13.09.2026
Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu we wrześniu 2026 roku Andrzej Duda bronił swojej decyzji o przyznaniu prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego za jego postawę po ataku Rosji na Ukrainę w 1922 roku kontrastującą z zachowaniem polskich przywódców, którzy po niemieckiej i rosyjskiej agresji w 1939 roku uciekli z Polski.
Tę wypowiedź wskazującą na zasługi Zełenskiego ostro skrytykowała ukraińska historyczka prof. Marta Hawryszko, która obciążyła Zełenskiego odpowiedzialnością za wojnę z Rosją i jej konsekwencje: setki tysięcy zabitych Ukraińców, zrujnowana gospodarka i ogromne straty terytorialne.
Nie wnikając w intencje pani profesor można zauważyć przemilczenie odpowiedzialności Rosji za zbrodnie wojenne i relatywizowanie bohaterstwa w obronie wartości: czy warto dla nich ponosić ofiary i jakie są tego granice.
Na ten temat jesteśmy wrażliwi, czego dowodzą nierozstrzygnięte spory o sens narodowych (w większości przegranych) powstań, zwłaszcza, szczególnie aktualnego w ostrej debacie, Powstania Warszawskiego.
Jak wiadomo, stanowiska zwolenników i przeciwników tego powstania były i pozostały sprzeczne, przy czym dotyczy to decydentów politycznych, a nie uczestników zbrojnego zrywu, których bohaterstwa nikt nie kwestionuje.
Oponentka ukraińskiego prezydenta podważa jednak jego osobiste bohaterstwo i to nie jest jedyne rozminięcie się z prawdą. Inne, zasadnicze przemilczenie dotyczy alternatywnej postawy w tamtych wydarzeniach, a była nią rezygnacja z oporu, oznaczająca przyzwolenie na uzależnienie przez Rosję, na podobieństwo Białorusi, a może nawet na unicestwienie państwowości Ukrainy, bo taki jest w zasadzie cel rosyjskiej agresywnej wojny na wyniszczenie.
Jest więc podstawowa różnica między Powstaniem Warszawskim, a zbrojnym oporem Ukrainy. W przypadku Polski, przy realnej ocenie, nie było szans na uniknięcie zależności od Rosji, koncesjonowanej przez sprzymierzone z nią w antyhitlerowskiej koalicji zachodnie mocarstwa oraz podziału stref wpływów i stąd uzasadnione jest to powracające pytanie o sens poniesionych wówczas ofiar i ogromu zniszczeń, natomiast dla Ukrainy wciąż taka możliwość ocalenia wolności i suwerennego państwa istnieje, co każe inaczej spojrzeć na koszty ponoszone dla ocalenia tych wartości.
Zatem, dobrze się stało, że prezydent Ukrainy dostał ten order od Polski. Źle, że mu go odebrano.

