08.03.2021

1 Maja, 8 Marca, 22 Lipca – to były daty państwowej celebry w tamtych czasach słusznie minionego systemu społeczno-politycznego. To różne dni, różne święta – na teraz w powszechnym przekazie zostało 8 Marca.
Dziś jest 8 Marca, od rana w mediach to główny przekaz dnia. Prezentowane są dane dotyczące udziału kobiet w polityce, w biznesie, w mediach i ze wszystkich tych zestawień wynika jedno – udział kobiet w życiu społeczno-politycznym jest znacznie niższy niż mężczyzn, mimo że liczba kobiet i mężczyzn w populacji jest zbliżona. Nieznaczne odchylenia to raczej wynik zmiennej losowej, wojen, wypadków czy chorób.
Twarde dane to jedno a społeczna rzeczywistość to drugie.
Gdyby było tak, że nie zgadzają się tylko wskaźniki, to byłby to mniejszy problem – nie zgadzają się też dane dotyczące wysokości wynagrodzeń, płace kobiet na tych samych stanowiskach są mniejsze, często znacząco mniejsze niż mężczyzn. Brak równowagi widoczny jest wszędzie, w każdej dziedzinie życia i święto 8 Marca wiele nie zmieniło w życiu kobiet.
W pamięci mojego pokolenia było to święto państwowe, to był Międzynarodowy Dzień Kobiet, w którym kobiety dostawały państwowe kwiatki i firmowe nylonowe pończochy, w którym męskie kierownictwo organizowało sobie męską popijawę z tej okazji. W tamtym systemie nie podkreślano jego amerykańskiego i socjalistycznego rodowodu – to miało być święto tej lepszej, bardziej postępowej części świata, ze Związkiem Radzieckim na czele oczywiście.
Nie chcę zanurzać się w historię, to jałowe zajęcie, lepiej przyjrzeć się temu, co tu i teraz, w Polsce 2021.
Tu i teraz mamy wielki społeczny protest kobiet wywołany średniowiecznym myśleniem rządzących i hierarchicznego kościoła panującej religii. To, co mówią i myślą o kobietach niektórzy politycy, którzy uzyskali jednak mandat w ostatnich wyborach, a więc mający wystarczająco duże poparcie, by zasiąść w polskim parlamencie, urąga wszystkiemu, co zgodne jest z kanonem logicznego myślenia i normą cywilizowanego świata.
Taka jest Polska, od fikcji politycznej minionego systemu do katolicko-narodowej wizji państwa w dwudziestym pierwszym już wieku.
Spór o rolę kobiet w życiu społeczno-politycznym toczy się głównie w języku. To dlatego nie dziwi już tak bardzo używanie żeńskich końcówek w nazwach stanowisk czy pozycji. Przywykliśmy lub przywykamy do tego, że w programie telewizyjnym czy radiowym występuje gościnia, a nie gość, że mówimy profesorka, a nie profesor do kobiety mającej ten tytuł, prezeska, a nie prezes…
Spory w języku są często pozorne, ale łatwe. Znacznie trudniejsze są spory o zapisy prawne. Ale nie są to spory pozorne i tu jest pies pogrzebany.
Kłopoty z wprowadzeniem nowych rozwiązań prawnych eliminujących nierówności wynikające z płci osoby będącej przedmiotem prawnych regulacji jest, jak sądzę, właśnie to rozróżnienie: kobieta/mężczyzna.
Moim zdaniem powinna być jedna kategoria – człowiek.
I pewnie tak będzie, gdy prawo tworzyć będzie nie zespół prawników a AI, ale to za trzydzieści lat, nie wcześniej.
Jako przykład zapętlenia prawno-językowego podam „uświęconą od wieków” normę zmiany nazwiska przez kobietę zawierającą związek małżeński. Mimo formalnej możliwości, że to tylko możliwość, że może być inaczej, że można zachować nazwisko własne (rodowe – i to jest słowo wskazujące na pradawny jego rodowód), że to mężczyzna może przyjąć nazwisko kobiety – system trwa. A bardzo nieliczne odstępstwa od tej reguły potwierdzają, że nie zmienia się nic.
