01.02.2024
To te same osoby. Dwie w jednej. Zredukowany, dwugłowy Światowid. Dla jednych przestępcy, skazani przez sąd na więzienie za przekroczenie uprawnień przy działaniach operacyjnych w tzw. aferze gruntowej, dla drugich bohaterowie ( i męczennicy ) bezkompromisowej walki z korupcją. Z jednej strony demokratyczny rząd i zdecydowana większość wyborców, z drugiej – Prezes, jego Prezydent i legiony ich zwolenników, utwierdzanych w przekonaniu, że ukradziono im ich wymarzony, uprzywilejowany świat. Bo rzeczywiście, żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach: w tej, nowoczesnej, otwartej i tolerancyjnej, zwróconej na Zachód i w drugiej kultywującej swojskość i wstecznictwo, dryfującej na Wschód. Z pierwszym z tych światów związana jest demokracja, drugi skojarzony jest z despocją. I tak jest z Polską od wieków: to wieczna walka tych dwóch światów i tych dwóch orientacji, które nie są podatne na jakiekolwiek próby koncyliacji. Stąd wynika pewnie trudność w upowszechnieniu propaństwowych postaw i kruchość publicznych instytucji, czego w ostrej formie doświadczamy również obecnie.
Widoczny kryzys proceduralnej demokracji z trójpodziałem władz skłania wielu do wniosku, że ten system, jak twierdzi historyk Adam Leszczyński, się zawalił pod naporem skrajnej polaryzacji, powodując, że instytucje liberalnej demokracji stały się wydmuszkami, a decyduje ten, kto ma policję. Dzieła zniszczenia dokonały rządy populistyczne. Poirytowany porażką Prezes zaleca prezydentowi sięgnięcie po środki nadzwyczajne ( rozwiązanie parlamentu, rząd przejściowy i nowe wybory, a może, jeszcze coś bardziej drastycznego, co pozostaje w sferze domysłów ). Frustracje po przegranych wyborach znajdują ujście w dziwacznych pomysłach, chociaż zauważyć też można paradoksalne przejawy otrzeźwienia, jeśli przyjąć za takie zapowiedź Prezesa stworzenia dużej prawicowej telewizji (inspiracja TV FOX ?), jako niezbędnego narzędzia w walce o odzyskanie władzy i kuriozalne skargi na pogwałcenie praworządności i naruszenie konstytucji przez obecny rząd kierowane do unijnych instytucji przez wrogich im do niedawna pisowskich polityków. Wykorzystują oni tę okoliczność, że odzyskiwanie instytucji państwowych zawłaszczonych przez prawicowy rząd, wymaga działań na granicy prawa, tym bardziej, że droga ustawowa, najbardziej pożądana dla dokonania zmian, jest praktycznie zablokowana z uwagi na potencjalne weto prezydenta i brak sejmowej większości do jego odrzucenia.
Nie ma wątpliwości, że odbudowa ładu prawnego zdewastowanego przez Zjednoczoną Prawicę będzie zatem niezwykle trudna i będzie przebiegać w atmosferze naładowanej agresją i próbami destabilizacji porządku publicznego.
Czy to się gdzieś zatrzyma, czy na skrajne emocje oddziałają tonizująco zewnętrzne zagrożenia , zwłaszcza rosyjska napaść na Ukrainę – czas pokaże. Pocieszające jest to, że Polacy, w dążeniu do zmian ustrojowych nie wykazują skłonności do wzajemnego zabijania się, w odróżnieniu od praktyk wciąż obecnych w historii wielu narodów Afryki, Azji czy w okresach krwawych, nie tak odległych dyktatur Ameryki Łacińskiej.
To prawda, że u nas żadna ze stron nie ustąpi, nie będzie więc zgody na wyciszenia sporów, ale, jak radzą mądrzy ludzie, trzymajmy się minimum, które daje wszystkim żyć w warunkach, w miarę możliwości, demokratycznych.

Eugeniusz Noworyta
Dyplomata, b. stały przedstawiciel Polski w ONZ, b. ambasador w krajach Ameryki Płd.
Więcej: Wikipedia

„Widoczny kryzys proceduralnej demokracji z trójpodziałem władz skłania wielu do wniosku, że ten system, jak twierdzi historyk Adam Leszczyński, się zawalił pod naporem skrajnej polaryzacji, powodując, że instytucje liberalnej demokracji stały się wydmuszkami, a decyduje ten, kto ma policję. Dzieła zniszczenia dokonały rządy populistyczne.”
*
Obserwacja trafna, choć to nie kryzys proceduralnej demokracji a wykoślawienie systemu prawno-instytucjonalnego państwa przez JK i jego populistów skutkuje dzisiejszymi perturbacjami. Przywracanie porządku odbywa się środkami dostępnymi i sugerowanie, że rządzący działają na granicy prawa jest krzywdzące. Działają skutecznie ale to nie ich wina, że wiele dróg zablokowali poprzednicy wykoślawiając system. Na straży tego wykoślawienia stoi dodatkowo urzędujący prezydent. Moim zdaniem na razie policji nie użyto, choć może przydałoby sie wobec szeregu osób…
EN „kryzys proceduralnej demokracji z trójpodziałem władz ”
Niestety „trójpodział władz” jest od dawna wyłącznie mitem, o ile nie kłamstwem. Mamy w krajach europejskich – zdominowanych przez systemy dwupartyjne – dwupodział. Na władzę sądowniczą i ustawodawczo-wykonawczą. Rząd wyłaniany jest wszak z ludzi tej partii (czy koalicji), która ma możliwość zmiany prawa. To jako-tako funkcjonowało, gdy w partiach było jeszcze po kilka czy kilkanaście przyzwoitych ludzi. Gdy przyzwoitość zanikała, system był łatany przez delegacje istotnych dla państwa kompetencji do niezależnych urzędów czy regulatorów (służba cywilna, prokuratura, rzecznicy praw itp.). Ale te wszystkie łaty, nawet te z umocowaniem konstytucyjnym, nie były rzeczywiście niezależne: wszystkie były emanacją woli politycznej ustawodawcy-wykonawcy.
To – póki jeszcze czas, zyskany dzięki głosującym przeciw faszystom ludziom – to musimy naprawić. Demokracja bez równowagi wielu władz (czterech) się nie uchowa.