Stefan Bratkowski: Wstyd i sprawiedliwość (3)34 min czytania

()

Pani Colette Piccard, francuska archeolożka, konserwator ruin Kartaginy, nieobecna w encyklopediach, ustaliła, gdzie w starożytnej Kartaginie mieściło się sanktuarium dla takich celów, tofet, „ofiarny stos”. U niemieckiego archeologa, Bernharda Jacobiego, w studium, imponującym rozległością wiedzy, czytamy: „W miejscu tym odkopano wiele naczyń nagromadzonych w wielu warstwach. Zawierały one kości małych zwierząt i noworodków, stanowiące resztki składanych ofiar” (Bernhard Jacobi, Tajemnice świątyń i pałaców, tłum. Leonia Gradstein, Warszawa 1982, s. 157). Frazer więc nie fantazjował. Okazało się tylko, że nie było żadnego boga Molocha, lecz mylnie zinterpretowana nazwa samej ofiary, mol’k, tyle, że w różnych wersjach i formach. „Ofiarowywano pierworodne niemowlę, by zapewnić pomyślność następnym dzieciom. Była to ofiara, którą mógł złożyć każdy. Wyjątkowo groźne sytuacji wymagały jednak ofiary o charakterze politycznym, dla dobra państwa. W takim wypadku celem przebłagania bogów oddawali w ofierze nowonarodzone dzieci przedstawiciele warstw panujących. W IV stuleciu bogaci Kartagińczycy składali w ofierze nie własne dzieci, lecz dzieci swych niewolników” (Jacobi, s. 158-159). W roku 301 p.n.e., gdy armia syrakuzańska stała pod bramami, spalono 200 dzieci najzamożniejszych rodów, a dobrowolnie poszło na śmierć trzystu młodych ludzi, za których, jak podejrzewano, w dzieciństwie spalono dzieci niewolników. Często składano takie ofiary z jeńców. To również Jacobi. Straszna to była cywilizacja. Jak i pierwotna grecka. Nawet jeśli przyjmiemy, że starożytne liczby trzeba średnio dzielić przez dziesięć.

Długo będą starożytni poświęcali bogom ofiary ludzkie, głównie dzieci właśnie. Herodot w V wieku p.n.e. notuje, że w Persji bogowi podziemnemu (pytanie, czy nie Matce-Ziemi?), odwrotności wielkiego, świetlnego Ahura Mazdy, ofiarowuje się dzieci, zakopując je żywcem. O Amestris, żonie Kserksesa, pisze Herodot: „dowiaduję się, że zestarzawszy się kazała czternastu chłopców znakomitych Persów za swe życie pogrzebać, aby okazać wdzięczność bogu, który ma być pod ziemią” (Herodot, Dzieje, t. II, tłum. Seweryn Hammer, W-wa 1959, s. 149). Nawet jeśli przerażające życzenie samej Amestris wymyślono, to jednak naprawdę w starożytnej Persji bogom w ofierze grzebano dzieci żywcem. I co charakterystyczne, Herodota nie dziwi, że się morduje dzieci w ofierze, to było ciągle naturalne, uwagę jego skupił oryginalny sposób mordu.

Evans dopatrywał się na Krecie monoteistycznego kultu żeńskiego bóstwa, które jedni uczeni naszych czasów zowią Boginią Matką, a inni Wielką Macierzą – i łączą ją z wierzeniami Azji Mniejszej, opisywanymi u Frazera. Mircea Eliade wierzył w Boginię Ziemię, którą bóg niebios uwodził piorunami (Mircea Eliade, Kowale i alchemicy, tłum. Andrzej Leder, Warszawa 2007, s. 17), Czy w to wierzyły i ludy kultur egejskich? Mogły wymyślić zgoła rozmaite układy stosunków między niebem a ziemią. Matkę Boginię Ziemię zrodziły raczej grunty uprawne niż jałowe pustacie czy nierozbijalne kamienie, kult macierzyństwa nie mógł się kojarzyć ani z pustynnym bezwodziem, ani z piętrzącymi się skałami. Człowiecze potomstwo kreteńskie Wielkiej Macierzy w ustroju matriarchatu wiązało się ze sobą, co logiczne, powołując się na matki, nie na ojców. Było się synem lub córką tej a tej kobiety, nie tego a tego mężczyzny. Karoly Kerenyi, wielki węgierski znawca antyku (ojciec Gracji Kerenyi, znanej nam jako tłumaczka polskiej literatury), wręcz przypuszczał, że mąż wtedy nie musiał spełniać seksualnych zadań ojca; wystarczał udział w wychowaniu dziecka. Kobieta mogła dla urodzenia dzieci, zatem dla przedłużenia bytu rodziny, kopulować z kimś, kto się do tego nadawał, kogo wybrała – co było tradycją dla matriarchatu racjonalną, powiedziałbym – wręcz naturalną, skoro samym spółkowaniem dopełniało się kultu płodności, a prawo doboru partnerów do seksualnego związku przysługiwało nie mężczyznom, a samym kobietom! I nie musiały wcale ograniczać się tylko do jednego! Poliandria się potem utrzyma w znanej nam tradycji obyczajowej Sparty…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.