Krzysztof Bielejewski: Grzmoty z chlewika, czyli Marcin Przydacz i kosmiczna dyptyka bełkotu
1
★ 5.0 (1)
19.11.2025 Gdyby Marcin Przydacz był instrumentem muzycznym, byłby fujarką. Taką z odpustu, dmuchaną przez niezdarne dziecko, która wydaje dźwięki tylko wtedy, gdy przelatuje przez nią wiatr górnolotnych ambicji i pustki merytorycznej. W ostatnich dniach fujarka Przydacza zagrała koncert fałszu, obłudy i kompletnego niezrozumienia roli, jaką …