Wyrzućmy z obrotu prawnego kobietę i mężczyznę, zostawmy człowieka i zobaczymy co się stanie. Nie za tydzień, miesiąc czy rok a za pokolenie, za trzydzieści lat. W skali życia społeczeństwa to chwila tylko.
Sam fakt, że obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet jest dowodem na brak równouprawnienia wśród ludzi.
Doskonale zdaję sobie sprawę ze złożoności problemu. Nie da się wyeliminować mających tysiącletnią tradycję zwyczajów i przyzwyczajeń ludzi, że nadal są na świecie systemy polityczne i prawne sprowadzające kobiety do roli przedmiotu, że jest wiele potężnych instytucji zbudowanych na supremacji mężczyzn.
Tym bardziej potrzebne są rozwiązania prawne. To od nich trzeba zacząć, to one spowodują zmiany w języku, który odzwierciedla myślenie zbiorowości.
Mamy za sobą długą historię funkcjonowania państw opartych na tradycji jako źródle władzy. Tak było z władzą króla, później też i pomazańca bożego (tu, jak zawsze, widać zachłanność każdego kościoła). Czasy współczesne to władza oparta o inne źródła – najlepiej, gdy są to racjonalne przesłanki. Przez całe wieki kobiety postrzegane były jako służebne, jako służebnice pańskie, jako strażniczki ogniska domowego. To wielki bagaż, nie da się go tak łatwo zrzucić. Ale trzeba próbować, trzeba zacząć.
Teraz, już!

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Zaraz, zaraz czyli AI to nie wy drogie panie ? No to luzik.
Poważne badania przeprowadzono, tutaj, i wiadomo, że chodzi o tak zwany kapitał pomostowy:
” Jak pokazują badania, przełomowe momenty w karierze respondentek związane były najczęściej z bardziej rozbudowanymi sieciami kontaktów. Wywiady ujawniły dwa główne punkty odniesienia w życiu menadżerek, które istotnie przyspieszyły tempo rozwoju ich karier – studia MBA oraz praca za granicą.”
Rzeczywiście, oba takie wydarzenia także zaistniały w moim życiu lecz o rezultacie przez uprzejmość nie wspomnę – czyli kapitał pomostowy, czyli zgadza się.
Podoba mi się krok w stronę odejścia od akcentowania płci. Zostaje człowiek i jego niezbywalna godność i prawa, tzw. prawa człowieka. Są one przynależne bez względu na pochodzenie etniczne czy narodowe, stan zdrowia, orientację psychoseksualną czy właśnie tożsamość i ekspresję płciową. Bo często w tym (słusznym) upominaniu się o prawa kobiet zapominamy o osobach niebinarnych czy interpłciowych i in., których identyfikacja nie jest binarna (kobieta – mężczyzna). Tak się przyzwyczailiśmy do świata na dwa dzielonego ale tak nie jest i nigdy nie było, to tylko uproszczenia poznawcze, dzięki którym świat wydaje się prostszy. Z tego względu czasami zamiast końcówek żeńskich i męskich (feminatywów) stosuje się inne formy, np. mówi się osoby potrzebujące dostępu do ginekologa. Niestety, jesteśmy w sytuacji gdy w Polsce 2021 pozwalamy w środku zimy uciekać Romom w środku zimy z małymi dziećmi, jesteśmy w kraju, w którym ogłasza się strefy wolne od LGBT+ a przedstawiciele jedynego ważnego Kościoła zapowiadają praktyki preparatywne (siłową zmianę orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej) dla „tęczowej zarazy”….. Obawiam się, że ta sztuczna inteligencja może być dla nas jedyna nadzieją 😉
https://uploads.disquscdn.com/images/7cb7a114c1aa6acadb777a25a5efb39329cb9c79d64db485b3c2b3e21c95ae20.jpg
To wstrząsające ale taka jest też Polska. A tak przy okazji gdzie jest ta gmina, na Podkarpaciu ?
