Piotr Rachtan: Czyim prezes PiS był agentem…

2 dzień, 21 lutego 1989 r., str. 52-53 stenogramu

Dr Jarosław Kaczyński: Ja jeszcze może najpierw kilka słów mimo, że rzeczywiście to jest może niestosowne w tym miejscu, bo nie mamy czasu, jeżeli chodzi o tę wypowiedź pana prof. [Janusza] Trzcińskiego. Chodzi o zasadę jedności władzy państwowej. Otóż wydaje mi się, że to była zasada jednak bardzo mocno związana z tą, miejmy nadzieję, już odchodzącą epoką. To była zasada funkcjonalna wobec realnego ustroju, nie tego fasadowego, ale realnego ustroju istniejącego w Polsce w ciągu ostatnich 40 lat, to była po prostu część stalinowskiej teorii prawa i państwa, od której powinniśmy odchodzić we wszystkich dziedzinach, a ona jest ciągle w podręcznikach także i akademickich niestety straszy. To jest bardzo niedobrze. Ale to na marginesie.

Ja chciałem dodać jeszcze jedną sprawę do tych kwestii najbardziej bezpośrednio związanych, jak sądzę, z kwestią, którą dzisiaj przede wszystkim omawiamy, mianowicie kwestią niezawisłości sędziów i sądownictwa. Mianowicie chodzi mi o sprawę sposobu powoływania administracji sądowej, przede wszystkim sposobu powoływania prezesów. Myśmy zdaje się jeszcze o tym nie mówili. Nasze propozycje w tym względzie są zdaje się drugiej stronie znane. Chodzi o to, aby to powoływanie było związane z funkcjonowaniem samorządu i to jest, jak sądzę, jeszcze jedna sprawa, co do której chcielibyśmy dzisiaj uzyskać możliwie jasne stanowisko drugiej strony. Bo tu znów muszę się dołączyć do tego co mówiła pani prof. [Janina] Zakrzewska. Mianowicie w środę przyszłego tygodnia ma być zespół polityczny. A jego decyzje są w bardzo poważnym stopniu uwarunkowane tym co się stanie w naszym zespole to znaczy jaki stopień postępu, jaki stopień zgodności poglądów tutaj osiągniemy. W związku z tym warto się spieszyć i warto różne sprawy szczególnie te najbardziej istotne, te, które dotychczas stanowiły swego rodzaju furtki, poprzez które te różnego rodzaju uzależnienia poszczególnych sędziów w wyrokowaniu były wprowadzane, żeby te wszystkie sprawy załatwić, to znaczy, krótko mówiąc, żeby te wszystkie furtki zamknąć. Dziękuję.

3 dzień, 22 lutego 1989 r., str 21 – 23 stenogramu

Ob. Jarosław Kaczyński: Proszę Państwa! Ja się przede wszystkim chciałem dołączyć do głosu dr [Jerzego] Ciemniewskiego, który odnosił się jakby do sytuacji obecnej, to znaczy brał za podstawę rozważań to, ten układ sił politycznych, który istnieje w tej chwili.

Ja chciałbym kilka słów, zresztą w pewnym sensie będę się tutaj powtarzał, bo mówił już o tym prof. Strzembosz, na jednym z poprzednich zebrań, powiedzieć coś na temat przyszłości, co znaczy na temat tej sytuacji, która przy utrzymaniu zasady, że partie polityczne mogą działać w sądownictwie, musiałaby powstać w najbliższych – miejmy nadzieję – latach. Rozmawiamy tutaj przez cały czas o zbudowaniu pełnej demokracji przedstawicielskiej i takie słowa padają z obu stron. W związku z tym musi być rozbudowana struktura polityczna, normalna struktura polityczna, a więc i różne partie polityczne, znaczy te, które istnieją w tej chwili, a także nowe, no będą też na pewno, bo już istnieją stowarzyszenia o charakterze politycznym, które być może w partie polityczne się nie przekształcą.

Otóż gdyby przyjąć zasadę, że bez dyskryminacji, no jak sądzę, innej zasady przyjmować nie można, każda z tych organizacji może tworzyć swoje komórki w sądach i jeżeli przy tym przyjmujemy zasadę rozbudowy samorządu, zwiększenia roli zgromadzenia ogólnego, no to ryzykujemy i to sądzę, że bardzo ryzykujemy stworzeniem sytuacji, jak sądzę, wszyscy się tutaj zgodzimy, że bardzo niebezpiecznej, w której sąd stanie się areną walki politycznej. Z punktu widzenia niezawisłości sądownictwa jest to zjawisko, byłoby to zjawisko jak sądzę, bardzo niedobre, ale nie tylko. Sądzę, że byłoby to także zjawisko bardzo niedobre z punktu widzenia takiej racjonalności działania sądu.

Po prostu nie jest to miejsce, gdzie powinna mieć miejsce walka polityczna w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu.

Także na jednym z poprzednich posiedzeń, któryś z dyskutantów, przepraszam, ale nie przypominam sobie w tej chwili nazwiska, mówił o tym, że idea apolityczności sądownictwa jest już dzisiaj odrzucana także na Zachodzie. Otóż ja sądzę, że tutaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju nieporozumieniem. Oczywiście wiele analiz przeprowadzanych na Zachodzie prowadzi ich autorów do wniosków, że w istocie rzeczy, z takiej głębszej strukturze działań sądów, pewnego rodzaju aspekty polityczne istnieją i to jest jakby sprawa dość oczywista, ale to przecież nie jest to samo, co twierdzić, że sądy są instrumentem bieżącej polityki.

To są dwie jakby zupełnie inne sprawy.

Nam chodzi o to, aby sądownictwo w tej nowej strukturze politycznej, czy powiedzmy sobie do końca, w nowym ustroju Polski, mogły odgrywać rolę arbitra zarówno w sporach indywidualnych, jak i w sporach zbiorowych, szerszych sporach społecznych, w życiu publicznym także. No i tutaj ta neutralność polityczna, neutralność wobec sił politycznych, które aktualnie kontrolują ośrodki dyspozycyjne władzy wykonawczej, administracji, jest rzeczą po prostu konieczną z powodów, których jak sądzę tutaj nie trzeba tłumaczyć. W związku z tym trzeba zacząć czynić w tym kierunku kroki, i uważamy, że jednym z bardzo istotnych kroków w tym kierunku będzie właśnie dokonanie zmian, które tutaj postulujemy. Dziękuję.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com