Krzysztof Łoziński: Cała Polska czeka na swego Dubczeka51 min czytania

()

Długie ręce SB

Po wydarzeniach „Marca 68” ruszyła potężna fala represji. Jedną z jej form było oczernianie ludzi. Nie tylko w radio i gazetach, gdzie już wszystkich aktywistów, czy choćby uczestników, tego ruchu mianowano Żydami, synami komunistów, w tym komunistów z KPP, bananowa młodzieżą, ponoć żyjącą w luksusie i czym tam jeszcze się dało. Była jeszcze druga metoda, mniej widoczna, a znacznie bardziej skuteczna. Różni tajniacy, kapusie, partyjniacy dostali polecenie cichego rozpuszczania plotek. O tym, że ten i tamten to „Żydzi, co mieli rodziców w KPP” ich znajomi, koledzy z pracy, przyjaciele, mieli się dowiedzieć nie tylko z radia i gazet, ale i od „dobrze poinformowanych”. Dotyczyło to ogromnej masy ludzi, nie tylko liderów, ale i tak mało ważnych, jak ja. Długo zastanawiałem się później, dlaczego mnie wyjątkowo nie mianowano Żydem, jak innych. Dopiero po wielu latach przeczytałem SB-cką instrukcję: „nie można go jak innych pomawiać, że jest Żydem, bo zbyt wiele osób wie, że jest Tatarem” i zalecano rozpuszczać różne szkalujące mnie plotki w środowisku taternickim (czyli praktycznie moim środowisku). Nawiasem mówiąc, taki ze mnie Tatar, jak i Eskimos. Polska szlachta, Łozińscy herbu Lubicz, rzeczywiście wywodzili się z Tatarów Polskich, ale to było 600 lat temu.

Wówczas o takiej instrukcji nie wiedziałem, nie widziałem też raportów paru kolegów: „opowiedziałem o Łozie” to czy tamto „i kwituję odbiór 1500 zł”. Takie detale poznałem dopiero po wielu latach. Wówczas wróciłem w góry po trzech latach nieobecności (wojsko) i nagle dowiedziałem się, że ponoć robiłem jakieś bardzo dziwne rzeczy (choć 3 lata mnie nie było), że jestem kompletnym głupkiem, nieudacznikiem, patałachem, co wcale nie umie się wspinać, itd.

Metoda była perfidna. W konkurencyjnym i zawistnym środowisku wystarczyło puścić parę takich „newsów”, a różne zakompleksione miernoty z własnej woli i zawiści tworzyły następne. Skoro nie można kogoś pokonać w górach, to zawsze można obrobić mu tyłek przy piwie, się wie.

Nie mam co narzekać, w końcu innych potraktowano znacznie gorzej. Najczęściej były to oszczerstwa antysemickie. Dotknęły także nie Żydów, ściślej wiele osób Żydami mianowano. Ciekawy był stosunek do tego Jacka Kuronia. Gdy mianowano go Żydem, postanowił nie zaprzeczać, bo, jak powiedział: „w pewnych okolicznościach każdy porządny człowiek powinien być Żydem”. Gdy już w wolnej Polsce kandydował na prezydenta, skretyniała prawica pisała na jego plakatach „Żyda na prezydenta?”.

Zaledwie kilka dni temu moja redakcja dostała mail: „Kłamstwa Żydowskie o wydarzeniach w Polsce marca 68” a przedstawiający zgodną z wolą SB wersję wydarzeń: „młodzi, ambitni działacze partyjni, głównie  pochodzenia żydowskiego , (Jacek Kuroń, Adam Michnik, Henryk Szlajfer, Mosze Dojczgewand, Antoni Zambrowski, Seweryn Blumsztajn, Karol Modzelewski, Jan Tomasz Gross, Aleksander Smolar, prof. Leszek Kołakowski i im podobni), mniej zdolna młodsza kadra dydaktyczna na uczelniach, pracownicy aparatu partyjnego, administracji państwowej byli zainteresowani wybuchem fali niezadowolenia, w których to warunkach mogliby się wykazać pewną sprawnością, operatywnością, przydatnością, zaś wielu z dotychczasowych członków władzy nieudolnością i nieprzydatnością”. Podpisał to bliżej nieznany „Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce”.

Propaganda SB ciągle żyje po 45 latach, tylko w nowym wykonaniu. Co ciekawe Józefowi Dajczgewandowi, którego SB przerabiała na Dojczgewanda (wiadomo: Dojcz to Niemiec, a Gewand to Żyd), autor tych wypocin uraczył imieniem Mosze, co zapewne przed chwilą wymyślił. A w ogóle to „Marzec 68” zrobili „działacze partyjni”, choć większość z nich do partii nie należała nigdy.

Ja, dowiedziałem w ostatnich latach się z telewizji, z ust PiS-owskiego publicysty i niezależnie PiS-owskiego posła, że moi rodzice byli W KPP (gdy KPP rozwiązano ojciec miał 14 lat, a matka 15). Żydem zostałem też niedawno, w jednej z audycji Radia Maryja (nie znali instrukcji).

Parę miesięcy temu, pewien mechanik samochodowy, wojujący PiS-owiec, powiedział mi, że „On by tych wszystkich marcowych komandosów rozstrzelał”. Ten człowiek nie zna historii, nic o tych wydarzeniach nie wie, ale nasłuchał się głupot na PiS-owskich wiecach. Bo na tym polega „polityka historyczna”, by z antykomunistów zrobić komunistów, a z cykorów i dekowników bohaterów.

Lech Kaczyński, w 40 rocznicę tych wydarzeń, na którą nie zaprosił Adama Michnika, powiedział: „Śmy tam razem z bratem tam byli na tym wiecu”. Czort wie, może i byli w tłumie na Krakowskim Przedmieściu. Listy nie sprawdzano.

Mieczysław Moczar śmieje się zza grobu.

Przezwiska oficerów i żołnierzy (na prośbę kilku z nich), oraz szczegóły pozwalające zidentyfikować jednostkę wojskową zostały zmienione.

Krzysztof Łoziński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. bisnetus 08.03.2013
  2. BM 08.03.2013
  3. andrzej Pokonos 08.03.2013
  4. Jerzy Łukaszewski 09.03.2013
  5. Krzysztof Łoziński 09.03.2013
    • PIRS 09.03.2013
  6. Krzysztof Łoziński 09.03.2013
    • bisnetus 09.03.2013
  7. Jerzy Łukaszewski 09.03.2013
  8. Anna 09.03.2013
  9. de mowski 13.03.2013