Poniżej publikujemy najpierw fragmenty wstępu do pierwszej polskiej wersji, drukowanej w „Dziś”. Są rzeczowym wprowadzeniem do tematu.
(…) Przypomnijmy okoliczności. W październiku 1956 roku, w obliczu rosnącego napięcia w społeczeństwie i w samej PZPR, stało się oczywiste, że kluczem do rozwiązania kryzysu jest powrót do władzy Władysława Gomułki, autora koncepcji polskiej drogi do socjalizmu, przeciwnika stalinowskiego dyktatu, oskarżonego w 1948 roku o odchylenie nacjonalistyczne, przez trzy i pól roku bezprawnie więzionego. W tym czasie ostatecznie skrystalizowało się przymierze Gomułki z reformatorską frakcją w ówczesnym KC, tzw. grupą puławską.
Od 15 października Gomułka uczestniczył w posiedzeniach Biura Politycznego, które debatowało nad przygotowaniem najbliższego plenarnego posiedzenia KC. Edward Ochab zdecydował się ustąpić z funkcji pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego i Biuro Polityczne jednomyślnie (bez względu na frakcję) postanowiło zaproponować na jego miejsce Gomułkę. Ten domagał się jednak ustąpienia całego BP i wyłonienia nowego, mniej liczebnego i zgodnego w poglądach, a zatem zdolnego do działania. Wobec trudności w porozumieniu się co do składu takiego BP, na wniosek Gomułki powierzono sformułowanie propozycji personalnych czteroosobowemu zespołowi, do którego, obok niego i Ochaba, weszli Józef Cyrankiewicz i Aleksander Zawadzki. Ta czwórka zaproponowała dziewięcioosobowy skład nowego BP, w którym frakcja natolińska (zachowawcza i proradziecka) zachowała tylko jedno miejsce (Zawadzki), puławianie i ich sojusznicy z dawnej PPS 6 miejsc (Ochab, Cyrankiewicz, Adam Rapacki, Jerzy Morawski, Stefan Jędrychowski i Roman Zambrowski), a „gomułkowcy” (kwalifikując według tradycji z l948 roku) 2 miejsca – Gomułka i Ignacy Loga-Sowiński. W proponowanym nowym Sekretariacie KC jedynie Edward Gierek mógł być uważany za sympatyka natolińczyków, i to chwiejnego. Było oczywiste, że propozycja tak drastycznej zmiany kierownictwa partii zyska popularność w opinii publicznej, zwłaszcza w ośrodkach miejskich. Stąd nie zachowano jej w tajemnicy, ale szeroko rozpowszechniono, odwołując się w ten sposób do poparcia społecznego. Zrobiono to zręcznie, wysyłając 17 października członkom KC (zatem na dwa dni przed plenum) pisemną informację o personalnych propozycjach. Tego samego dnia zaczęły o tym informować zachodnie radiostacje, a źródło przecieku było nie do wykrycia. Rozpoczęły się wiece, na których spontanicznie uchwalano rezolucje poparcia dla „nowego” kierownictwa.
Dla frakcji natolińskiej propozycje takich zmian w składzie BP wydały się rodzajem przewrotu, a dla zaskoczonych liderów Kremla, z którymi – wbrew tradycji – niczego nie uzgadniano, było czymś na kształt wypowiedzenia umowy lennej. Podjęli natychmiastową kontrakcję. Najpierw Nikita Chruszczow telefonicznie zażądał od Ochaba odroczenia plenum i wcześniejszych rozmów z KPZR. Gdy kierownictwo PZPR wyraziło gotowość do spotkania, ale dopiero po plenum, delegacja radziecka w składzie: Chruszczow, Anastas Mikojan, Wiaczesław Mołotow i Łazar Kaganowicz (czyli reprezentacja wszystkich frakcji podzielonego wówczas po-stalinowskiego kierownictwa KPZR) przybyła do Warszawy bez zaproszenia, o świcie 19 października, a jednocześnie dwie radzieckie dywizje pancerne stacjonujące na zachodzie Polski, spiesznym marszem skierowały się ku centrum kraju.
Po dramatycznym i obfitującym w impertynencje ze strony Chruszczowa „powitaniu” na lotnisku [wygrażał pięścią polskim przywódcom i obrzucił ich wyzwiskami – przyp. SO], zaproszono radzieckich gości do Belwederu. O 10.00 w gmachu pobliskiego Urzędu Rady Ministrów, Ochab otworzył plenarne posiedzenie KC, poinformował o przybyciu delegacji radzieckiej, zaproponował dokooptować do składu Komitetu Centralnego Gomułkę i Ignacego Logę-Sowińskiego oraz Zenona Kłiszkę i Mariana Spychalskiego. Następnie obrady odroczono, upoważniając do rozmów z delegacją radziecką cały skład dotychczasowego BP oraz Gomułkę jako kandydata BP na nowego pierwszego sekretarza KC.
