Stefan Bratkowski: Ewangelia według Smilesa. Jak sobie radzili – i poradzili inni33 min czytania

()

kapitalizmSwój hurt

Gdy już rozwinęło się w Anglii dziesiątki takich interesów, zorganizowały one własny, wspólny system hurtu. Ponieważ największe oszustwa (i największe zyski) w handlu rodzą się właśnie na drodze od producenta do sklepu detalisty, czyli – w hurcie, w pośrednictwie.

Wbrew pozorom, handel spółdzielczy, przejmujący zysk detalisty, nie jest wrogiem prywatnego drobnego handlu. Nie ma po co zakładać lokalnej spółdzielni spożywców, jeśli w sąsiedztwie mamy kilka małych sklepów prywatnych. Trzeba je chronić przed konkurencją wielkich i uciskiem ze strony monopolistycznego hurtu.

Przed drugą wojną światową potężna, spółdzielcza hurtownia polska „Społem”, stworzona porozumieniem spółdzielni, przekazywała sklepom prywatnym ogromną część swoich dostaw. Dostarczała, wedle zasady spółdzielczej, „towary najwyższej jakości po umiarkowanych cenach”. Zyskiwał cały handel, bo w handlu hurtowym poważny konkurent wymuszał uczciwość na pozostałych. Hurt „Społem” złamał przed wojną kilka zmów kartelowych, doprowadzając do obniżki cen.

Dziś u nas to nie hurtownik zabiega o detalistę, lecz detalista jeździ do hurtowni po zakupy i zamawia towary. Pomyśleć: pierwszy komputer u Lyonsa w Londynie sygnalizował, na którym stanowisku sprzedaży może za chwilę zabraknąć jakiegoś towaru. Jest interesem hurtownika – jak najszybciej dowiedzieć się, gdzie zaraz dowieźć jakiś towar. Obecny luksus życia hurtownika jest luksusem przejściowym. Konkurencja go zlikwiduje.

Samemu zarabiać na pośrednictwie

Wieś w rzeczywistości nie ma nic z  wysokich cen detalicznych żywności w mieście. Są one interesem pośredników, czasem raczej spekulantów niż kupców (czego u nas w swoim czasie dowiódł skandal cukrowy). Dlatego warto odbudować i autentyczną spółdzielczość wiejską.

Wszelką: od mleczarskiej poczynając, poprzez kredytową, na zbycie i zaopatrzeniu kończąc. Dziś mleczarnie są własnością spółek pracowników albo prywatnych właścicieli, a nie producentów mleka, i przejmują rentę pośrednictwa. Hodowca bydła mlecznego dostaje najmniej.

Idealiści i praktycy

To wielki pisarz, Stefan Żeromski, wymyślił nazwę dla spółdzielni spożywców w Polsce – „Społem”.  I rzeczywiście: „spółdzielnia” (angielskie „cooperative„) to od wspólnego działania, działania społem. Nie darmo Karol Fourier, jeden z Koperników życia społecznego, zapisał pewnego dnia, jakby odkrył brakującą planetę układu słonecznego – „dzisiaj, w Wielki Piątek, odkryłem tajemnicę zrzeszania się”. Praktycy wiedzieli jednak, że o sukcesie spółdzielczego handlu decyduje konkurencyjność. Ideały musiały stać się wielkim interesem.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

9 komentarzy

  1. slawek 27.06.2015
  2. narciarz2 27.06.2015
    • andrzej Pokonos 27.06.2015
  3. A.P. 27.06.2015
  4. W. Bujak 27.06.2015
  5. Aleksy 28.06.2015
    • UP72156 01.07.2015
  6. Marian Marzyński 30.06.2015
  7. Marian Marzyński 30.06.2015