Zbigniew Szczypiński: Święto Kobiet – naprawdę?5 min czytania

()

08.03.2021

Photo by Free-Photos on Pixabay

1 Maja, 8 Marca, 22 Lipca – to były daty państwowej celebry w tamtych czasach słusznie minionego systemu społeczno-politycznego. To różne dni, różne święta – na teraz w powszechnym przekazie zostało 8 Marca.

Dziś jest 8 Marca, od rana w mediach to główny przekaz dnia. Prezentowane są dane dotyczące udziału kobiet w polityce, w biznesie, w mediach i ze wszystkich tych zestawień wynika jedno – udział kobiet w życiu społeczno-politycznym jest znacznie niższy niż mężczyzn, mimo że liczba kobiet i mężczyzn w populacji jest zbliżona. Nieznaczne odchylenia to raczej wynik zmiennej losowej, wojen, wypadków czy chorób.

Twarde dane to jedno a społeczna rzeczywistość to drugie.

Gdyby było tak, że nie zgadzają się tylko wskaźniki, to byłby to mniejszy problem – nie zgadzają się też dane dotyczące wysokości wynagrodzeń, płace kobiet na tych samych stanowiskach są mniejsze, często znacząco mniejsze niż mężczyzn. Brak równowagi widoczny jest wszędzie, w każdej dziedzinie życia i święto 8 Marca wiele nie zmieniło w życiu kobiet.

W pamięci mojego pokolenia było to święto państwowe, to był Międzynarodowy Dzień Kobiet, w którym kobiety dostawały państwowe kwiatki i firmowe nylonowe pończochy, w którym męskie kierownictwo organizowało sobie męską popijawę z tej okazji. W tamtym systemie nie podkreślano jego amerykańskiego i socjalistycznego rodowodu – to miało być święto tej lepszej, bardziej postępowej części świata, ze Związkiem Radzieckim na czele oczywiście.

Nie chcę zanurzać się w historię, to jałowe zajęcie, lepiej przyjrzeć się temu, co tu i teraz, w Polsce 2021.

Tu i teraz mamy wielki społeczny protest kobiet wywołany średniowiecznym myśleniem rządzących i hierarchicznego kościoła panującej religii. To, co mówią i myślą o kobietach niektórzy politycy, którzy uzyskali jednak mandat w ostatnich wyborach, a więc mający wystarczająco duże poparcie, by zasiąść w polskim parlamencie, urąga wszystkiemu, co zgodne jest z kanonem logicznego myślenia i normą cywilizowanego świata.

Taka jest Polska, od fikcji politycznej minionego systemu do katolicko-narodowej wizji państwa w dwudziestym pierwszym już wieku.

Spór o rolę kobiet w życiu społeczno-politycznym toczy się głównie w języku. To dlatego nie dziwi już tak bardzo używanie żeńskich końcówek w nazwach stanowisk czy pozycji. Przywykliśmy lub przywykamy do tego, że w programie telewizyjnym czy radiowym występuje gościnia, a nie gość, że mówimy profesorka, a nie profesor do kobiety mającej ten tytuł, prezeska, a nie prezes…

Spory w języku są często pozorne, ale łatwe. Znacznie trudniejsze są spory o zapisy prawne. Ale nie są to spory pozorne i tu jest pies pogrzebany.

Kłopoty z wprowadzeniem nowych rozwiązań prawnych eliminujących nierówności wynikające z płci osoby będącej przedmiotem prawnych regulacji jest, jak sądzę, właśnie to rozróżnienie: kobieta/mężczyzna.

Moim zdaniem powinna być jedna kategoria – człowiek.

I pewnie tak będzie, gdy prawo tworzyć będzie nie zespół prawników a AI, ale to za trzydzieści lat, nie wcześniej.

Jako przykład zapętlenia prawno-językowego podam „uświęconą od wieków” normę zmiany nazwiska przez kobietę zawierającą związek małżeński. Mimo formalnej możliwości, że to tylko możliwość, że może być inaczej, że można zachować nazwisko własne (rodowe – i to jest słowo wskazujące na pradawny jego rodowód), że to mężczyzna może przyjąć nazwisko kobiety – system trwa. A bardzo nieliczne odstępstwa od tej reguły potwierdzają, że nie zmienia się nic.

Wyrzućmy z obrotu prawnego kobietę i mężczyznę, zostawmy człowieka i zobaczymy co się stanie. Nie za tydzień, miesiąc czy rok a za pokolenie, za trzydzieści lat. W skali życia społeczeństwa to chwila tylko.

Sam fakt, że obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet jest dowodem na brak równouprawnienia wśród ludzi.

Doskonale zdaję sobie sprawę ze złożoności problemu. Nie da się wyeliminować mających tysiącletnią tradycję zwyczajów i przyzwyczajeń ludzi, że nadal są na świecie systemy polityczne i prawne sprowadzające kobiety do roli przedmiotu, że jest wiele potężnych instytucji zbudowanych na supremacji mężczyzn.

Tym bardziej potrzebne są rozwiązania prawne. To od nich trzeba zacząć, to one spowodują zmiany w języku, który odzwierciedla myślenie zbiorowości.

Mamy za sobą długą historię funkcjonowania państw opartych na tradycji jako źródle władzy. Tak było z władzą króla, później też i pomazańca bożego (tu, jak zawsze, widać zachłanność każdego kościoła). Czasy współczesne to władza oparta o inne źródła – najlepiej, gdy są to racjonalne przesłanki. Przez całe wieki kobiety postrzegane były jako służebne, jako służebnice pańskie, jako strażniczki ogniska domowego. To wielki bagaż, nie da się go tak łatwo zrzucić. Ale trzeba próbować, trzeba zacząć.

Teraz, już!

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. PK 08.03.2021
  2. Anna Strzałkowska 09.03.2021
      • z.szczypinski@chello.pl 10.03.2021
        • Yac Min 10.03.2021
      • Anna Strzałkowska 11.03.2021
      • slawek 11.03.2021
        • z.szczypinski@chello.pl 12.03.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 10.03.2021
      • Anna Strzałkowska 11.03.2021
        • PK 13.03.2021