Juliusz Dankowski, „Jakie są gwarancje sędziowskiej niezawisłości”, nr 4
W 4 numerze, jakby rozwijając tezy programowe OPS-Z, prawnik, pisarz (i powstaniec warszawski) Juliusz Dankowski pisał w artykule „Jakie są gwarancje sędziowskiej niezawisłości”:
2. Zasada niezawisłości sądu powszechnie uznawana w cywilizowanym świecie jest — oczywiście — przyjęta również w naszym ustawodawstwie. Konstytucja PRL, ustawa o ustroju sądów powszechnych, kodeks postępowania karnego, kodeks postępowania cywilnego proklamują tę zasadę jednoznacznie. Zdawać by się więc mogło, że pozostaje tylko stwierdzić, iż w zakresie uregulowań prawnych dotyczących naszego sądownictwa wszystko jest w porządku i nic nie wymaga uzupełnienia lub zmiany. Niestety, rzecz nie wygląda tak dobrze. Proklamowanie bowiem choćby w najbardziej uroczysty sposób jakiejś zasady nie wystarcza, by mogła ona praktycznie funkcjonować. Potrzebne są do tego jeszcze odpowiednie warunki faktyczne i prawne. W odniesieniu do zasady niezawisłości sędziowskiej warunki prawne to kompleks takich przepisów szczegółowych, które zdolne byłyby uniemożliwić albo przynajmniej utrudnić czynnikom zewnętrznym wpływanie na pracę sądu. W naszym systemie prawnym tego rodzaju gwarancje są zdecydowanie niedostateczne.
3. W przeważającej większości spraw nikt w prace sądu nie ingeruje. Nie chodzi jednak o ilość i o proporcje, lecz o to, by w każdej sprawie, bez względu na jej charakter i emocje, jakie budzi, sąd mógł orzekać zgodnie tylko ze swoim własnym przekonaniem, w sposób swobodny, nie obawiając się niczyjej presji. Oczywiście sędzia, którego cechuje duża odwaga cywilna i hart ducha, zawsze jest w stanie zachować bezstronność i nie ulec naciskom nawet w warunkach zagrażających jego zawodowej pozycji. Nic i nigdy nie może zwolnić sędziego od moralnej, a także i prawnej odpowiedzialności za to, co czyni. To wszystko prawda, ale się nie czarujmy: heroizm nie jest zjawiskiem powszechnym i choćby dlatego nie można na nim opierać wszystkich nadziei. Sędziowie są zwykłymi ludźmi, ich własny los nie jest im obojętny. Będą wydawać bezstronne wyroki, jeśli będą mieć pewność, że owa bezstronność nie spowoduje dla nich ujemnych konsekwencji. Jest to przyziemne, ale realistyczne spojrzenie na problem niezawisłości. A obecnie takie niekorzystne konsekwencje wobec sędziego mogą wystąpić na podstawie arbitralnych decyzji władz. Sędzia, którego wyrokowanie nie znajduje uznania w oczach przełożonych, musi się liczyć z tym, że:
a) może zostać pozbawiony stanowiska na skutek oceny, iż nie daje rękojmi należytego wykonywania swoich obowiązków. Decyzję taką ma prawo podjąć Rada Państwa na wniosek Ministra Sprawiedliwości (art. 59 §1 ustawy o sądach powszechnych),
b) może być dyskryminowany w dziedzinie uposażenia, ponieważ jest ono zróżnicowane dla sędziów sądu tego samego rzędu. Oznacza to, że np. sędzia Sądu Rejonowego może pobierać przez całe życie uposażenie według najniższej grupy, podczas gdy jego kolega będzie pobierać uposażenie według grupy wyższej,
c) może być szykanowany regularnym przydzielaniem mu spraw wyjątkowo pracochłonnych i wytworzeniem sytuacji, w której mimo statystycznych pozorów, że nie jest obciążony pracą bardziej niż inni, nie będzie w stanie podołać nałożonym obowiązkom, co w skrajnych wypadkach może skutkować pociągnięciem go do odpowiedzialności dyscyplinarnej,
d) jeżeli jest sędzią Sądu Najwyższego, musi się ponadto liczyć z tym, że po ukończeniu pięcioletniej kadencji może nie zostać powołany na następną kadencję.
5. Sam fakt istnienia takich zagrożeń stwarza możliwość wywierania nacisku na sędziów i manipulowania orzecznictwem z zewnątrz, Gdyby nawet założyć optymistycznie, choć niezbyt chyba realnie, że owe brzydkie praktyki w ogóle nie występują, to i tak społeczeństwo miałoby prawo nie ufać orzeczeniom wydawanym przez sędziów, którzy — według powszechnej opinii — nie są wolni od obawy o swoją zawodową pozycję, uzależnioną od oceny ich pracy przez władzę wykonawczą. W takiej sytuacji również wyroki sprawiedliwe pozbawione są moralnej siły oddziaływania. Niezmienna jest zatem ranga sędziowskiej niezawisłości dla życia publicznego. Dlatego też trzeba tę niezawisłość obwarować instytucjonalnymi gwarancjami i to w sposób dla każdego widoczny i przekonujący. Trzeba wprowadzić takie ustawowe gwarancje, które uniezależniłyby pracę sędziego oraz jego zawodową karierę od decyzji innych władz, które zapewniłyby sądom własną samorządność. Ten cel można osiągnąć przede wszystkim przez ustawowe usunięcie tych zagrożeń, o których poprzednio była mowa. Należy więc postulować dokonanie takich zmian w przepisach, które:
a) uczyniłyby realną zasadę nieusuwalności sędziego (oczywiście do wieku emerytalnego) przez przeniesienie na sąd dyscyplinarny uprawnień Rady Państwa do odwoływania sędziów ze stanowiska także w wypadku, gdy nie daje [on] rękojmi należytego wykonywania obowiązków (chodzi o to, by żadna władza zewnętrzna nie miała prawa do ingerowania w wewnętrzne sprawy sądu oraz przez zniesienie kadencyjności urzędowania sędziów Sądu Najwyższego),
b) wprowadziłyby ustawową gwarancję, że sędziowie sądów tego samego rzędu będą otrzymywali jednakowe uposażenie zasadnicze oraz jednakowe będą wszelkie dodatki za pełnienie jednakowych funkcji. Różnice w uposażeniach powinny wynikać wyłącznie ze stażu pracy, przy czym dodatki za wysługę lat należałoby przyznawać automatycznie po upływie ustawowo określonego czasu, niezależnie od tego, na jakim stanowisku sędziowskim sędzia przepracował dany okres;
c) ustaliłyby obiektywne kryteria, według których następowałby przydział spraw poszczególnym sędziom (np. według sygnatur, którymi oznacza się wpływające akta).
Ustanowienie takich gwarancji oraz rozbudowa uprawnień samorządu sędziowskiego kosztem zmniejszenia uprawnień prezesów i Ministra Sprawiedliwości, wprowadzenie zasady wysuwania przez wspomniany samorząd kandydatur na stanowiska sędziowskie i stanowiska prezesów, kadencyjność funkcji prezesa — oto podstawowe, choć nie jedyne, elementy zabezpieczenia niezawisłości sądów, której społeczeństwo ma prawo się domagać.