Nie posiadaliśmy dotychczas w miarę kompletnej relacji o przebiegu tych wielogodzinnych rokowań. Sporna była nawet dokładna lista uczestników. Zdumiewające, ale strona polska nie prowadziła żadnego zapisu rozmów. Zachowały się jedynie robocze, kilkustronicowe, odręczne notatki, prowadzone w toku obrad przez Gomułkę i Zawadzkiego „dla pamięci” (opublikowane w „Dziś” 1995 nr 4). Nieco informacji Gomułka przekazał na ogólnokrajowej naradzie aktywu partyjnego Wojska Polskiego 27 października 1956 roku. Znamy też jego relację, przedstawioną na spotkaniu z Zhou Enlaiem 11 stycznia 1957 roku. Po latach fragmentaryczne wspomnienia o tych rozmowach napisali Chruszczow i Zambrowski. Pewne informacje znalazły się w wywiadzie Ochaba dla Teresy Torańskiej. Spodziewaliśmy się, że radziecka delegacja sporządziła własny, dokładniejszy zapis, gdyż Chruszczowowi towarzyszyło dwu współpracowników-tłumaczy, Jan Dzierżyński (syn Feliksa!) i Jurij Biernow, radca ambasady ZSRR w Warszawie. Kreml jednak takiego dokumentu nie ujawniał. (…)
Ciekawe, że w myśl propozycji zmian w kierownictwie PZPR, z BP miało odejść dziewięć osób. Delegacja radziecka broniła jako „swoich przyjaciół” jedynie cztery osoby: Rokossowskiego, Jóźwiaka, Nowaka (Zenona) i Gierka. Wielkich emocji dostarczyła sprawa wojsk idących na Warszawę oraz, w tym kontekście, informacje o przygotowaniach robotników wielkich zakładów do obrony miasta. Te informacje zdaje się robiły na „gościach” z Moskwy spore wrażenie. (…)
Zapis Dzierżyńskiego nie pozostawia wątpliwości, że rozmowy zakończono po północy bez porozumienia, jedynie zdawkowym komunikatem. Chruszczow opuszczał Warszawę, jak sam powiedział, „pełen trwogi”, ale z nadzieją, że przynajmniej da się odwojować miejsce dla Rokossowskiego w BP [nie dało się, Rokossowski wróci do ZSRR – przyp.SO]. Na wszelki wypadek pozostawił dywizje w odległości 70-100 kilometrów od Warszawy. Gomułka i Ochab zdecydowali się jednak podjąć ryzyko i nazajutrz przedstawili Komitetowi Centralnemu do uchwalenia wnioski personalne bez żadnych zmian. A Rokossowski otrzymał w tajnym głosowaniu 23 głosy na 75.
Dopiero 24 października Chruszczow zawiadomił Gomułkę o wycofaniu wojsk do baz. Wtedy jednak zdawał już sobie sprawę z tego, że Gomułka zyskuje w Polsce entuzjastyczne poparcie i kontroluje sytuację, a także od dwu dni wiedział o sprzeciwie Komunistycznej Partii Chin wobec zamiarów interwencyjnych. Gomułka dowiedział się o tym dopiero 27 października.
Andrzej Werblan
W encyklopedii „Gazety Wyborczej”, z hasłami w opracowaniu PWN, „działacz komunistyczny”,
ale do roku 1948 – członek PPS, włączonej do partii nazwanej Polska Zjednoczoną Partią Robotniczą; jak i Cyrankiewicz.
Ze swej strony dodamy, że we wstępie Werblana nie ma – z natury rzeczy – całego wielkiego ruchu społecznego, który poprzedził i w jakimś sensie wymusił to VIII Plenum. Uczyniło ono PRL, bez względu na późniejsze cofnięcia i represje, szczególną wyspą w archipelagu państw pod władzą od Sowietów. Bez 1956 roku nie byłoby roku 1980, który nie zakończył się tak jak zakończyła się „Praska Wiosna”. [Red.]
Poniżej dokument. Kliknięcie na ilustracji spowoduje otwarcie tekstu w formacie pełnoekranowym. Pod dokumentem – galeria z informacjami personalnymi o nieproszonych gościach.
Kto będzie miał trudności ze skorzystaniem z poniższego rozwiązania – niech kliknie tutaj; to odnośnik do tego samego dokumentu w w formacje pdf.
[print_gllr id=56986]


Miesięcznik wydawany przez byłych działaczy PZPR – ciekawe kryterium doboru autorów. A wydawane w symbolicznym nakładzie – czy to dziwne. To dobrze świadczy o społeczeństwie.
Pan – zdaje się – zapomniał, że żyjemy w ustroju, w którym od 1989 roku nikt autorów nie dobiera – poza wydawcą, zaś nakład wynika wyłącznie z badania rynku oraz możliwości finansowych wydawnictwa? Swoją drogą – zawsze mnie zastanawia to upodobanie prawaków do gospodarki nakazowo-rozdzielczej, zarządzaniu społeczeństwem przez jakieś władze, i tak dalej. Stąd się biorą te głoszone przez nich obłąkane brednie; a wszystko zaczyna się po prostu od irracjonalnej nienawiści…
Niesamowite! I znamy prawdziwe wyniki referendum!
