Mateusz Kijowski: Nie jestem rycerzem na białym koniu

Mam się poddać?


Diego Velázquez, Poddanie Bredy

Kiedy w Polsce w 2015 roku zwyciężył populizm, wiedziałem, że muszę się zaangażować. Zacząłem już późną wiosną, kiedy widać było, że sprawy idą w złym kierunku. Publikowałem na własnym blogu, na studioopinii.pl, na naTemat.pl. Ostrzegałem, tłumaczyłem, namawiałem. Efekt znają wszyscy. Nie udało się ani mnie, ani innym, którzy podobnie jak ja się starali.

Założyłem grupę Komitet Obrony Demokracji na Facebooku. I wtedy skończyło się całkiem moje życie prywatne. Powstał wielki ruch społeczny. Wiele różnych środowisk, grup i mediów chciało się załapać. Włączyć, doradzać, wpływać, podłączyć… Każdy chciał się ze mną pokazać, wydrukować ze mną wywiad, pokazać zdjęcie. Nie wiem, jak to wpływało na sprzedaż, jak na poczucie uczestniczenia ich wszystkich. Robiłem swoje.

To oczywiste, że zaangażowały się i służby specjalne, świeżo przejęte przez nowych rządzących. Czy wysłały swoich funkcjonariuszy, czy znalazły wśród aktywistów takich, których można było sobie podporządkować… nie szczególnie mnie to interesuje. Były i chciały wpływać.

Jednocześnie rzuciła się masa doradców, pochlebców, ludzi, którzy chcieli uczestniczyć i oferowali swoją pomoc. Tyle, że tę pomoc oferowali tylko do czasu, i niekoniecznie wtedy, kiedy była potrzebna.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com