Swój hurt
Gdy już rozwinęło się w Anglii dziesiątki takich interesów, zorganizowały one własny, wspólny system hurtu. Ponieważ największe oszustwa (i największe zyski) w handlu rodzą się właśnie na drodze od producenta do sklepu detalisty, czyli – w hurcie, w pośrednictwie.
Wbrew pozorom, handel spółdzielczy, przejmujący zysk detalisty, nie jest wrogiem prywatnego drobnego handlu. Nie ma po co zakładać lokalnej spółdzielni spożywców, jeśli w sąsiedztwie mamy kilka małych sklepów prywatnych. Trzeba je chronić przed konkurencją wielkich i uciskiem ze strony monopolistycznego hurtu.
Przed drugą wojną światową potężna, spółdzielcza hurtownia polska „Społem”, stworzona porozumieniem spółdzielni, przekazywała sklepom prywatnym ogromną część swoich dostaw. Dostarczała, wedle zasady spółdzielczej, „towary najwyższej jakości po umiarkowanych cenach”. Zyskiwał cały handel, bo w handlu hurtowym poważny konkurent wymuszał uczciwość na pozostałych. Hurt „Społem” złamał przed wojną kilka zmów kartelowych, doprowadzając do obniżki cen.
Dziś u nas to nie hurtownik zabiega o detalistę, lecz detalista jeździ do hurtowni po zakupy i zamawia towary. Pomyśleć: pierwszy komputer u Lyonsa w Londynie sygnalizował, na którym stanowisku sprzedaży może za chwilę zabraknąć jakiegoś towaru. Jest interesem hurtownika – jak najszybciej dowiedzieć się, gdzie zaraz dowieźć jakiś towar. Obecny luksus życia hurtownika jest luksusem przejściowym. Konkurencja go zlikwiduje.
Samemu zarabiać na pośrednictwie
Wieś w rzeczywistości nie ma nic z wysokich cen detalicznych żywności w mieście. Są one interesem pośredników, czasem raczej spekulantów niż kupców (czego u nas w swoim czasie dowiódł skandal cukrowy). Dlatego warto odbudować i autentyczną spółdzielczość wiejską.
Wszelką: od mleczarskiej poczynając, poprzez kredytową, na zbycie i zaopatrzeniu kończąc. Dziś mleczarnie są własnością spółek pracowników albo prywatnych właścicieli, a nie producentów mleka, i przejmują rentę pośrednictwa. Hodowca bydła mlecznego dostaje najmniej.
Idealiści i praktycy
To wielki pisarz, Stefan Żeromski, wymyślił nazwę dla spółdzielni spożywców w Polsce – „Społem”. I rzeczywiście: „spółdzielnia” (angielskie „cooperative„) to od wspólnego działania, działania społem. Nie darmo Karol Fourier, jeden z Koperników życia społecznego, zapisał pewnego dnia, jakby odkrył brakującą planetę układu słonecznego – „dzisiaj, w Wielki Piątek, odkryłem tajemnicę zrzeszania się”. Praktycy wiedzieli jednak, że o sukcesie spółdzielczego handlu decyduje konkurencyjność. Ideały musiały stać się wielkim interesem.

Pan redaktor opisuje anatomię sukcesu ludzi niezamożnych. Dudy i Kukizy przeminą a spółdzielczość i spółki pracownicze pozwolą na awans materialny i polityczny tysięcy mniej zamożnych ludzi. Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?
„Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?”
.
Nie da się zorganizowac. Pan Redaktor przekonuje, ze ludzie muszą sie organizowac sami w opozycji do „gory”. Przy czym „gora” niekoniecznie oznacza władzę. „Gora” moze takze oznaczac inercję umysłową, konserwatyzm, i jakos-to-będzizm otoczenia.
.
Patrząc z oddali, sytuację psychologiczną w Polsce najkrocej podsumowałbym tak: Kosciół idzie po łupy. Skutkuje dwadziescia parę lat prania mózgów w szkołach. Bo to nieprawda, ze katecheci niczego na tych lekcjach religii nie nauczyli. Otoz nauczyli biernej zgody na absurd. Nauczyli posłuszenstwa. Nauczyli ukrywania swoich opinii. Nauczyli hierarchicznej wizji swiata. Utrwalili myslenie „my na dole, oni na gorze”. I teraz pokazały się owoce. Lud, zamiast się zorganizowac, idzie we wskazanym kierunku. I nawet nie zadaje pytania „dokąd idziemy”. Idziemy tam, gdzie nas prowadzą pasterze i przewodnicy w rodzaju Dudy, Kukiza, i biskupow. Skoro prowadzą, to wiedzą dokąd. Po co pytac o program? Marsz jest wartoscią samą w sobie. No, to maszerujemy. Przynaleznosc do stada jest wartoscią samą w sobie. No, to nalezymy.
