Spowiedź patrioty

Poprawiona została – jakby tu rzec – chirurgia uderznia?

– To trafne określenie.

Jakie kraje mają dziś ten system poza USA?

– Między innymi Izrael, Niemcy, Hiszpania, Grecja, Holandia, Japonia, Tajwan, Korea Południowa, Arabia Saudyjska, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Mam na myśli różne generacje systemu.

Czy Polsce ten system jest potrzebny? Dlaczego?

– Oczywiście, że jest. Abstrahując od tarczy antyrakietowej, która jest innym zagadnieniem, system „Patriot” służy bezpośredniej obronie skupisk ludności (np. dużych miast, gdzie skutki rażenia są zawsze dotkliwe), zgrupowań wojska, instalacji wojskowych czy cywilnych. Jest to system skutecznie chroniący przed rakietowymi pociskami balistycznymi krótkiego i średniego zasięgu oraz innymi celami powietrznymi. Jest łatwy do transportu lotniczego i lądowego. Jest to system wyłącznie obronny. Jeżeli jest potrzebny, to tylko do obrony, do której planowania Polska ma suwerenne prawo. Tak samo, jak wszyscy inni posiadacze systemu „Patriot”.

Dlaczego ten system tak irytuje Rosję?

– Bo jest skuteczny przeciwko znacznej części jej arsenału w klasie uzbrojenia rakietowego, przed jakim ma chronić. Jeżeli jednak Rosja jest państwem wolnym od zamiarów agresywnych, instalacje obronne Polski nie powinny jej zajmować. Nie protestuje ona przecież przeciwko „Patriotom” w Niemczech, które są dokładnie pokryte ich bateriami…

Wasz system antyrakietowy stał się od początku przedmiotem zainteresowania wywiadów bloku wschodniego. Pierwsze skrzypce w jego wykradzeniu mieli odegrać Polacy. Czy nie był to w Pana przypadku szczególnie bolesny paradoks?

– Oczywiście – był. Dokumentację „Patriota” wykradł PRL-owski agent ppłk. Przychodzeń, noszący na dodatek takie samo imię jak ja – Zdzisław.

W Polsce powszechnie uważa się, że była to robota majora Mariana Zacharskiego.

– Nawet aktualnie emitowany w TVN serial „Szpieg”, gloryfikujący jego poczynania, to sugeruje. – Zacharski nie miał z tym nic wspólnego. To Przychodzeń zwerbował do współpracy małżeństwo – Jamesa Harpera i Rudy Schiller, zatrudnionych w firmie „Systems Controls” w Kalifornii, dzięki m.in. swoim talentom uwodzicielskim. Firma miała dostęp do planów „Patriota”, otrzymywanych z naszego ośrodka badawczego. Przez Harperów Przychodzeń pozyskał tę dokumentację. Amerykanie wykryli kradzież, ale plany były już w Polsce. Harper wraz z żoną zostali aresztowani. Przychodzeń zdążył uciec z USA. Był zaocznie sądzony i skazany, a wyrok amerykańskiego sądu nadal nad nim wisi.

Czy wiadomo coś więcej na temat akcji Przychodzenia?

– Po przybyciu z Warszawy założył w Palo Alto niewielką firmę elektroniczną, która, była przykrywką. Wynajął mieszkanie w apartamentowcu, w którym mieszkali Harperowie. Nawiązał romans z Rudy. Zaczęło się od gry w tenisa i wspólnych wyjść do restauracji . Taktyka zacieśniania kontaktu okazała się skuteczna. Przychodzeń poprosił kobietę o pokazanie kilku rysunków, nad jakimi pracuje mąż w biurze. Kilka udało jej się wynieść, ale powiedziała, że wynoszenie kolejnych nie będzie możliwe, bo nie ma przepustki do biura i nie może się tam bez niej zbyt często kręcić. Agent poradził więc, aby mąż załatwił jej jakąś dorywczą pracę w biurze zapewniającą wystawienie przepustki. Tak się stało. Rudy Schiller pod pretekstem jakichś prac biurowych zostawała dłużej. Po wyjściu pracowników zabierała rysunki, do Przychodzenia, które kochanek-agent przez noc kopiował, a rano, nim przyszli do biura inni, odwoziła plany na swoje miejsce.


Głupota czy świadome działanie?

– Jestem przekonany, że wiedziała, co robi… Że wykrada tajemnice. Być może motyw erotyczny był, silniejszy niż elementarne poczucie odpowiedzialności.

Przecież tego się słucha jak scenariusza filmowego… Nikt w tym biurze się nie zorientował, że coś jest podejrzanego w poczynaniach tej pani?

– Jakkolwiek by to nieprawdopodobnie zabrzmiało – nie.

To jak właściwie Amerykanie wpadli na ślad Przychodzenia?

– Przez Warszawę…

Pan żartuje?

– To nie jest temat do żartów… Plany „Patriota” trafiły do Warszawy, a stamtąd od razu do Moskwy, ponoć na biurko samego Andropowa, ówczesnego szefa KGB. Były tak rewelacyjne, że zaczęto się zastanawiać czy to nie jest amerykański podstęp. Po wielu analizach, stwierdzono, że są to kopie autentyczych planów. W Warszawie nie przewidziano jednak, że jeden z najbardziej zaangażowanych w to analizowanie speców polskich pracuje dla Amerykanów. Natchmiast przekazał, że plany „Patriota” zostały wykradzione. Ponieważ na rysunkach planów głowicy widniał mój podpis, zaczął się dla mnie… koszmarny sen na jawie.

Chce Pan o tym mówić?

– Tak. Pewnego dnia w moim biurze pojawiło się dwóch agentów FBI, przybyłych z Waszyngtonu. Poprosili o rozmowę w obecności szefa ochrony technicznej placówki, pułkownika Millera. Okazało się, że zostało wykradzionych siedemnaście rysunków głowicy sygnowanych przeze mnie. Stało się to właśnie w Palo Alto, gdzie powstawał kompleksowy model „Patriota”. Szybko ustalono, że pracownikami firmy, Harperami, przyjaźnił się „biznesmen” Przychodzeń. Zastanawiające była zbieżność jego i mego polskiego pochodzenia. Nagle okazało się, że na obu biegunach afery są Polacy: konstruktor głowicy rakiety i szpieg, który zdobył dokumentację. Sytuacja budziła oczywiste domysły i podejrzenia. Musiałem cierpliwie je rozwiewać podczas wielu długich spotkań. Pokazywano mi, podczas nich jakichś facetów w różnych sytuacjach i miejscach: przy samochodzie, przy pniu drzewa (jak się okazało – w lesie pod Waszyngtonem) i w innych nierzucających się w oczy sytuacjach. Na niektórych fotografiach widoczne były twarze o łatwym do odczytania napięciu. Niestety, nie rozpoznałem nikogo. Jak się łatwo domyślić, mężczyźni byli agentami PRL-owskiego wywiadu, przekazującymi w umówionych miejscach między innymi kopie rysunków z moim podpisem.

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Walter Chełstowski 20.02.2020
  2. Arko 21.02.2020
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com