Marek Jastrząb: Reorganizacja1 min czytania

22.11.2022

Wakowało stanowisko i należało je zapełnić. Problem ten zakwalifikowano do łatwych: starczy skrzyknąć wolnych znajomych i do ataku. Ale nie w moim miasteczku, gdzie znajomych brakuje od zawsze; godne zaufania osoby siedzą po mamrach, a niedobitki smutasów walają się po rozdrożach.

Po długotrwałych debatach uradziliśmy, że zanim znajdziemy NOWEGO, sprowadzimy z sąsiedztwa awaryjną niedojdę i już na miejscu dokonamy odpowiedniego szkolenia.

Zazwyczaj senna dziura, ożywiła się pod wpływem świeżego niezguły. Stary przestał już rozbawiać kogokolwiek. Wypompował się z entuzjazmu. Razem ze swoim ociężałym dowcipem melancholijnie truchtał między opłotkami, powoli gibał się na nagrobkową stronę, zamyślał w nieznanych intencjach i drzemał w pozach co najmniej sprośnych. Słowem, nadawał się na złom dla clownów. Jego kawały nikogo już nie bawiły i nadaremnie ślizgał się na bananach. Rzucanie tortem w burmistrza też było nudne za setnym razem.

Nowy był za to wydojony z pesymizmu, a jako zawołany jajcarz, tryskał zaraźliwym humorem. Okazał się młodym, jeszcze niepotłuczonym przez życie facetem, który wegetował samotnie i oszczędnie, a najważniejsze: miał własny sprzęt rozweselający. Nazywano go Głupi Jaś, ale po godzinach błaznowania nazywał się mgr Biznesmen. Jak to nowy, nie zostawił na nas suchej nitki, a na deser sparodiował sam siebie.

Tymczasem, gdy świeży łupał dowcipem, jego poprzednik przechodził na emeryturę; przygasł, oklapł, pożywiał się kleikiem i łowił wędzone ryby.

avatar

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Niektóre publikacje Autora są do pobrania w Bibliotece Studia Opinii

Print Friendly, PDF & Email
 

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo