Stefan Bratkowski: Wstyd i sprawiedliwość (7)37 min czytania

()

Mam hermy, jak się rzekło, za późniejszy pomysł, już „męskiej” cywilizacji seksualnej. Achajskiej. Bowiem pierwotnym bóstwem miłości na pewno nie był Eros ani tym bardziej – prymitywne bożki seksualności w rodzaju Priapa, lecz bogini. Znamy ją bardzo dobrze i uwielbiamy w wersji posągu, znalezionego na wyspie Melos (dla nas, po włosku, Milo). Inne jej posągi świadczą, że to bogini już ogólnogrecka, bogini wielkich rzeźbiarzy, nie lokalne bóstwo, choć lokalne społeczności przydawały jej różne obowiązki i przydomki. Wynikałoby z Hezjoda, że Afrodyta, była wojowniczka, stąd jedna z bogiń wojny, prawdopodobnie – zwycięska władczyni Cypru, urody niezwykłej, na miarę nieśmiertelności, dowolnie zmieniająca kochanków, patronować miałaby głównie związkom seksualnym. Ale Eros, wedle innego, na pewno późniejszego, raczej zmyślonego mitu syn Afrodyty, był i jej kochankiem. Wszystko tu jest płynne – jak bywa z miłością i jej fantazjami, a już na pewno z mitologią. Inne mity bowiem utożsamiały Afrodytę z… Herą, potężną chyba władczynią mykeńskiej Argolidy. Łączono Argolidę z Cyprem w sojusz logicznie – dwie potęgi wczesnogreckie. Czy epoka wczesnych mitów składała je razem w jedność, w najwyższą boginię, pokrewną przed–greckiej Bogini–Matce i frygijskiej Wielkiej Macierzy? Temat pozostaje otwarty.

Miłość, w odróżnieniu od handlu, dla swej wiarygodności nie wymaga solennego przestrzegania obietnic. Boginiom za ich romanse nikt czci nie odmawiał. Stąd być może utarło się potem, w epoce „męskiej”, przypisywać pozamałżeńskie ciąże zamężnych kobiet i ciąże niezamężnych dziewic romansowi z Zeusem lub innym bogiem. Niesłusznym miłościom z reguły też patronowały jakieś bóstwa – Helena nie była winna zdrady Menelaosa, uciekając z Parysem, to Afrodyta narzuciła jej zgubne uczucie, by wynagrodzić Parysa. Zdecydowała więc siła wyższa. Jeśli w matriarchacie ważne było mieć matkę, zaś ojciec nie był ważny, to może w ogóle pierwotnie mąż nie musiał być kochankiem, a wymagało się obustronnie tylko uczuć lojalnego partnerstwa (na co by się zgodził Karoly Kerenyi)? Toż brat przejmował wdowę po bracie jak swoją żonę, płodził jej nowe dzieci, które np. w Izraelu były dziećmi zmarłego! Skoro seksualność miała inny status i inne prawa…?

Wbrew temu, co bylibyśmy skłonni sądzić po nowożytnej pornografii, ten erotyzm budził większe zainteresowanie w kobietach niż w mężczyznach. Służył wyobraźni miłości, więc przede wszystkim kobietom i – zakładam – przede wszystkim tym rządzącym. One i w tym jako rządzące powinny być najlepsze. Hera spierała się z Zeusem, kto większą rozkosz osiąga w zbliżeniu miłosnym, kobieta czy mężczyzna. Wieszczkowi Tejrezjaszowi powierzono rozstrzygnięcie sporu. Kiedy, widać nieostrożnie, uznał on, że dziewięciokrotnie większej rozkoszy doznaje kobieta, zirytowana Hera oślepiła sędziego. Po tej skrajnej nielojalności Zeus zagroził użyciem siły, przed którą nie obronią Hery wszyscy bogowie Olimpu! Zagroził. Tylko. Widać potężna Hera, „Pani” Argolidy, mogła sobie jeszcze pozwolić na takie pogwałcenie zasad sprawiedliwości i lojalności.

Pod jednym względem Eliade, sam człowiek południa, miał rację. W byłych koczownikach stepowych nawet przyroda Hellady swą bujnością mogła, jak wskazywałem, budzić seksualne skojarzenia. Nie tylko. Fascynowała i zmuszała do myślenia. Oto nimfy imieniem Hyady zapewniały wilgoć. Ale też wilgoć zależała w suszy tylko od modłów do bogini rosy, Pandrosos. Tej postawiono świątynię w Atenach, że świętym drzewem oliwkowym. Wysłuchiwała tych modlitw czasem dopiero po miesiącach suszy i po miesiącach wreszcie padał deszcz. W nieuporządkowanym świecie bogiń i bogów rosą rządziła też Artemida, bogini z innej okolicy, a nie uzgadniano kompetencji bogiń. Hyady kiedyś karmiły małego Zeusa, za co jako rządca świata umieścił on je na niebie w konstelacji Byka. I sprowokował badania iście naukowe – bo też długo musiał ktoś (lub wielu takich) obserwować gwiazdy, by odkryć, że Hyady ukazują się na niebie, gdy zaczyna się pora deszczowa! Wymagało to co najmniej czyjegoś jednego życia – życia z pasją do astronomii… Czy badacz podróżował dla niej aż do Babilonu? Babilon – ogromne miasto, z paruset tysiącami mieszkańców, z opasującymi je murami długości 17,7 km (Childe, s. 86), sam przyciągał ciekawych. Kiedy się bliżej zetkniemy z Homerem, nabierzemy pewności, że pierwsze kontakty intelektualne z Babilonią nawiązano znacznie wcześniej niż w VII wieku p.n.e. Grecji „klasycznej”.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.