Kto budził brytyjskich robotników
To nie marksizm obudził robotników. Budził ich z początkiem XIX wieku, i to przez trzydzieści parę lat – William Cobbett, zapomniany angielski geniusz polityczny. Trevelyan w tym tłustym byłym bokserze, zawadiace w ringu i poza ringiem, człowieku staroświeckim, uznał „genialnego dziennikarza swych czasów”. Political Register Cobbetta, najpierw tygodnik, potem dziennik, odczytywano niepiśmiennym „pod płotem i w warsztacie”, gazeta była tania, bez „wiadomości”, news, obciążonych wówczas opłatami stemplowymi. Publikowała tylko artykuły i felietony. Cobbett warstwom wyższym odkrywał nędzę warstw niższych, robotników uczył dyskusji i organizacji. Także – co w Anglii istotne – poczucia humoru.
Ruch robotniczy stopniowo rozrósł się w potęgę polityczną i już po śmierci Cobbeta (w 1835 r.) zasłynął „Kartą praw ludu”, People’s Charter, żądającą równych praw. „Czartyści” zebrali pod nią do roku 1838 blisko dwa miliony podpisów! Nigdy się nie udało takie przedsięwzięcie późniejszym zwolennikom marksizmu. Ale też marksizm nie był ruchem robotniczym. Marks unikał robotników, nigdy nie był u żadnego z nich w domu.
Pojęcie „socjalizmu” nie wzięło się z żadnego programu politycznego, ani z „socjalizmu naukowego” Marksa i Engelsa. Słowo „socjalizm” poszło – od question sociale, angielskiej social question, „kwestii socjalnej”, czyli społecznej. Żadnych „socjalistów utopijnych”, wbrew encyklopediom, nie było, wymyślił ich dopiero marksizm. Utopistami okazali się Marks i Engels.
Święty Smiles
Ludowy pisarz angielski, dziś całkiem zapomniany, były lekarz-społecznik, Samuel Smiles, napisał książkę, wznawianą rok po roku przez całą drugą połowę stulecia – Self-help (1859), dosłownie – „Samo-pomoc”, co byłoby sensowne tłumaczyć – „Pomóż sobie sam”. Zmieniła ta książka nie tylko Anglię, ale i Amerykę. Opowiadała o tych, którzy osiągnęli wielkość, sławę bądź fortunę własnym wysiłkiem, inteligencją i obrotnością, bądź potrafili zrobić coś mądrego i pożytecznego razem z innymi. Ta książka, popularne biografie, oraz inne podobne, „Charakter”, „Oszczędność (Przezorność)”, „Obowiązek”, wychowały całe generacje angielskich robotników, z ambicjami, fantazją i wiarą w siebie. W ostatnim ćwierćwieczu XIX stulecia dziesięć tysięcy rocznie takich Anglików przychodziło na zajęcia university extension, „uniwersytetu rozszerzonego”, „uniwersytetu dla wszystkich”, prowadzonego przez brytyjskich uczonych! Smiles dożył 92 lat i oglądał sukcesy swoich idei.

Pan redaktor opisuje anatomię sukcesu ludzi niezamożnych. Dudy i Kukizy przeminą a spółdzielczość i spółki pracownicze pozwolą na awans materialny i polityczny tysięcy mniej zamożnych ludzi. Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?
„Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?”
.
Nie da się zorganizowac. Pan Redaktor przekonuje, ze ludzie muszą sie organizowac sami w opozycji do „gory”. Przy czym „gora” niekoniecznie oznacza władzę. „Gora” moze takze oznaczac inercję umysłową, konserwatyzm, i jakos-to-będzizm otoczenia.
.
Patrząc z oddali, sytuację psychologiczną w Polsce najkrocej podsumowałbym tak: Kosciół idzie po łupy. Skutkuje dwadziescia parę lat prania mózgów w szkołach. Bo to nieprawda, ze katecheci niczego na tych lekcjach religii nie nauczyli. Otoz nauczyli biernej zgody na absurd. Nauczyli posłuszenstwa. Nauczyli ukrywania swoich opinii. Nauczyli hierarchicznej wizji swiata. Utrwalili myslenie „my na dole, oni na gorze”. I teraz pokazały się owoce. Lud, zamiast się zorganizowac, idzie we wskazanym kierunku. I nawet nie zadaje pytania „dokąd idziemy”. Idziemy tam, gdzie nas prowadzą pasterze i przewodnicy w rodzaju Dudy, Kukiza, i biskupow. Skoro prowadzą, to wiedzą dokąd. Po co pytac o program? Marsz jest wartoscią samą w sobie. No, to maszerujemy. Przynaleznosc do stada jest wartoscią samą w sobie. No, to nalezymy.
