Odszedł Andrzej Olas

Dr inż. Andrzej Olas, ur. 1936 w Warszawie, studiował na Wydziale Lotniczym Politechniki Warszawskiej, pracował naukowo w Polskiej Akademii Nauk, przez dziesięć lat był  profesorem uniwersytetów amerykańskich, opublikował ponad pięćdziesiąt prac naukowych w ośmiu krajach świata.

Kolejne dziesięć lat pracował w założonym przez Tomasza Edisona największym koncernie świata – General Electric.

Od wielu lat publikował swoje wspomnienia w naszej witrynie. Życie dzielił między USA i Polskę. Gdy był w Polsce, zawsze brał udział w naszych spotkaniach.

Spocznie na warszawskim Cmentarzu Komunalnym na Wólce Węglowej. Pogrzeb 21 stycznia, godz. 10.30, sala B.

Żegnaj, Andrzeju.

Redakcja

Tu dostęp do zbeletryzowanych wspomnień Andrzeja (od najdawniejszego)

Andrzej Olas: Sport, kolega Pajączek i ja

2016-03-24. Kolegi Pajączka nie lubiłem. Kolega Pajączek był starostą naszej trzydziestoosobowej grupy studentów pierwszego roku na Wydziale Mechanicznym, a także przewodniczyl naszemu kołu Związku Młodzieży Polskiej. Kolega Pajączek nigdy się nie uśmiechał, ponieważ swego czasu obejrzał radziecki film “Komisarz Rejkomu”. Ten komisarz – bohater filmu – chodził w skórzanej kurtce i miał spojrzenie robociarskie – ostre, wymagające i bardzo ponure. Kolega Pajączek bardzo się starał takie właśnie spojrzenie mieć. Nie zawsze mu się to udawało; szczególnie kiedy spoglądał na koleżankę Elę, to spojrzenie jego robiło się jakieś takie mało socjalistyczne. Kolega Pajączek lubił pochody pierwszomajowe i prasówki. – Nic nie wspomnieliście, kolego Później, o rekordzie świata radzieckiej dyskobolki Niny Dumbadze – powiedział mi kolega

Print Friendly, PDF & Email

Andrzej Olas: Król szczurów, cz. 1/2  

2016-03-28. #Festyn opowiadań™ 1 Sierpnia 1944 roku miałem niecałe osiem lat. Było słoneczne popołudnie. Siedząc w kucki bawiłem się w kałuży pozostałej po przelotnym deszczu. Usłyszałem dźwięk przypominający wbijanie gwoździ i podniosłem się. Zobaczyłem eleganckiego pana strzelającego z dużego karabinu. Wylot lufy karabinu miał dziwny, lejkowaty kształt i wylatywał z niego płomień. Elegancki pan stał przy płocie sąsiedniego domu. Był w jasnobrązowych pumpach, miał szczupłą sylwetkę, na ramieniu, chyba prawym, miał biało-czerwoną opaskę. Nie zdążyłem zobaczyć nic więcej, gdyż nadbiegła moja matka i zaciągnęła mnie do piwnic kamienicy w której mieszkaliśmy. W piwnicy, na prymitywnych ławach, przechowywanych przez dozorcę od czasu oblężenia Warszawy w 1939 roku, siedzieli już sąsiedzi. Mówili że powstańcy zaczęli powstanie, że Warszawa będzie wolna, Niemcy uciekną, a potem przyjdą

Print Friendly, PDF & Email

Andrzej Olas: Nowe przychodzi na działkę

2016-04-14. Po mleko chodzi się do Szumowej. Z bańką. Przechodzi się koło Adasia, potem koło Japajły, potem jeszcze dwa domki już prawie że opuszczone, bo właściciele się zestarzeli kompletnie, kończy się ulica Kwitnącej Akacji, więc skręca się w Szkolną i po trzydziestu metrach już szczekają psy i się jest przed płotem Szumowej we wsi Perliczki. Kwitnącej Akacji to nie jest oficjalna nazwa naszej ulicy. Kiedy stary Kłoda sprzedawał u lokalnego notariusza swoje kartoflisko na działki, to nie miał pojęcia co mu geodeta wyszykował. Wiedział tylko tyle, że ma i notariuszowi i geodecie dać w łapę – zresztą może nie w łapę a według taksy, bo jaka jest taksa nikt mu nie powiedział. Tyle, że jak po złożeniu podpisów wyprosili nas wszystkich poza nim to widziałem, jak już się

Print Friendly, PDF & Email

Andrzej Olas: Pamiętnik Piłsudskiego

2016-04-22.  Pierwszy po zamarzniętym śniegu, obok tablicy z napisem БЕЗДАНЫ, przeszedł kondukt żałobny prezydenta McKinleya. Kondukt ominął wychodek, na którego drzwiach czerwoną farbą płonił się napis: „Będzie się działo” i znikł za stacyjną szopą. Z szopy, oglądając się bojaźliwie na boki wybiegł wiedeński antykwariusz z wielką torbą. Z torby sypały się na śnieg dolary i euro. Z lasu, na swojej wiernej Kasztance, wynurzył się z brauningiem w dłoni towarzysz Ziuk, obok niego biegł salutując Tadeusz Roszak. Drzwi wychodka chwiały się od uderzeń bagnetów – to japońska piechota gotowała się do ataku na pozycje rosyjskie pod Mukdenem w Mandżurii. Między szopą a wychodkiem prawie wzdłuż torów płynął statek Aller linii żeglugowej Hamburg Amerika. W pół do czwartej rano jest najlepszą porą dla fazy snu zwanej REM

Print Friendly, PDF & Email

Andrzej Olas: Codzienne Sensacje (1)

2016–06–05. Przede wszystkim nie mówcie mi, że ludzie są interesujący. Nie są, dziewięćdziesiąt procent stworzeń ludzkich to nudziarze. A dlaczego tak jest? Bo są zbyt głupi, by być interesującymi. Nie potrafią sklecić poprawnego zdania, wątek im ucieka tak jakby był tasakiem porąbany, a to co pojmują z telewizji zmieścisz na jednym mikronie kwadratowym ekranu. Dlatego chcąc im pomóc, trzeba im myśli podsuwać, byle wybierać te nieskomplikowane, dostarczać im jakąś podłą strawę dla tych ich koślawych mózgów, aby te mózgi żuły, przeżuwały, tak jak żują krowy. Bez tego łażą te stworzenia za swoimi mizernymi sprawami to tu, to tam, mając w oczach tę krowią nieobecność jakiejkolwiek akcji umysłowej. I to właśnie robiliśmy w każdym numerze „Codziennych Sensacji”– podsuwaliśmy im tę strawę. Ja, Tomek

Print Friendly, PDF & Email
Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Andrzej Goryński 2020-01-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com