Stanisław Obirek: Terapeutyczny wymiar pamięci — przezwyciężyć przemoc wyobrażoną

 Jak się wydaje, szczególnie trudne do przyjęcia jest założenie, że własna pamięć i oparta o nią tożsamość mogą prowadzić do przemocy, gdyż stanowi ono poważną przesłankę do krytyki tak tworzonej tożsamości zbiorowej. Możemy dopowiedzieć, że chodzi tu również o tożsamości narodowe czy religijne, które czerpią swój budulec właśnie z arbitralnie rozumianej przeszłości. Tak jednak nie musi być. Owszem pojawiły się już nawet filozoficzne ujęcia, które warto w tym kontekście przypomnieć. Chodzi o połączenie pamięci z jej wymiarem etycznym, którego cechą wyróżniającą jest jej wspólnotowy charakter. Bodajże najpełniejszą koncepcję tak rozumianej pamięci zaproponował izraelski filozof Avishai Margalit w swojej książce opublikowanej w 2002 roku poświęconej właśnie etyce pamięci. Jej źródła sięgają zapamiętanych w dzieciństwie rozmów rodziców Margalita, którzy zastanawiali się nad znaczeniem Zagłady europejskich Żydów właśnie dla nich, dla tych, którzy przeżyli [xviii]. Okazuje się, że wymiarem najważniejszym tej pamięci nie jest rozpamiętywanie śmierci najbliższych, ale imperatyw etycznego życia tu i teraz dla przyszłości, by nie powtórzyć błędu Ormian, którzy nie potrafili uwolnić się od przekleństwa pamięci śmierci (to zdanie ojca Avishaia zapamiętane z tych rozmów).

Nawiązując do ustaleń Avishaia Margalita, Rothberg stwierdza, że również w przypadku w koncepcji pamięci wielokierunkowej chodzi o pamięć wspólną, a zwłaszcza o świadomość kanałów komunikacyjnych, jakimi jest przekazywana. Dotyczy to zresztą nie tylko pamięci o Zagładzie. Ważna jest przy tym rola jednostek, które dają początek przekazowi informacji, która później staje się wspólną własnością:

Kiedy mówi się o zbiorowej pamięci Zagłady czy o zbiorowej pamięci kolonializmu i dekolonizacji, mówi się przede wszystkim o pamięci, które mogły zainicjować jednostki, ale która została zapośredniczona przez sieci komunikacji oraz działanie instytucji państwa i ugrupowań społeczeństwa obywatelskiego [xix].

 Ale nie tylko konkretni ludzie mogą inicjować procesy przypominania zapomnianych faktów, zdarzają się bowiem pozornie nic nieznaczące bodźce, które potrafią uruchomić prawdziwą lawinę wspomnień. To właśnie postawienie na wielokierunkowy, a nie rywalizacyjny wymiar pamięci umożliwia włączenie bodźców, które początkowo mogą wydawać się nieistotne albo nawet niestosowne. Takie podejście, uwzględniające mnogość elementów współtworzących pamięć zarówno zbiorową, jak i indywidualną, jest źródłem optymizmu i nadziei na przezwyciężenie niesprawiedliwości związanej z przemocowym (może to dotyczyć kultury dominującej, ale też kultur mniejszościowych) charakterem pamięci.

Warto może w tym kontekście przypomnieć książki francuskiego historyka Daniela Beauvoisa, który zwraca uwagę na kolonialne dziedzictwo Rzeczpospolitej Obojga Narodów na Kresach Wschodnich. Ich recepcję w Polsce utrudnia głęboko zakorzenione przeświadczenie, że te tereny należy wiązać z misją cywilizacyjną Polski, a nie z historią dominacji i uciemiężenia mniejszości narodowych, zwłaszcza Ukraińców. Beauvois pisze o tym w przedmowie do trzeciego wydania swojej klasycznej książki Trójkąt ukraiński. Szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie 1793-1914 z roku 2016, co nie przestaje być przedmiotem kontrowersji [xx]. Oczywiście pomijanie niewygodnych tematów nie sprzyja rozumieniu przeszłości. Takim unikiem rozumienia było zerwanie umowy przez Zdzisława Najdera na napisanie hasła „Kresy” ze wspomnianym Danielem Beauvoisem do tomu Więzły pamięci niepodległej Polski, bo miała to być opowieść „krzepiąca” [xxi].

Tymczasem to właśnie w sporze i ścieraniu sprzecznych pamięci wykuwa się nowe rozumienie przeszłości. Przykładem jest reakcja amerykańskiego socjologa W.E.B. Du Bois na widok ruin warszawskiego getta, które zobaczył w 1949 roku, a swoje wrażenia opublikował w 1952 roku w eseju The Negro and the Warsaw Getto. W bogatej twórczości W.E.B. Du Bois rozpisanej na wiele dziesiątków lat wspomniany tekst nie zajmuje ważnej pozycji. Jak wiadomo, czarnoskóry myśliciel zajmował się przede wszystkim problematyką rasową i prawami obywatelskimi dla Afro-Amerykanów. Ale właśnie ten marginalny, zdawałoby się, charakter tekstu zasługuje na szczególną uwagę w kontekście pamięci wielokierunkowej. Pokazuje bowiem jak to akurat doświadczenie wywarło głęboki wpływ na pojmowanie historii cierpienia własnej grupy. Dopiero w takim kontekście (zderzenie cierpienia polskich Żydów i trwające dziesiątki lat zmagania o uzyskanie pełni praw obywatelskich dla czarnych mieszkańców Stanów Zjednoczonych) możliwe było włączenie pomijanej wcześniej perspektywy cierpienia innych. Rothberg dostrzega w tym tekście coś więcej niż jeden z wielu reportaży z miejsca zniszczenia, gdyż jego autor nie tylko opisuje zastaną rzeczywistość, ale jednocześnie sprawia, że wpływa ona na jego własny świat. Po pobycie w Warszawie W.E.B. Du Bois stał się innym człowiekiem, a jego tekst rozpoczął nowe życie:

Możemy zauważyć, że The Negro and the Warsaw Getto to wielowymiarowy performans, który balansuje między różnymi nachodzącymi na siebie kontekstami: kontekstem zimnowojennej Ameryki, kontekstem lewicy (przede wszystkim żydowskiej), ale także kontekstem doświadczenia afroamerykańskiej i afrykańskiej diaspory w epoce segregacji w kraju oraz dekolonizacji za granicą [xxii].

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com