.
Takie będą Rzeczpospolite, jakie będzie młodziezy chowanie. Te lekcję biskupi przerobili. Zas swiecka częsc społeczenstwa dała sie przerobic w posłuszny tłum. Dokładnie przeciwnie do nauczania Pana Redaktora.
Dużo w tym racji Narciarzu2… Lenistwo ludzkie powoduje, że zawsze łatwiej jest iść za przewodnikiem stada. Nawet jak przewodnik nie ma czterech klapek pod kopułą. Czasami „wystarczy być”.
To, czego sz.p . Redaktor nie wspomina, to, że na Wysp. Bryt.była reformacja. Biblię przetłumaczono na język angielski i wszystkich zmuszono do nauki czytania i pisania, aby sami Biblię czytali. W takiej Szkocji zniesiono całkowicie hierarchię kościelną, a każdy Szkot z Bogiem rozmawiał osobiście. Podstawą organizacji była parafia, samodzielna, zmuszona do zgodnego działania, musiała radzić sobie z przeciwnościami,z Biblią w ręku.
Kalwinizm był surowy; ciężka praca, purytanizm, oszczędność i miłość bliźniego.
Jeżeli Polska szczyci się tolerancją w swojej historii, pobłażliwością co do moralności, to niestety Brytyjczycy mieli wręcz przeciwnie. Tam było palenie na stosie i scinanie głów.
A Polacy analfabetyzm pokonali dopiero w XX wieku.
Gdyby nie bylo ministra Wilczka mozna by prowadzic takie dyskusje. Po nim pozostaje stwierdzic tylko jedno – nie przeszkadzac.
Szanowny Pan Redaktor jak zwykle zapomniał o fundamencie którym jest praworządne państwo przyjaznego prawa którego elementem jest pro rozwojowy system ekonomiczny. Dzisiejsza oligarchiczna, skorumpowana i skolonizowana III RP nie nastraja optymistycznie. Konkluzją anachronicznych wywodów Redaktora ma być stwierdzenie – „sami sobie jesteście winni nieudacznicy”.
Takie stwierdzenie pada gdy na czele „stada lwów stoi baran przebrany za lwa” liczący że całą robotę zrobi za niego „niewidzialna ręka rynku”.
Pan Redaktor Bratkowski jak zwykle błyszczy wiedza i erudycją. Rozwiązania przedłożone w pracy pozwalają na prawidłowe rozwiązanie t.zw. kiedyś „stosunków produkcji”.
Polska miała okazję przodować w takich przemianach w latach 90-tych,niestety zostało to zaprzepaszczone. Autor niniejszego próbował zainteresować obie zwalczające się strony problematyką akcjonariatu pracy. Została rozesłana „Odezwa…” do wielu środowisk, propagująca takie rozwiązania. Znajduje się na Twitterze o adresie UP72156@UP72156 w blogu pod nazwą „Odezwa”. Jan Paweł II w encyklice „Laborem excersens” ogłoszonej w tym samym roku (1989) zawarł pochwałę takich rozwiązań. Nikt się jednak wtedy tym nie interesował. Strony zajęte był walką o władzę.
UP72156
Bratkowski na Prezydenta!, a jezeli nie ty, to sprobuj wytrenowac jakiegos mlodego Bratkowskiego, moze zdazysz; z najszczerszym podziwem dla twego mozgu i energii, (wiedzialem to juz w roku 1981, gdy zaprosiles mnie z „wygnania” do Polski na zrobienie filmu, mam wciaz nakrecona rozmowe z toba, posle ja Misiowi jakims nocnikiem, przepraszam, nosnikiem,), big hugs, Marian
poslalem cos Stefanowi, nie pokazalo sie, mimo ze udalo mi sie zalogowac, zobaczmy czy to sie pokaze jako tet, naciskam na „wyslij komentarz”