Stefan Bratkowski: Ewangelia według Smilesa. Jak sobie radzili – i poradzili inni

kapitalizmLepsze socjalizmy

„Furieryzm” stworzyli uczniowie Fouriera, kiedy zmarł i nie przeszkadzał im w porządkowaniu jego genialnych myśli. Znał się na interesach; nie proponował zniesienia zysku, ani własności prywatnej. Zdanie: „jako najważniejsze zagadnienie ekonomii politycznej należałoby zbadać sprawę przekształcenia najemników we współzainteresowanych właścicieli” okazało się trwałym programem. Opowiedzą się za nim pionier myśli społecznej Kościoła katolickiego, arcybiskup von Ketteler, papież Pius XI i prezydent Ronald Reagan. Pracownicy, grupujący się w swoich spółkach, a nie jako pojedynczy właściciele akcji, są konstruktywnymi partnerami właścicieli, zainteresowanymi w sukcesach przedsiębiorstwa. Zamiast programowej marksistowskiej walki klasowej.

Kto się nie mieści w przedziałach walki klasowej

Współczesne cywilizacje muszą bronić drobnej przedsiębiorczości  przed eliminacją z rynku, bronić formalnymi przepisami o ochronie konkurencji. Japonia nie pozwala dziś uruchomić żadnego super-marketu bez zgody okolicznych sklepikarzy.

To jedynie w Europie kontynentalnej monopole mogą do dziś robić co chcą, dowoli dusząc i eksploatując drobną przedsiębiorczość.

Nudne i szare

Dziś nasze, po-realno-socjalistyczne związki zawodowe z dobrze płatnymi przywódcami biorą udział w walce o władzę i nigdy nie zainteresowały się dorobkiem robotników brytyjskich i amerykańskich – wszystkim, co naszym dzisiejszym „związkowcom” wydaje się nudne, szare i przyziemne w porównaniu z ulicznymi awanturami.

Nasze związki zawodowe nie starają się przygotować swoich członków do roli członków spółek pracowniczych, nie myślą o tym, by takie spółki mogły by stać się poważnymi akcjonariuszami przedsiębiorstw, w których członkowie związku pracują. Współwłasność to nie tylko dochody z udziałów, to współodpowiedzialność i duch gospodarności; tu nie chodzi o indywidualne udziały do rzucenia na rynek i do spekulacji giełdowej, przeciwnie, tu chodzi właśnie o zbiorowego partnera, współwłaściciela, czującego się współgospodarzem firmy. Oczywiście, nie ma wówczas mowy o kilkunastu jak dzisiaj u nas etatowych, na koszt firmy, „aktywistach” związkowych, bo gospodarni udziałowcy dbają o koszty własne firmy. Nie wolno im grać na giełdzie, w wielu firmach tego ustroju wolno sprzedać swój udział tylko innemu pracownikowi bądź nowemu pracownikowi.

Można zasięgnąć rad ze strony tych korporacji Ameryki, w których spółki pracownicze to i czasem ponad 30 % udziałów. Ale nikt nie pyta.

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. slawek 2015-06-27
  2. narciarz2 2015-06-27
    • andrzej Pokonos 2015-06-27
  3. A.P. 2015-06-27
  4. W. Bujak 2015-06-27
  5. Aleksy 2015-06-28
    • UP72156 2015-07-01
  6. Marian Marzyński 2015-06-30
  7. Marian Marzyński 2015-06-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com