Odwracanie faktów i mylenie pojęć
Obaj bracia Kaczyńscy, Lech i Jarosław, nazywają swoich przeciwników „zwolennikami łagodnego karania” oraz określają koncepcję nowoczesnego prawa karnego jako „liberalną ideologię”.
Nazwanie grona profesorów prawa „zwolennikami łagodnego karania” jest przeinaczeniem faktów. Według nowoczesnej koncepcji prawa karnego, wysokość kary ma być wynikiem rozważenia wszelkich za i przeciw, jak zagrożenie recydywą, szansa resocjalizacji, szkodliwość społeczna, skuteczność itp. Nie ma natomiast takiej dyrektywy, że kara ma być z założenia łagodna. Bracia Kaczyńscy stosują demagogiczny chwyt odwracający role w dyskusji. Pogląd naukowy nazywają ideologią, przypisując mu zarazem tezę, której on wcale nie głosi (łagodność) i przeciwstawiają mu swój pogląd, że kary mają być z założenia surowe, czyli właśnie pogląd czysto ideologiczny.
Demagogicznie odwołują się do powszechnego wyobrażenia, że kara kilku lat więzienia jest łagodna. W Polsce mówi się „rok to nie wyrok”. Mówi się: „posiedzi kilka lat i wyjdzie”, jakby te kilka lat, to było nic. Tymczasem w większości cywilizowanych krajów uważa się rok za wyrok duży a kilka lat za bardzo duży. Wybaczcie Państwo osobisty odnośnik, ale ja też myślałem, że rok więzienia to łagodna kara, dokąd sam się w więzieniu nie znalazłem. Zapewniam Państwa, że pozbawienie wolności, nawet bez dodatkowych szykan (jako więzień polityczny byłem traktowany dobrze), jest strasznym przeżyciem.
Są tacy, których nikt nie przekona, bo dla nich wszystko poniżej 20 lat więzienia jest łagodne. Ludzie tak myślący w średniowieczu twierdziliby, ze wbicie na pal jest za łagodne, bo pal powinien być tępy. Czy jednak ludzie tworzący prawo powinni odwoływać się do poglądów tej właśnie grupy?
Czemu rzekoma „ideologia łagodnego karania” ma być „liberalna”? Koncepcje liberalne mówią jedynie o tym, że prawo ma być jednakowe dla wszystkich i bezwzględnie przestrzegane. Rzecz w tym, że słowo liberalizm, w kręgach skrajnej prawicy uważane jest za epitet. W tych kręgach wszystko na lewo od prawej ściany jest „liberalne”.

Wielkie dzięki za przypomnienie tego kamienia węgielnego obecnych rządów Prawa i Sprawiedliwości którym było „szeryfowanie” Lecha Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości. Tak jest, to był początek, na tym Jarek zbudował partię której nazwa oddaje klimat tamtych czasów a obecnie oznacza bezprawie i niesprawiedliwość .
Nadal jednak najważniejsze jest pytanie – „Co robić ?”
Samo sedno. Nawiasem mówiąc jesteśmy w cyrku a’la Monthy Pyton, nie wiadomo skąd i kiedy wpadnie święta inkwizycja. Oby pisiorstwo sczezło, ale już chyba wiadomo, że nie stanie się to z woli samych Polaków.
Przecież żyje nam się jak w bajce.