.
Takie będą Rzeczpospolite, jakie będzie młodziezy chowanie. Te lekcję biskupi przerobili. Zas swiecka częsc społeczenstwa dała sie przerobic w posłuszny tłum. Dokładnie przeciwnie do nauczania Pana Redaktora.
Dużo w tym racji Narciarzu2… Lenistwo ludzkie powoduje, że zawsze łatwiej jest iść za przewodnikiem stada. Nawet jak przewodnik nie ma czterech klapek pod kopułą. Czasami „wystarczy być”.
To, czego sz.p . Redaktor nie wspomina, to, że na Wysp. Bryt.była reformacja. Biblię przetłumaczono na język angielski i wszystkich zmuszono do nauki czytania i pisania, aby sami Biblię czytali. W takiej Szkocji zniesiono całkowicie hierarchię kościelną, a każdy Szkot z Bogiem rozmawiał osobiście. Podstawą organizacji była parafia, samodzielna, zmuszona do zgodnego działania, musiała radzić sobie z przeciwnościami,z Biblią w ręku.
Kalwinizm był surowy; ciężka praca, purytanizm, oszczędność i miłość bliźniego.
Jeżeli Polska szczyci się tolerancją w swojej historii, pobłażliwością co do moralności, to niestety Brytyjczycy mieli wręcz przeciwnie. Tam było palenie na stosie i scinanie głów.
A Polacy analfabetyzm pokonali dopiero w XX wieku.
Gdyby nie bylo ministra Wilczka mozna by prowadzic takie dyskusje. Po nim pozostaje stwierdzic tylko jedno – nie przeszkadzac.
Szanowny Pan Redaktor jak zwykle zapomniał o fundamencie którym jest praworządne państwo przyjaznego prawa którego elementem jest pro rozwojowy system ekonomiczny. Dzisiejsza oligarchiczna, skorumpowana i skolonizowana III RP nie nastraja optymistycznie. Konkluzją anachronicznych wywodów Redaktora ma być stwierdzenie – „sami sobie jesteście winni nieudacznicy”.
Takie stwierdzenie pada gdy na czele „stada lwów stoi baran przebrany za lwa” liczący że całą robotę zrobi za niego „niewidzialna ręka rynku”.
Pan Redaktor Bratkowski jak zwykle błyszczy wiedza i erudycją. Rozwiązania przedłożone w pracy pozwalają na prawidłowe rozwiązanie t.zw. kiedyś „stosunków produkcji”.
Polska miała okazję przodować w takich przemianach w latach 90-tych,niestety zostało to zaprzepaszczone. Autor niniejszego próbował zainteresować obie zwalczające się strony problematyką akcjonariatu pracy. Została rozesłana „Odezwa…” do wielu środowisk, propagująca takie rozwiązania. Znajduje się na Twitterze o adresie UP72156@UP72156 w blogu pod nazwą „Odezwa”. Jan Paweł II w encyklice „Laborem excersens” ogłoszonej w tym samym roku (1989) zawarł pochwałę takich rozwiązań. Nikt się jednak wtedy tym nie interesował. Strony zajęte był walką o władzę.
UP72156
Bratkowski na Prezydenta!, a jezeli nie ty, to sprobuj wytrenowac jakiegos mlodego Bratkowskiego, moze zdazysz; z najszczerszym podziwem dla twego mozgu i energii, (wiedzialem to juz w roku 1981, gdy zaprosiles mnie z „wygnania” do Polski na zrobienie filmu, mam wciaz nakrecona rozmowe z toba, posle ja Misiowi jakims nocnikiem, przepraszam, nosnikiem,), big hugs, Marian
poslalem cos Stefanowi, nie pokazalo sie, mimo ze udalo mi sie zalogowac, zobaczmy czy to sie pokaze jako tet, naciskam na „wyslij komentarz”