Tuszów Narodowy – wieś w Polsce położona w województwie podkarpackim, w powiecie mieleckim, w gminie Tuszów Narodowy.Liczba ludności (2011): 944
Dziękuję, to świetna ilustracja tego o czym pisałam. Aż się nie chce wierzyć, że to nie fejk.
Wójt Gminy Tuszów Narodowy nazywa się Andrzej Głaz i w rozmowie z Onetem w pełni podtrzymuje wszystko co napisał do RPO por.: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/tuszow-narodowy-jak-wojt-gminy-korespondowal-z-rpo/methkwm
Widać wyraźnie, iż jest to działaność celowa i świadoma, ponieważ pan ten lansuje sie na zdjęciach z panem Ziobro.
Ponieważ ów wójt uważa, że prawo boże ma pierwszeńśtwo wobec prawa ludzkiego, ciekawe wydaje się jakie przepisy tego prawa bożego pozwoliły mu ubiegac sie o stanowisko wójta i sprawować tę urzędowa funkcję, regulowana zgoła nie przez boga.
To, ze pan Glaz ma takie poglądy to nic, ludzie mają je bardzo różne. Dramat polega na tym, ze mimo tego ze on tak myśli, tak postrzega świat, jaki ma być porządek prawny z absolutną dominacją prawa boskiego został wybrany na wójta. Gmina to mala spoleczność, wybierający wiedzieli, ze to taki czlowiek a mimo to albo właśnie dlatego go wybrali. A to już poważna sprawa. Czy taka ma być Polska?
Dziękuję za ten głos, chciałem napisać ze tym bardziej bo glos kobiety ale wolę zostać przy merytoryce. Moja uwaga do tez zawartych we wpisie dotyczy zbyt wielkiej wagi przypisywanej formom językowym. To ważne ale są ważniejsze sprawy – tak sądzę
Pozdrawiam
ZS
Ktoś kiedyś powiedział: uważaj na myśli bo staną się słowami, uważaj na słowa, bo staną się czynami… Jeśli język to świadomość to nie ma ważniejszej kwestii, bo do równouprawnienia potrzebna jest świadomość, która wyraża się w języku, a następnie w czynach. To oczywiście dyskusja czy język zmienia świadomość czy zmiana świadomości odbija się w języku? Na podobnej zasadzie dyskutujemy, czy ustanowienie prawa zmienia postawy ludzi, czy najpierw trzeba zmienić postawy, by dojść do zmiany prawa. Niektórzy mówią, że to drugie, że społeczeństwo jeszcze nie jest gotowe np. na związki partnerskie dla LGBT (przykładów jest wiele) ale doświadczenie państw UE pokazuje, że zmiana prawa w znacznym stopniu wpłynęła na akceptację osób LGBT w tych krajach. Okazało się, że świat się nie skończył, nie nastał powszechny nihilizm a związki partnerskie przyniosły wiele dobrego (sytuacja dzieci w tęczowych rodzinach, zmniejszenie homofobicznej przemocy w szkołach, spadek samobójstw wśród młodzieży LGBT+). Język kształtuje naszą rzeczywistość i może być narzędziem wykluczenia, deprecjonowania, krzywdy ale może również tworzyć świat wspólnoty i włączenia. Zmiana społeczna zaczyna się w myśleniu, a nie myślimy inaczej niż słowem. A to oznacza, że formy językowe mają właśnie wielką wagę.
Niekoniecznie, w praktyce relacji używamy często różnych form językowych wobec różnych adresatów o których mamy różne opinie, nawet jeżeli miałyby dotyczyć podobnych kwestii.
I zawsze będzie istnieć fundamentalna różnica pomiędzy sposobami wyrażania, adresowania emocji etc. a czynem – o takiej należy pamiętać i oceniać przede wszystkim za czyny.