Marek Jastrząb: Bezmyślni myśliciele

30.11.2019

Ogólnie sądzi się: jaka informacja, taka decyzja. Jeżeli o tym, co trafia na biurko ministra czy premiera rządu wyrokuje człowiek niemający elementarnych wiadomości na temat jej (informacji) potężnej roli, to nie dziwi mnie, że przeważnie zapadają decyzje pochopne i nierealistyczne. Takie jak niewypały związane z produkcją miliona elektrycznych samochodów. Albo kurczowe trzymanie się budowy nowych kopalń węgla w chwili, gdy większość krajów rezygnuje z opalania tym surowcem ze względu na katastrofalne skutki spowodowane nasilającym się oddziaływaniem klimatycznych zmian.

A ostatnio słychać tyle samo warte, zacietrzewione głosy zwolenników niszczenia wszystkiego, co kojarzy się z PRL-em: ZBURZYMY PAŁAC KULTURY!

Nikt z szanownych głosicieli wyburzania nie dostrzegł, że pomijając zewnętrzną sylwetę budynku, kolos ten zawiera w swym wnętrzu szereg niezbędnych instytucji, z którymi, w wypadku likwidacji obiektu, nie byłoby wiadomo, co począć.

Nie pomyślano o nowej lokalizacji dla działających w nim urzędów, teatrów i placówek kulturalnych. Nikt z radykałów nie zastanowił się nad kosztami związanymi z przenosinami tych istniejących Instytucji, w tym PAN. Nie mówiąc o tym, że nikt z owych bezmyślnych myślicieli nie zauważył, ile czasu zajmą takie przemeblowania i nie obliczył, czy stać nas na budowę zastępczych pomieszczeń. Nie dostrzegł, że oprócz skąpych i rosnących wydatków na godziwą pomoc dla niepełnosprawnych, na doinwestowanie służby zdrowia, nauki, szkolnictwa, kultury czy nauki, roztrwaniamy pieniądze na bzdurne obietnice.

Szalone pomysły rozwalania tego, co niewygodne nie mogą się od nas odczepić: są jak bumerang i co pewien czas powarkują złowrogo.

O tym, że stanowią dowód niechlubnej przeszłości, mówi się nie od dziś. Ale że nie da rady wyprzeć się tego, co było, musimy zachować je w pamięci przyszłych pokoleń; jaka by nie była nasza Historia, nie należy jej deformować. Upiększać. Redukować zamieniając własne porażki w zwycięstwa.

*

Nie dziwi mnie, że kiedy ktoś spoza konserwatywnych ugrupowań poważy się na stwierdzenie, że Polacy na przestrzeni wieków nie byli aż tak kryształowi, jakby chcieli PiS-owscy fanatycy, że niektórzy z Polaków byli antysemitami, szmalcownikami lub szabrownikami, rodzi się patriotyczny wrzask i do odpierania ataków na zakłamaną prawdę powstają narodowcy: zbrojne hufce miłosierdzia.

Nie dziwi, a mimo to odczuwam gorycz. Wstydzę się za swój rząd. Dlaczego? Bo szermuje nieżyciowymi obietnicami. Beztroskimi zapewnieniami, z których zmuszony jest wycofać się w pośpiechu. Lecz wycofywać się nie poprzez skruchę i przyznanie się do wydania błędnej decyzji. Przeciwnie: poprzez zaprzeczenie, iż kiedykolwiek taka decyzja czy obietnica powstała w jego prominenckich ustach.

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com