Stefan Bratkowski: Wstyd i sprawiedliwość (3)

Z tych wszystkich odkryć i badań wyłoniła się nowa Kreta. Wiadoma była teraz oczywistość, że Kreta swą cywilizacją poprzedziła Grecję. Czy zaczynała jako świat pierwotny? Tu musimy przejść od archeologii do historii kultury. Przyjdzie nam tu włączyć się w trudną wojnę naukową. Wojnę o – matriarchat jako najwcześniejszą fazę w rozwoju cywilizacji. Nauka brytyjska nie mogła się z matriarchatem pogodzić, uznała, że to nieledwie pomysł sufrażystek walczących o prawo głosu dla kobiet. W Anglii tę równość przyznano, jak wiadomo, płci pięknej dopiero w 1926 r., podczas gdy Polska, uwolniona od zaborów, zrobiła to od razu…

Naukowo matriarchat był bardzo młody – dopiero w roku 1861 szwajcarski profesor prawa rzymskiego w Bazylei, Johann Jakob Bachofen, opublikował swoje studium o niebywale długim tytule DasMutterrecht, eine Untersuchung ueber die Gynaekokratie der alten Welt nach ihrer religioesen und rechtlichen Natur, „Prawo macierzyńskie, praca badawcza nad władzą kobiet w starym świecie wedle jej religijnej i prawnej natury”. Dwa lata wcześniej ogłosił swą jeszcze bardziej rewolucyjną teorię – przemiany gatunków – Karol Darwin. Ewolucjoniści, jego zwolennicy, poparli Bachofena. Argumentowali to wynikami badań nad współczesnymi ludami pierwotnymi. Po latach skrupulatniejszych analiz pozostała z matriarchatu jedynie „matrylinearność”, wiązanie pochodzenia dzieci z matką, a nie z ojcem. Wymazano z nauki choćby ślady nawet uznania dla władzy kobiet, przyznawano im co najwyżej przewagę społeczną i ekonomiczną w przedhistorycznym zbieractwie, kopieniactwie i uprawie roli. Stwierdzalna współcześnie matrylinearność nie sugerowała, że jest dziedzictwem po władzy kobiet, nawet po władzy w rodzinie.

Podobnie ignorujemy – pierwotny kanibalizm. Z epok matriarchatu. Nie wypadało go odkrywać jako broni przeciw sufrażystkom, to by szło już za daleko. Zresztą archeologia podobno nie spotkała na Krecie żadnych bezpośrednich śladów kanibalizmu. Może dlatego nie interesuje nas i kanibalizm wczesnogrecki. Głównie, to prawda, rytualny, obrzędowy, co krok jednakże w mitologii spotykany, jednoznacznie w niej rejestrowany. Także na Krecie. Kronos, który dzięki pomocy matki Gai (uosabiającej matriarchat) opanował świat, pożerał swoje dzieci. Czyli – jak należy się dorozumiewać – składał, a raczej to jemu składano ofiary ze swoich dzieci, zapewne pierworodnych. Wedle mitu zjadał je. Czy zjadano je w imię boga, któremu ofiarę poświęcono? Matka Zeusa, pochodzącego wedle greckiej mitologii z Krety, uratowała go, wynosząc do jaskini. Tam wykarmiła niemowlę koza Amaltea, o imieniu wyraźnie kreteńskim. Jak to tłumaczyć? Podobno mylnie utożsamia się go z Chronosem, bogiem czasu, ale mnie bardzo przekonywałoby to utożsamienie, bo Czas panuje nad światem i pożera wszystko…

W czasach nowożytnych badano kanibalizm plemion prymitywnych – jak Papuasów Nowej Gwinei. Zjadali oni dzielnych przeciwników, by przejąć ich cechy. Zjeść serce takiego pokonanego herosa oznaczało nie tylko znak sukcesu, przyswajało zwycięzcy jego siły i charakter. Czy ci ludożercy „przekraczali granice człowieczeństwa”, jak chce mój przyjaciel, archeolog i utalentowany publicysta, Krzysztof Kowalski, śmiem wątpić. W swoich felietonach przywoływał opinię francuskiego etnologa, Andre’go Leroi-Gourhan’a, który nie wierzył w kanibalizm jaskiniowców, zwłaszcza artystów, zdolnych kreślić na ścianach obrazy, co istotne, kobiet i zwierząt. Obgryzione zaś rzekomo kości ludzkie, rozbite czaszki, nie dają się jednoznacznie zinterpretować, tym bardziej – przypisać głodowi zabójców. Byli świetnymi łowcami, dawali radę nawet mamutom, mięsa im nie brakowało. Krzysztof pisze, za swoimi starszymi kolegami, że ludożerstwo „to raczej późna schizma światopoglądowa”. Czy doprawdy późna? Człowiek jako gatunek ssaka potrzebował czasu, by wznieść się ponad zwierzęce polowania i zwycięstwa. A już zgoła nie przystaję na opinię, że takie skażenie wyobraźni jak uśmiercanie i pożeranie innych osobników swojego gatunku „powstało na geograficznych i myślowych obrzeżach świata, wśród społeczeństw tkwiących na marginesie, z boku głównego nurtu ludzkich dziejów”. Trudno umieścić na obrzeżach świata starą Grecję późnego neolitu, schyłku epoki kamiennej. I musimy się przyjrzeć tej przemilczanej historii greckiej, jeśli chcemy szukać pierwocin poczucia sprawiedliwości.

Print Friendly, PDF & Email