Mateusz Kijowski: Nie jestem rycerzem na białym koniu

Mam uznać artykuł 42?


Bill Robles, Ted Kaczynski – Unabomber

Pozostaje jeszcze kwestia prawa do obrony. Oczywiście osoby publiczne podlegają ściślejszej kontroli. Tyle, że kiedy komuś takiemu stawia się zarzuty, nagle przestaje być osobą publiczną. Każdy może oczywiście mówić o nim krytycznie – w końcu był publiczny. Ale on nie ma już możliwości na to odpowiadać – przecież jest oskarżany i nikt nie chce go słuchać.

Człowiek „zwykły”, który nie był „publiczny”, kiedy zostaną mu postawione zarzuty, może to ukryć nawet przed rodziną czy sąsiadami. Człowiek „publiczny”, którego wszyscy znają, zostaje oskarżony przez wszystkich. Nagle wszyscy dowiadują się, że jest przestępcą. Nikt nie pozna nigdy jego odpowiedzi. Nikt też nie jest zainteresowany poszukiwaniem prawdy. Bo przecież ogłoszono, że jest winny, czyli sprawa załatwiona.

Nie pytam o artykuł 42. Konstytucji RP a zwłaszcza jego ustęp 3. – domniemanie niewinności. To jasne, że Konstytucji dzisiaj nie przestrzegają rządzący, dlaczego więc miałyby ją przestrzegać media czy zwykli ludzie. Nie pytam o zwykłą ludzką ciekawość. W końcu znacznie fajniej, niż poznać prawdę, jest rzucić kamieniem. Szybko, bez stresu, skutecznie i ostatecznie. O przyzwoitość w ogóle nie pytam.

Zastanawiam się… prawa człowieka. Jest coś takiego podobno. Wielu, również w Polsce, występuje głośno w ich obronie. Człowiek ma pewne niezbywalne prawa. Niezależnie od tego, czy jest dobry, czy zły. Czy jest nasz czy nie nasz. Czy jest winny czy niewinny. Prawa człowieka. Prawo do życia, prawo do pracy, prawo do godności.

Gdybym zbudował sobie silny zespół potakiwaczy, pewnie bym ich wysłał na front i siedział spokojnie, kiedy mnie atakowano. Ale jakoś nie umiałem. Wolałem relacje prawdziwe i otwarte. Okazało się, że w dużej mierze nieszczere…

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com