Manipulacja faktami
Argumentacja Lecha Kaczyńskiego i jego zwolenników ma charakter dobierania faktów do założonej z góry teorii. Przytacza się prace paru naukowców z uczelni zachodnich.
Na każdej uczelni znajdzie się paru dziwaków, którzy dowodzą odosobnionych poglądów a Internet daje możliwość znalezienia prac dowodzących niemal wszystkiego, nawet tego, że słońce wschodzi na zachodzie. Te opracowania, dowodzące cudownego działania wysokich kar, rzeczywiście istnieją. Trzeba tylko przemilczeć, że naukowcy, w swojej zasadniczej masie, się z nimi nie zgadzają. To nie przypadek, że z poglądami Lecha Kaczyńskiego i polemizuje duża grupa profesorów prawa, a nie widać podobnie licznej grupy autorytetów, która by ministra popierała.
Podobnie rzecz się ma z przykładami krajów, w których ponoć zaostrzenie kar przyniosło spadek przestępczości. Najchętniej wymienia się tu USA, lub jego poszczególne stany (oczywiście pomijając te, w których przestępczość wzrosła). Manipulacja polega znowu na przemilczeniu części prawdy.
W Stanach Zjednoczonych, poza zaostrzeniem prawa karnego, prowadzono szereg innych działań anty przestępczych. Była, na przykład, ogromna akcja skupywania broni, będącej w prywatnym posiadaniu (opracowania amerykańskie podają zgodnie powszechny dostęp do broni jako podstawową przyczynę wysokiej przestępczości). Były działania burmistrza Nowego Jorku, Gulianiego, który zmniejszył liczbę przestępstw w mieście nie zmieniając prawa (tak – nie zmieniając prawa – bo burmistrz nie jest prezydentem, Senatem ani Izbą Reprezentantów i zmieniać prawa nie może). Tymczasem zwolennicy koncepcji Lecha Kaczyńskiego mają niezbitą pewność, że spadek przestępczości spowodowało zaostrzenie kar, a nie coś innego. Nie podają jednak żadnych dowodów, z których ta pewność wynika. Pomijają przy tym milczeniem wyraźnie widoczną korelację z całego świata, świadczącą o tendencji dokładnie odwrotnej.
Kolejny element manipulacji: odwoływanie się do fałszywych wyobrażeń. Większość Polaków uważa nasz kraj za bardzo niebezpieczny, bo nie widziała krajów, w których przestępczość jest naprawdę wysoka. Kudy nam do bandziorstwa Kuby, Kolumbii, Chin, Indonezji, Filipin, Pakistanu, Afganistanu… Jak tu porównywać początkujące gangi Pruszkowa i Wołomina do mafii neapolitańskiej, sycylijskiej, marsylskiej, nowojorskiej, a tym bardziej do gangów chińskich posiadających więcej sztuk broni maszynowej niż Wojsko Polskie, czy Yakuzy obracającej pieniędzmi większymi niż budżet naszego państwa. Bez przesady, panie ministrze. Jak na razie żaden polski gang nie wygrał bitwy z wojskiem, bo miał lepsze czołgi i śmigłowce (Chiny, prow. Yunnan), ani nie zbudował łodzi podwodnej (Kolumbia) do celów przemytu. Zwalczajmy naszych przestępców, ale nie plećmy, że są najsilniejsi.
Lech Kaczyński, zapytany przez Monikę Olejnik, dlaczego w Rosji jest wysoka przestępczość, choć są surowe kary, odpowiedział, że gdyby kary nie były surowe, to przestępczość, byłaby jeszcze większa. Jest to wniosek, który z niczego nie wynika, poza ideologicznym przekonaniem. Rosyjska przestępczość jest skutkiem anarchizacji i kryminalizacji państwa, braku praworządności, biedy i powszechnej demoralizacji. Wysokość kar niewiele ma do rzeczy.
Obaj bracia Kaczyńscy, gdy nie mają argumentów strzelają wnioskami i faktami wziętymi z sufitu. Jarosław Kaczyński, zapytany o przestępczość w Chinach, odpowidział, że „tam wykrywalność jest promilowa”. Jest to nieprawda. Jarosław Kaczyński nie wie, jaka jest wykrywalność przestępstw w Chinach, tylko strzelił „faktem z sufitu”, podobnie jak jego brat strzelił „z sufitu” wnioskiem na temat Rosji i twierdzeniem, że Polska jest „w światowej czołówce pod względem liczby groźnych przestępstw”.
W innym wywiadzie Lech Kaczyński stwierdził: „jest taka praktyka, że sprawcy groźnych przestępstw wychodzą na wolność”. To kolejny „fakt” wzięty z potocznych wyobrażeń a nie z rzetelnych danych. W Polsce sprawcy groźnych przestępstw na ogół otrzymują wyroki znacznie wyższe niż w innych krajach europejskich. Jeśli „jest taka praktyka”, to kto siedzi w przepełnionych więzieniach? Niewinni?
Najczęściej używaną przez grono zwolenników surowych kar metodą manipulacji są nieuprawnione uogólnienia. Taką metodą posługują się ludzie prości formułujący sądy typu: „kobiety są przewrotne” lub „koty są wredne”. Ten poziom uogólnień nie powinien mieć miejsca w poważnej dyskusji. Tymczasem formułowane są takie zdania, jak: „sędziowie są skorumpowani”, „sądy wypuszczają bandytów” itp. W każdym, liczącym tysiące ludzi, środowisku znajdą się skorumpowani i niekompetentni. Ale skorumpowany sędzia ma imię i nazwisko, a błąd w orzekaniu ma konkretnych autorów.

Wielkie dzięki za przypomnienie tego kamienia węgielnego obecnych rządów Prawa i Sprawiedliwości którym było „szeryfowanie” Lecha Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości. Tak jest, to był początek, na tym Jarek zbudował partię której nazwa oddaje klimat tamtych czasów a obecnie oznacza bezprawie i niesprawiedliwość .
Nadal jednak najważniejsze jest pytanie – „Co robić ?”
Samo sedno. Nawiasem mówiąc jesteśmy w cyrku a’la Monthy Pyton, nie wiadomo skąd i kiedy wpadnie święta inkwizycja. Oby pisiorstwo sczezło, ale już chyba wiadomo, że nie stanie się to z woli samych Polaków.
Przecież żyje nam się jak w bajce.