Pytanie publiczne
2014-11-26.
Pan Prokurator Generalny Andrzej Seremet
Szanowny Panie Prokuratorze Generalny,
Ośmielam się wystąpić z pytaniem, które nurtuje mnie od dłuższego czasu, a mianowicie: czy zasada równości wszystkich obywateli wobec prawa nadal obowiązuje?
A pytanie to zadaję, gdyż od długiego czasu mam co do tego wątpliwości z powodu wymienionych poniżej przykładów. Otóż poseł Sławomir Nowak jest sądzony z całą surowością prawa za to, że nie ujawnił w oświadczeniu majątkowym zegarka o wartości kilkunastu tysięcy złotych. Poseł Nowak niczego nie ukradł, niczego nie wyłudził, od nikogo łapówki nie wziął (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo), nie wpisał tylko zegarka (nie samolotu, limuzyny, paru gorzelni, lecz zegarka) w oświadczeniu majątkowym. Cóż, twarde prawo, ale prawo, trudno.
W zakładach karnych i aresztach przebywa parę osób (przynajmniej media tak głoszą), które dopuściły się defraudacji batonika, starego roweru itp. Cóż, twarde prawo, ale prawo, trudno.
Ale są i przykłady odmienne.
[…]W oświadczeniu majątkowym Kaczyńskiego Jarosława nie ma nic o darowiznach. A jest tam punkt, w którym należy wymienić „Inne dochody osiągnięte zatrudnienia innej działalności zarobkowej lub zajęć…”. Można zadać pytanie: czy darowizna jest dochodem? Urząd skarbowy ma tu zdanie jednoznaczne, skoro od darowizny płaci się podatek i trzeba składać deklarację podatkową. Nie wiem, czy Kaczyński Jarosław składał odpowiednie deklaracje podatkowe i płacił podatki, bo nie mam możliwości tego sprawdzić. Mam jednak podejrzenie, że skoro nie ma darowizn w oświadczeniu majątkowym, to może ich nie być także w deklaracjach podatkowych. Nie wydaje mi się też logiczne, by zatajenie darowizny w postaci zegarka było przestępstwem, a zatajenie darowizny w innej postaci nie było. Ot tak mi się wydaje.
O jakich darowiznach tu mowa? Zacznijmy od tego, co to jest darowizna. Moim zdaniem darowizną jest nie tylko podarowanie przedmiotu lub gotówki, ale także każde poniesienie kosztu przez osobę prawną lub fizyczną na rzecz potrzeb (lub fanaberii) innej osoby, czyli mówiąc prościej: zapłacenie za kogoś, zafundowanie czegoś.
Opierając się na powszechnie znanych informacjach prasowych, pragnę zauważyć, iż: zapłacono ok. 400 tys. złotych za adwokata reprezentującego Jarosława Kaczyńskiego w (jego prywatnej) sprawie smoleńskiej. Wiadomo o zapłaceniu za jednego adwokata, mec. Rogalskiego, ale jest jeszcze drugi adwokat, który też chyba za darmo nie pracuje (kto wie, może Jarosława K. akurat jemu płaci). Partia płaci też podobno ok. 5 tys. zł dziennie za ochronę Kaczyńskiego Jarosława (ponoć 24 ochroniarzy, którzy wykonują także funkcje służących, np. robią zakupy). Prasa twierdzi, że kosztowało to już ponad 3,5 miliona złotych.
Oczywiście Kaczyńskiemu Jarosławowi ochrona się należy, ale może ją mieć za darmo, z BOR. Dlaczego zatem partia płaci takie sumy? Dlatego, że Kaczyński Jarosław nie chce ochrony z BOR, […] To jego prywatna fanaberia.
[…] zaspakajanie prywatnych potrzeb (przez kogo innego) jest oczywistą darowizną.(Według ustawy o rachunkowości, konsumowanie usługi, z którą płaci kto inny, jest przychodem – przypisy w nawiasach moje, dziś).
No ale na tym nie koniec fanaberii. Prasa głosi, że ktoś wynajął dwie sąsiednie posesje (obok domu J. Kaczyńskiego), by prezes nie spotykał się z jakimś przypadkowym społeczeństwem. […] Czy to też nie są darowizny, skoro służą zaspokajaniu prywatnych fanaberii?
Może, Panie Prokuratorze, warto by to zbadać?
[…]Szanowny Panie Prokuratorze Generalny, cierpliwie czekam na wiadomość, czy zasada równości wobec prawa nadal obowiązuje. Nie omieszkam jej opublikować.
Z poważaniem, Krzysztof Łoziński
Emeryt, publicysta

Smutne jest to, że za każdych rządów wymiar sprawiedliwości, a głównie prokuratura, pozostaje na usługach władzy. Nawet kiedy PiS wreszcie odejdzie – oni zostaną.
