Mateusz Kijowski: Nie jestem rycerzem na białym koniu

19.04.2019

Jak Czytelnicy widzą — publikujemy bardzo osobisty tekst Mateusza Kijowskiego. Były przewodniczący KOD-u został w ostatnim (bardzo długim) czasie poddany hejtowi o ogromnej skali. Prawdę mówiąc, trzeba mieć niebywałą odporność, by przejść przez takie ataki bez widocznych śladów na psychice. Nie jestem pewien, czy Mateuszowi się to do końca udało; jednak przyznajmy, że broni się dzielnie i konsekwentnie. I przetrwał.

Był z nami na łamach, zanim powstał KOD. My byliśmy z nim, gdy KOD miał apogeum swej działalności. Nie widzę powodu, by udawać, że nie zdarzyło się coś, co się zdarzyło. Mateuszowi nie udowodniono żadnego stawianego mu zarzutu. W jednym przypadku toczy się proces, jeszcze niezakończony. Nie widzę też powodu, by nie wyłamać się z zastosowanego wobec Mateusza ostracyzmu; niech się oburza ewentualnie ten, kto nie popełnił w życiu żadnego błędu.

O ile taka osoba istnieje.

I jeszcze jeden powód, dla którego będą się Państwo spotykać z Mateuszem na tych łamach. Z reguły otóż oddzielamy dzieło od twórcy (my tutaj, w „Studiu”). Dlatego nie wydrukuję nonsensownych i wrednych wierszy skądinąd dobrego i uczciwego poety, zaś wydrukuję bez wahania mądry i inteligentny tekst osoby, która z jakichkolwiek względów jest uważana za „dyskusyjną”. Ma się to prawo niektórym Czytelnikom nie podobać. Mają do dyspozycji swoje klawiatury i myszki; zawsze mogą z nich skorzystać.

A teraz oddaje głos Mateuszowi. Zwracam uwagę Czytelników, że tekst jest podzielony na strony.

Bogdan Miś

Motto:

Są winy, których nie można naprawić. Są przeprosiny, które wypowiedziane nie w porę, nigdy nie zostaną przyjęte. Nie możemy cofnąć naszych słów i czynów, nie możemy wymazać ich gumką myszka albo klawiszem Delete. Życie to nie plik tekstowy.

Wit Szostak, Sto dni bez słońca

Mam przeprosić?


Maja Gajewska, Przeprosiny

Zawsze się brałem za to, co uważałem za ważne. W latach 80. uczestniczyłem w organizacji, która zajmowała się wychowaniem dzieci i młodzieży. Byłem też przewodniczącym samorządu szkolnego w liceum. Kiedy formowała się w Polsce scena polityczna, postanowiłem się włączyć, zaangażowałem w ROAD, ponieważ jednak byli tam i mądrzejsi, i bardziej aktywni, więc zająłem się własnym życiem. Gdy w 2010 roku zobaczyłem, jak bardzo niesprawiedliwe jest polskie społeczeństwo i praktyka sądowa w sprawie praw dzieci do kontaktów z ich ojcami oraz praw ojców, stworzyłem nocotytato.org.pl – blog, w który po chwili włączyło się wiele osób.

Pisaliśmy o sprawach ważnych dla dzieci, dla rodzin, o dyskryminacji, jej przyczynach… o tym, że nie ma jednej lepszej grupy i drugiej gorszej. Że tak, jak ojcowie są dyskryminowani w sądach rodzinnych, podobnie kobiety są dyskryminowane na rynku pracy. I że jedna dyskryminacja rodzi inne, i że jeżeli chcemy, żeby nasze prawa były respektowane, musimy szanować prawa innych. Doświadczenie z działalności wokół praw dzieci i rodziców przydały się, kiedy nagłośniono problem kultury gwałtu. Na początku 2015 roku pojawiła się w Turcji akcja, która rozlała się po trochu na cały świat. Sprzeciw wobec kultury, w której można innych zmuszać do życia lub zachowania sprzecznego z ich przekonaniami, ich sympatiami, ich bezpośrednim interesem. Do zachowań szkodzących ich życiu i zdrowiu. Zaczęło się od brutalnego zbiorowego gwałtu na 20-letniej studentce w Turcji. Özgecan Aslan tego nie przeżyła. W Polsce setki mężczyzn wystąpiły wtedy „razem przeciw kulturze gwałtu”.

Miałem zaszczyt mieć numer 1 na liście tych, którzy opublikowali swoje zdjęcia w spódnicach.

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com