Autorka „Nocy i dni” umarła 50 lat temu – 19 maja 1965 roku. Trzynaście tomów „Dzienników” Marii Dąbrowskiej, które po wielu latach, bez żadnych skreśleń, ujrzały światło dzienne – stało się wydarzeniem. Ale takim, które w istocie przeszło bez większego echa. Zresztą 13 tomów ujrzało światło dzienne w b. skromnym nakładzie. Niewiele ponad 300 (słownie trzysta) egzemplarzy.
Otrzymaliśmy dzieło niezwykłe. Niezwykłość „Dzienników” polega na tym, że autorka prowadziła je przez dziesiątki lat, od I wojny światowej do czasów Władysława Gomułki w PRL. Nie brak w nich szczegółów z życia intymnego, codziennego, politycznego itd. Maria Dąbrowska przebywała w wielkim świecie. Żyła przy tym sprawami codziennymi ludzi przeciętnych. Najbogatszy był jednak jej świat wewnętrzny.
Nic nie umykało przed jej piórem. Ani marna kolacja na przyjęciu u państwa Parandowskich, ani nie najlepsza rola teatralna wielkiej aktorki i jej przyjaciółki Elżbiety Barszczewskiej. Nie zajmowała się plotkarstwem, po prostu zapisywała wydarzenia mijających dni, nawet takie, które dotyczyły bólu zęba czy kupna intymnych części garderoby. A nade wszystko „Dzienniki” są głęboką refleksją nad własnym życiem i Polską. Otrzymaliśmy dzieło wolne od jakichkolwiek cięć cenzorskich (wszak poza polityczną cenzurą istnieje wiele innych, np. kościelna, obyczajowa, podejmowana przez rodzinę, spadkobierców). W natłoku dominującej obecnie, banalnej codzienności medialnej, „Dzienniki” przez krytyków zostały prawie niezauważone. Ale i tak trwale pozostaną w historii.
[box title=”UWAGA” border_width=”2″ border_color=”#dd3333″ border_style=”solid” align=”center”]Tekst podzielony na strony, numery stron poniżej są aktywnymi odnośnikami.[/box]Lektura „Dzienników” jest podróżą po najważniejszych wydarzeniach od 1914 do 1965 r. Naszą na tych łamach wędrówkę ograniczymy do czasów stalinowskich, Dąbrowska poświęciła im najwięcej uwagi. Był to najbardziej dramatyczny okres w dziejach Polski w XX wieku, nie licząc oczywiście okupacji hitlerowskiej. Gdy jednak czasom II wojny światowej pisarka poświęca niewiele ponad 200 stron (1 tom), to lata stalinowskie w Polsce zamyka na przeszło 900 stronach (4 tomy).
Dąbrowska z systemem stalinowskim pierwszy raz zetknęła się we Lwowie. Przybyła tu w pierwszych dniach września z zamiarem wyjazdu na Zachód wraz z wieloletnim towarzyszem życia, Stanisławem Stempowskim (był wysoko usytuowany w wolnomularstwie, ojciec Jerzego Stempowskiego – wybitnego intelektualisty, współpracownika paryskiej „Kultury”). Wkrótce do Lwowa wkroczyli Sowieci. Dąbrowskiej i Stempowskiemu udało się wydostać ze Lwowa, powrócili do Warszawy, gdzie ona zaczęła działać w konspiracji. W „Dziennikach” nie znajdujemy zapisów z tych miesięcy. Nie wspomniała o pakcie Ribbentrop – Mołotow i agresji sowieckiej 17 września 1939 r. Pisarka zawiesiła prowadzenie „Dzienników” na ponad 10 miesięcy.


Dzienniki Dąbrowskiej obecnie w nakładzie 300 egz. Dziennik Pepysa w 1954 r. w nakładzie 10 000 egz.
Jan Strzelecki nie zginął „w wypadku samochodowym”, owszem, w samochodzie, ale na postoju na Wisłostradzie, ciężko pobity przez jakiegoś łobuza, możliwe, że na polityczny obstalunek.