Z tego co pamietam ” niezależny ” prokurator generalny Seremet taki pro PO to nie był….
Owszem, ale chodzi mi o szeregowych prokuratorów. Seremet nie miał narzędzi żeby usuwać usłużnych urzędników czy korygować ich niegodne postępowania.
@Pirs: rządy i wymiar sprawiedliwości są obrazem społeczeństwa, jego dojrzałości obywatelskiej lub braku tej dojrzałości. Karykatura obecnych rządów i wymiaru sprawiedliwości nie wzięła się znikąd. Nawet szacowni seniorzy redaktorzy Studia Opinii mają inne spojrzenie na seksualne przestępstwa kleru i inne na poczynania w tym względzie znanego reżysera… czego zatem oczekiwać od ludzi, którzy wyrastają w warunkach dalekich od standardów przyzwoitości, uczciwości i dojrzałej obywatelskiej postawy, a którym zdarzy się być na kierowniczych stanowiskach w firmach, w rządzie czy w wymiarze sprawiedliwości? Jak długo obywatele muszą się sami sparzyć na sobie i swoich rządach, aby dostrzec tę bezwzględną zależność pomiędzy przyzwoitością na codzień zarówno w życiu prywatnym jak i na świeczniku jakiejkolwiek władzy? Niby proste, prawda?
Już dawno temu pisałem, że współwinni sytuacji w Polsce są dziennikarze, którzy najdalej w 2005 roku zaczęli zachowywać się jak kibice.
Pewnie i wcześniej takoe tendencje były, ale od 2005 się to mocno nasiliło – ważne było kto robi/mówi, a nie co robi/mówi.
Jak „nasi” to na pewno słusznie. Jak nie nasi – to na pewno nie mają racji.
Jak PiS to bedziemy wyliczać, jak to 500+ zrujnuje budżet. A jak Schetyna, to pochwalimy, że deklaruje i 1000+. W drugą stronę to samo.
Ponieważ gołym okiem było widać zaangażowanie po którejś ze stron to publiczność straciła zaufanie – to raz, a dwa zobaczyła przyzwolenie i przykład na niesymetryczne ocenianie.
Cały wielki temat rzetelności dziennikarskiej.
Przyszła zmiana rządów, oddzielono ponownie prokuraturę od Ministerstwa Sprawiedliwości, robiąc przy tym ogromny błąd – nie przeprowadzając weryfikacji prokuratury i pozostawiając w jej strukturach licznych i wpływowych „ludzi Ziobry”. Pozornie prokuratura była znów niezależna, ale jej część nadal była zależna, tylko nie od rządu, a od Zbiory i Kaczyńskich…… Jeszcze większym błędem PO i Tuska było zostawienie w służbach i ABW pisowsko -rosyjskie elementy + Kaminskiego na czele ABW.. ( Jeden z kilku kardynalnych błędów jakie popełniła PO.)…Rezultat : Afera podsłuchowa , która wywróciła rząd PO…
Przypominam banał: władza polityczna ma tyle władzy ile jej damy. A daliśmy dużo, za dużo. To samo dotyczy kościoła. Mamy, co mamy na własne życznie. Marsjanie nam Polski nie zepsuli, tylko my sami. Podobnie było z zaborami, na nasze życznie, no może dokładniej warcholskiej szlachty. Tę władzę można odebrać, choć to trudniejsze niż bezmyślen przekazanie (przypominam większość władzy jest przekzana prze nie głosujących i nie chodzących do kościoła.
Straszny rabuśnik ! Ale Saddam Husein miał 40 pałaców ! Nikt nie wie ile ma Putin. A Imelda Marcos miała 4500 par bucików w szafie. I coś tam milionów w Szwajcarii. A Czauszesku – całe złoto Rumunii. Ile złota odfiltruje z brudnej wody polskiej władzy ten kaczy plankton, trudno będzie policzyć. Jednak liczę na rodaków. Polak potrafi. Ale jeden kłopot : „…wszak to dziejów jest reguła, że tyranów gubi lęk. ” (Szpotański). Więc pytanie : ile zgubimy jeszcze razem z Głupim, zanim znajdziemy z Mądrym. Ale gdzie znaleźć tego/tą Mądralę ? W tej Sodomie ?
Nie jestem prawnikiem, ale zawsze dziwiłem się sądowi, który partię o takim statucie jak PiS w ogóle zarejestrował.
Czytałem cały statut PiS i wydawał mi się ewidentnym przykładem na organizację, której istnienie jest w świetle polskiego prawa zabronione. Klasyka bolszewizmu plus dodatki.
Pewnie się mylę, ale jak powiedziałem, nie jestem z tej branży.