@BM, jak to było? „… a mury rosły, rosły, rosły, łańcuch kołysał się u nóg…”
I tym na ogół kończy się „walka o wolność”.
Interesujący materiał historyczny.
@Woziwoda, no to jest właśnie źródło historyczne. Dysponując nim możemy odtworzyć obraz tamtych czasów bliższy prawdy, niż wszelka „słuszna publicystyka”.
Źródło cenne, bo na temat PRL wciąż krążą mity, które nijak maja się do rzeczywistości, opowieści spłaszczone, nie uwzględniające złożoności tamtego okresu.
Wiem skądinąd, że ktoś „przytulił” część archiwum dawnego KC, mam nadzieję, że np. tą drogą kiedyś poznamy złożone tam dokumenty.
Podzielam opinię, że „na temat PRL wciąż krążą mity, które nijak maja się do rzeczywistości, opowieści spłaszczone, nie uwzględniające złożoności tamtego okresu”. To temat sam w sobie, do którego warto wrócić. Dziś cały okres PRL-u został jakby wyrzucony poza nawias polskiej historii. W swoim czasie Waldemar Kuczyński, przy okazji sporów o lustrację, sformułował podstawowe pytanie: czy PRL mamy traktować, jak „Generalną Gubernię” (tyle, że radziecką), czy też – mimo wszystkich ograniczeń suwerenności, dyktowanych układem jałtańskim – kolejnym etapem polskiej państwowości. Wbrew pozorom to nie jest spór wyłącznie akademicki. Taka lub inna odpowiedź na sformułowane wyżej pytanie pociąga za sobą daleko idące konsekwencje polityczne. I może to właśnie powoduje, że na historycznie zamkniętą już epokę PRL-u, patrzymy wyłącznie w kategoriach politycznych i ideologicznych, a nie merytorycznych. Ze szkodą dla prawdy historycznej, która jest o wiele bardziej złożona niż przedstawiają ją historycy-prokuratorzy z IPN i która ciągle jeszcze czeka na swoich prawdziwych badaczy.
O tym ,że Gomułka był dla radzian w 56r nieustępliwy uczono mnie w szkole średniej ponad dziesięć lat później po październiku. Tak samo jak wspominano o 17 września 39r, oczywiście na tyle aby nie naruszyć ówczesnych pryncypiów. Tak się składa ,że historii uczył mnie także lektor KW ,o czym dowiedziałem się wiele lat później.”Dziś” było niszowym pismem, ale dla badaczy dziejów PRL niezwykle cennym materiałem źródłowym. Oczywiście dzielni chłopcy z IPN-u tego w swoich pracach nie uwzględniali(ją), kreśląc obraz PRL jako najczarniejsza z czarnych dziur naszego tysiąclecia.Zachowywali się i zachowują nadal jak dyżurni historycy z PRLu dla których 20-dziestolecie międzywojenne było tym czym dziś PRL dla IPNu. Miałem cichą nadzieje ,że po 89 nie będzie historii pisanej pod polityczne zapotrzebowanie. I co ? Nic, historia kołem się toczy! A na marginesie dzisiejszej polityki zawsze walki frakcyjne w partii prędzej czy później rozwalają ją od środka. Rozumie to Kaczyński , który rebelie tłumi natychmiast. Czyniąc partię kadrową jedynie słuszną i bezmyślną a zarazem frywolną. A Adam Hoffman jest emanacją opisanych cech, aczkolwiek komuniści pod tym względem (frywolności) byli nader pryncypialni bliżej konfesjonału i chrześcijańskiego ideału.
Szanowni – Dziś pod redakcja M.Rakowskiego kupowało się w Empiku bez żadnych problemów – dział miesięczników społecznych. Nie rozumiem zaskoczenia. Ten numer (a raczej stenogram) pamiętam. Przy okazji polecam artykuł ze Skrzydkatej Polski nr 1/2006 – Mikołajczuk – Rok 1956 (mam plik ale 18 MB). Opis działań Armii Radzieckiej na przedpolu Warszawy. Przemarsze potwierdził W. Kuczyński (wtedy mieszkał w Kaliszu).
Bardzo ciekawe. Dziekuje za publikacje.
Ciekawe ,ciekawe …
Tylko te moje arrière-pensée nie dają mi spokoju,dręczą pytaniem:
– ” a może to wybielanie przodków przez potomnych ideologicznych spadkobierców?”.
No bo „…a polski przekład Anny Jasiewicz – bardzo przyzwoity, czasem lepszy niż język oryginału…” – pobudzają moje arrière-pensée do zadania kolejnego pytania:
– dlaczego lepszy i dla kogo lepszy a dlaczego nie dosłowny?