „Obywatele do Sejmu”. Co się wziął do roboty w sierpniu (!) 2015. Taki rzut na taśmę bez rozbiegu, w ostatniej chwili. Rezultat był do przewidzenia. Przypomina się Mrożek: „Ostatnie badania wykazały, że użycie profesorów do wyrębu lasu nie ma wpływu na jakość drewna”. No więc ma zdecydowany wpływ na ilość. Nikogo od nich nie widać w sejmie.

Obecna sytuacja jest diametralnie różna. Stanowią o tym stwarzane przez PiS coraz to nowe zagrożenia egzystencjalne kolejnych środowisk. Ponadto, pojawił się KOD. Który nie chce, i nie powinien stać się partią, ale odblokował kanał społecznego porozumienia i może udzielać rekomendacji tym, co odważą się poświęcić trzy lata na życie utrudnione, z nadzieją, że nastąpi to… motywacje będą różne.

Bo drzwi będą szeroko otwarte, więc musimy założyć, że znajdą się wśród nich wszystkie kategorie naszych rodaków: – idealistów, egoistów, co będą powodowani tylko nadzieją szybszej kariery, ludzi ze środowiska, w którym wypchnie ich do przodu rekomendacja kościółkowa. Ale o wyborze zadecyduje przecież ugruntowane trzyletnią obserwacją środowiska przekonanie o ich przyzwoitości. I że coś potrafią.

Więc nie ma co wybrzydzać. Wszystko lepsze, niż to co jest w tej chwili. Nowa partia będzie jakimś przekrojem naszego społeczeństwa.

Jej kandydaci nie będą jednak wynikiem negatywnej selekcji, na którą przez lata wpływał oportunizm kierownictwa naszych wiodących partii ćwierćwiecza. A z drugiej strony : maniakalnych kryteriów Jarosława Kaczyńskiego, które nawet, na pewien czas wyrzuciły poza nawias PiS-u ówczesnych PiS-dzielców , a obecnych PiS-Synów marnotrawnych (i Córki), profitujących z wyborczego zwycięstwa.

Dlatego nie przyjmujmy, a przynajmniej nie dopuszczajmy do kandydowania w szeregach nowej partii choćby dwukadencyjnych byłych posłów. Widzieli co czynią, więc jeśli nie przyszło im wtedy do głowy, że zawodzą, zawiodą nas znów.

Czy mamy rzeczywiście szansę zwycięstwa?

Jak się kogoś straszy, to on się stroszy. Więc nie sposób przewidzieć, do czego „oni” się posuną.

Ale PiS da nam to sam z siebie! To jest nasze ministerstwo propagandy. Ich chaotyczne, kurczowe poczynania, zmierzające do podporządkowania sobie społeczeństwa, mogą dawać pozór siły. Nie mają jednak podstawowego narzędzia ustrojów totalitarnych, odcięcia społeczeństwa od informacji. Liczą na cenzurę wewnętrzną, co np. izoluje słuchacza Radia Maryja, albo czytelnika Naszego Dziennika od „wrogich” gazet i portali internetowych. Więc pojutrze (patrzcie uważnie) będą musieli reglamentować dostęp do internetu w szkołach. (Kontrola rodzicielska, oczywiście.) Bo inaczej na prowincji (ale nie tylko) dzieci będą mogły doinformować rodziców i babcie (też wyborcy). Nie wierzę, że u nas Białoruś da radę. Dlatego te trzy i pół roku wystarczą. Natomiast gospodarka w tym czasie chyba nie da się całkiem zniszczyć. (Miejmy nadzieję).

Więc jeszcze raz : Komitety! Kandydaci! Natychmiast!

P.S. Zdaję sobie oczywiście sprawę z konotacji i ekspresji nazwy KIJ. Bo „kto chce pisa uderzyć, kija znajdzie”, albo że „jak Pan Bóg dopuści, to i z kija …

Ale to nie było zamierzone. Samo wyszło, przypadkiem.

Andrzej Goryński

22 komentarze

  1. Sir Jarek 08.04.2016
  2. A. Goryński 08.04.2016
  3. jmp eip 08.04.2016
  4. j.Luk 09.04.2016
  5. j.Luk 09.04.2016
    • BM 09.04.2016
      • j.Luk 09.04.2016
        • BM 10.04.2016
  6. carotis 09.04.2016
  7. A. Goryński 10.04.2016
  8. j.Luk 10.04.2016
  9. Magog 10.04.2016
  10. jmp eip 10.04.2016
    • A. Goryński 10.04.2016
  11. Sir Jarek 11.04.2016
    • A. Goryński 12.04.2016
  12. Allchemicus 12.04.2016
  13. A. Goryński 12.04.2016
    • Allchemicus 13.04.2016
  14. jmp eip 13.04.2016
    • Allchemicus 14.04.2016
    • Allchemicus 14.04.2016