Stefan Bratkowski: Ewangelia według Smilesa. Jak sobie radzili – i poradzili inni

kapitalizmWolność a własność

Nie trudno dowieść, że w rzetelnej demokracji nie ma pełnej wolności bez własności, i to własności „czynnej”, przynoszącej dochody, a nie tej konsumpcyjnej w rodzaju posiadanych domów i samochodów. Tak rozumował utalentowany finansista kalifornijski, Louis Kelso, który w roku 1957 opublikował książkę pod tytułem „Manifest kapitalistyczny”. Nie przetłumaczyliśmy jej do dzisiaj. Przeczytał ją działacz związku zawodowego aktorów, bliski pięćdziesiątki aktor westernów, Ronald Reagan. Od tego zaczęła się ich przyjaźń i współpraca.

Własność dla wszystkich

Kelso wynalazł nową technikę finansową – wspomagał kredytem (leveraged) uwłaszczanie menedżerów na firmach, które prowadzili, których wielkie korporacje chciały się pozbyć. Tak uruchomił wspomagany wykup przez menedżerów, Management-Buy-Out. Potem z pytaniem o to samo zgłosili się pracownicy podupadającej spółki wydawniczej. Kelso zbadał ich szanse i – pomógł. Tak powstała pierwsza spółka pracownicza jako partner w zwykłej spółce akcyjnej.

To nie był „akcjonariat pracowniczy” na francuską modłę. Spółka pracowników po prostu wykupiła większość udziałów w zwykłej spółce akcyjnej. W radzie nadzorczej firmy zasiada tylu jej reprezentantów, ile wynika z procentu jej udziałów. Spółka pracownicza może kupić więcej udziałów, ale nie może nimi grać na giełdzie. Ma zbliżyć własność do przedsiębiorstwa – co bardzo istotne w epoce, kiedy nikt nie zarządza wielką firmą jak właściciel i przymusowo narzuca się menedżerom część wynagrodzenia w akcjach firmy, żeby choć trochę byli też odpowiedzialnymi właścicielami.

Ronald Reagan jako kandydat na gubernatora Kalifornii, potem jako kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych uczynił spółki pracownicze swoim programem społecznym – „upowszechnienie własności” przeciwstawił hasłom nacjonalizacji przedsiębiorstw. Był to zarazem i jest wielki program polityczny gospodarki liberalnej Ameryki – wbrew opiniom rzekomych liberałów, którzy niewiele z gospodarki rozumieją. Własność pracownicza, Employee Stock Ownership Plan, przyjmuje się coraz szerzej.

W Ameryce reaganowskiej prosperity menedżerowie też oszaleli z chciwości, nie darmo lata osiemdziesiąte XX wieku nazwano w USA „chciwymi osiemdziesiątkami”. I wielu położyło swoje firmy. Własność pracownicza, wedle zasad Kelso i Reagana, nie jest żadnym cudownym lekarstwem na kłopoty przedsiębiorstw, ani zabawą we własność. To pracownicy muszą nie tylko wiedzieć, co oznacza partnerstwo, ale rozumieć wyzwania rynkowe, stojące przed firmą. Czasem trzeba okresowo dla zachowania konkurencyjności obniżyć stawki swoich zarobków.

Szkoda, żeśmy tego nie zrobili

To nie są udziały indywidualne, połączone w stowarzyszenie. Prawo USA udziela spółkom pracowniczym tylko jednego przywileju w grze giełdowej – sprzeciwu, czyli zablokowania „wrogiego przejęcia”, tj. nagłego, giełdowego wykupu większości lub też pakietu akcji, by decydować o losach przedsiębiorstwa. System wspomaganej, „lewarowanej” własności pracowniczej wymaga zaś, by spółka pracownicza spłaciła kredyt z zysku firmy, nie może się zapożyczyć dla spłaty swoich udziałów – to ograniczenie dosyć ważne, skoro akcje firm po wprowadzeniu własności pracowniczej idą natychmiast w górę.

Udało się w roku 1990 zaprosić do Polski Louisa Kelso. Starszy pan gotów był opowiedzieć o technikach lewarowanego wykupu przez menedżerów, czyli Management-Buy-Out jako sposobie prywatyzacji, oraz o planie ESOP, Employee-Stock-Ownership-Plan, lansowanym przez Reagana. Młody szef urzędu prywatyzacji, niestety, mój wychowanek, ale już z urzędu wiedzący wszystko lepiej, nie znalazł czasu na spotkanie ze starszym panem. Po paru latach powiedział mi –„jaka szkoda, żeśmy tego nie zrobili”. Nie będę komentował, bo po co.

Reagan po swej prezydenturze, jeszcze wtedy w dobrej formie, namówiony przez Kelso, gotów był przyjechać do Polski z początkiem lat 90-tych poprzedniego wieku, by tłumaczyć jako były działacz związkowy, co to znaczy współwłasność w przedsiębiorstwie, co to znaczy współodpowiedzialność za przedsiębiorstwo i jak się do niej przygotować. Dziś nadal możemy zasięgnąć rad ze strony paru czołowych korporacji Ameryki.

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. slawek 2015-06-27
  2. narciarz2 2015-06-27
    • andrzej Pokonos 2015-06-27
  3. A.P. 2015-06-27
  4. W. Bujak 2015-06-27
  5. Aleksy 2015-06-28
    • UP72156 2015-07-01
  6. Marian Marzyński 2015-06-30
  7. Marian Marzyński 2015-06-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com