06.04.2023

Ciągle trwające wzmożenie religijne i moralne wokół „obrony dobrego imienia JP2” warto skonfrontować z tym, jak amerykańska diecezja Baltimore reaguje na raport o nadużyciach seksualnych kleru. To kolejny taki raport liczący ponad 400 stron, z którego wynika, że w tej diecezji 150 księży dopuściło się seksualnych nadużyć wobec 600 dzieci. Raport objął ostatnie 60 lat i jest oparty na analizie również archiwów kościelnych, które zostały udostępnione prokuratorowi. Raport został ogłoszony w Wielkim Tygodniu oczywiście nieprzypadkowo. Z prokuraturą ściśle współpracował lokalny biskup. Do tej pory Archidiecezja Baltimore wypłaciła ofiarom ponad 13 milionów dolarów odszkodowań…
Warto przeczytać list arcybiskupa Williama L. Lori z dnia 5 kwietnia 2023 roku, w którym dziękuje ofiarom za ich odważne świadectwo i zapewnia o własnym współczuciu. Dodaje też, że zrobi wszystko by naprawić doświadczone przez nich zło od zdeprawowanych księży (https://www.archbalt.org/a-message-from-archbishop-william-e-lori-on-the-maryland-attorney-generals-report/). Jesteśmy na antypodach tego, jak się zachowują polscy biskupi, dla których ofiary nadużyć seksualnych podległych im księży po prostu nie istnieją.
Sprawę obszernie komentują lokalne media z Baltimore Sun na czele. Dominuje współczucie dla ofiar. W podobnym tonie wypowiadają się media o zasięgu globalnym jak Associated Press (https://apnews.com/article/baltimore-archdiocese-sex-abuse-report-7d5d3af098da59a1c9313a246566638c). Tu znowu uderza kontrast z polskimi mediami, które niemalże gremialnie zaatakowały dwóch dziennikarzy, którzy spełnili swój zawodowy obowiązek. Sprawę skomentował również opiniotwórczy New York Times (https://www.nytimes.com/2023/04/05/us/catholic-church-abuse-baltimore.html).
Dla polskich dziennikarzy (i to nie tylko prawicowych i katolickich) sprawą najważniejszą jest obrona dobrego imienia Największego Polaka. Zapewne równie istotną motywacją jest obawa, by się nie narazić rządzącym, biskupom czy lokalnemu proboszczowi.
Dziś w Kościele rozpoczyna się Triduum Paschalne, a w Wielki Czwartek usłyszymy, zobaczymy i przeczytamy wiele wzniosłych słów na temat wielkości kapłaństwa i magiczną mantrę, że największym kapłanem w historii był św. Jan Paweł Wielki. O ofiarach pedofilii i przestępcach w sutannach w Polsce usłyszymy mało. Ofiary nadal są zmuszane do milczenia i nieprzerywania celebracji świętych tajemnic odkupienia.
Prof. Obirek pisał niedawno m.in…


Komentarz Profesora nt. aktualnej świątecznej atmosfery w KK w Polsce ignorującej potrzebę publicznego rachunku sumienia, to jest to! Sam widziałem w internetowej wielko-czwartkowej transmisji z lokalnego Kościoła, że po klerze „spływa jak po kaczce” coraz lepiej udokumentowana infamia z powodu jego skrywanych grzechów względem wiernych. W KK nie było, nie ma i nie będzie wspólnoty bez demokracji. Nie przykryją tego problemu górnolotne grafomańskie deklamacje przedstawicieli „kół parafialnych”. W KK nie ma rozmów! Są tylko kazania i potwierdzenia realizacji poleceń.
Doktryna KK nie jest partnerska. Wizja KK są „pasterze i owce”. Pasterze prowadza do strzyżenia oraz do uboju, choć o tym drugim to należy milczeć. Oprócz uboju także do wykorzystania, o czym należy milczeć jeszcze bardziej. Założenie, ze owca jest własnością pasterza, jest wbudowane w sam język KK. Przecież ciągle jest o tym mowa. No, to co się dziwić, ze pasterz zagania owce do owczarni, pod nożyce, pod nóż, a czasem pod to, o czym lepiej głośno nie mówić? Obrona jest w zasadzie dosyć prosta. Splunąć i wyjść z owczarni. Kazda owca może to zrobić w każdej chwili.
Wygląda na to że kk aby głosić dobrą nowinę potrzebuję szeroko rozumianej kontroli społecznej oraz władzy sądowniczej, niezależnych mediów i ogólnie silnego państwa. Jeśli nie ma takich warunków i jest pozostawiony sam sobie to natychmiast się deprawuje i gnije a sól wietrzeje. A więc powrót do greckich korzeni, do władzy ludu jako drugiego płuca Europy a nie dwie patologie: kk i prawosławny Cyryla.
Wygląda na to, że polskie ofiary obrywają z dwóch stron. Od tzw. Obrońców JP II i tych, którzy uważają, że nie pora o tym mówić bo demokracja tonie.
Mam wrażenie, ze w Polsce nastąpiło stężenie wyjątkowej znieczulicy ze wszystkich stron. Liczy się wygrana (zakrzyczenie) i nie ma znaczenia, ze najsłabsi cierpią. Pewna nadzieja jest odejście dominikanina do luteran. To gest sprzeciwu wobec katolickiej hipokryzji. Oby więcej takich decyzji.