Stefan Bratkowski: Wstyd i sprawiedliwość (7)37 min czytania

()

Demeter, bogini czysto grecka, prawdopodobnie z imienia – „matka zbóż”, chyba nie przybyła z Grekami do Hellady. Myślę, że dopiero w Helladzie odkryli oni cud uczestniczenia w dziele przyrody, jakim jest wzrost zasianych roślin, cud rolnictwa, czyli pierwszej umiejętności, różniącej człowieka od zwierzęcia. Zwierzę zbiera to, co da się zjeść, poluje i czasem chowa, co upoluje, ale najinteligentniejsza małpa nie wetknie ziarna w ziemię, by z niego wyrosło nowe. Uczyła ludzi rolnictwa Demeter. Została córą Gai, Matki–Ziemi, siostrą późniejszego Zeusa. Nie wykluczone, że Bogini Matka, miłość uczonych, utożsamiana z Matką Ziemią, to w ogóle była Demeter… Co naturalne, uosabiała zarazem macierzyństwo i płodność. W świecie matriarchalnym dominować musiała na pewno. Mężczyźni pod jej władzą musieli być sobie równi, wyższość nad nimi przysługiwała wyłącznie jej. O ileż więcej zaś niż potrafimy odgadnąć, powagi i mocy z nią wiązano! To ona opiekowała się, ni mniej, ni więcej, ładem społecznym, praworządnością i pokojem! Była thesmophoros, „niosącą prawo”. Tesmoforie, święto na jej cześć, ustanowił mityczny Tryptolemos, syn króla Eleusis, w różnych wersjach jej brat, syn, kochanek, co jedno drugiemu nie przeszkadzało. Epoka „męska” musiała w tę legendę wcisnąć jakiegoś mężczyznę… Aojdowie, późniejsi śpiewacy–narratorzy, dorabiali całą mitologię. Demeter, poszukując utraconej córki, porwanej przez Hadesa do Podziemi, z wdzięczności za gościnę darowała Tryptolemosowi pierwszy na ziemi kłos zboża i nauczyła go rolnictwa. To nie wszystko. Dała mu pojazd, zaprzężony w skrzydlate smoki, by objeżdżał świat i ludziom przekazywał to, czego się od niej nauczył – lub sypał im ziarno…

Tak mitologia, nawet ze smokami w rydwanie Tryptolemosa, osadziła początki rolnictwa i prawa z ich misteriami w Eleuzis. Tesmoforie musiały tracić na ważności w epoce „męskiej”, ale dominującej roli kobiet, „niosących prawo” w swym matriarchalnym społeczeństwie, nie mogli mężowie całkowicie odrzucić. Mogli zapomnieć o sprawiedliwości. W świecie męskim wyraźnie przeszkadzała i przyjdzie ją odkrywać na nowo. Zanikała pewnie stopniowo, aż został z pierwotnych Tesmoforiów tylko udział samych kobiet – kobiet zamężnych, nieposzlakowanej opinii, faktycznie – takich z lepszych domów, czyli pań, autorytatywnych w epoce matriarchatu. W trzecim dniu tych świąt, dniu Demeter Kalligenei, „matki pięknych dzieci” – urządzano konkurs na najpiękniejsze niemowlę. Demeter zajmowała się wszak rodziną i małżeństwem – choć była też boginią zbrojną, nie obcą pono zadawaniu śmierci w godzinie furii…

Niemniej ową „niosącą prawo” nie mogła być jakaś lokalna boginka, lecz chyba jakaś potężna pani, prawodawczyni, autorytet nie tylko w skali Eleuzis, lecz całej Attyki i może równie dobrze Beocji i Przesmyku Korynckiego, Istmu. I musiała mieć za sobą zorganizowane, autorytatywne, zbrojne panie z dobrych domów, matki rodów, z górnych „stu rodzin”. Zdolne do boju. Walczące. Gdyby ją wymyślono tylko jako opiekunkę prawa, nigdy by nie zachowano dla niej tytułu „niosącej prawo” … I wcale nie jestem pewien, czy na pewno Homer, przypisując Atenie aprobatę dla krętactw Odyseusza, miał zamiar dawać Grekom bogów, by ich wychowywać. Byłbym skłonny sądzić, że pokazywał ludzi i te bóstwa, jakimi jego zdaniem byli i były. Nie idealizował nikogo. Starszy już twórca Odysei raczej nie miał złudzeń wobec znanego sobie świata.

Nie znalazłem wyjaśnienia źródeł misteriów eleuzyńskich, największego ze świąt Demeter i wszelkich innych bogów. Wiemy tyle, co mówią mity i pewien grecki poemat z VII w. p.n.e. (Frazer, s. 328). Demeter jako siostra Zeusa urodziła z nim Korę („dziewczynę”). Kora wzięła się z bogini śmierci u Pelazgów, Persefony, co to ją porwał „męski” już Hades i zrobił panią Podziemia. Zeus, już achajski, panujący, znalazł sposób na pocieszenie zrozpaczonej matki – obdzielił DemeterHadesa jej obecnością: Kora–Persefona część roku jak ziarno miała spędzać pod ziemią, część – odpowiadającą naziemnej wegetacji roślin uprawnych, przy matce. Podobno ta swoista, ale pouczająca reinkarnacja ukształtowała ideę nieśmiertelnej duszy z jej życiem pozagrobowym. Czy przydało to filozoficznego oparcia misteriom eleuzyńskim? Czy też tylko w misteriach uczonych? W życiu pozagrobowym snuły się po Hadesie albo i cierpiały, duchy, cienie, których nie umiemy nazwać, obrazujące z pełną dokładnością ludzi, którzy zakończyli życie. Nie żadne dusze, tym bardziej – żadne nieśmiertelne. Bogowie wszak nie byli nieśmiertelni! Wszystko, co możliwe, zdarzyć się mogło w interpretacjach uczonych tak zafascynowanych antykiem, że starożytny lud obdarowywali swym bujnym intelektem i przykładną chrześcijańską filozofią.

Seksualności jednak nawet najlepiej wychowani uczeni oddalić nie mogli. Nawet na uniwersytetach. Nie mogli, no bo jakże, oddawano by cześć bogini płodności bez jakiejś pełnej pasji i religijnego uniesienia kopulacji? Misteria eleuzyńskie, najstarsze z greckich misteriów i najsłynniejsze, z tajemnymi obrzędami, dopuszczały tylko wtajemniczonych – i tylko, co szczególne, spośród ludzi przyzwoitych. Na pewno nie z kręgu Odyseuszy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.