Lepsze socjalizmy
„Furieryzm” stworzyli uczniowie Fouriera, kiedy zmarł i nie przeszkadzał im w porządkowaniu jego genialnych myśli. Znał się na interesach; nie proponował zniesienia zysku, ani własności prywatnej. Zdanie: „jako najważniejsze zagadnienie ekonomii politycznej należałoby zbadać sprawę przekształcenia najemników we współzainteresowanych właścicieli” okazało się trwałym programem. Opowiedzą się za nim pionier myśli społecznej Kościoła katolickiego, arcybiskup von Ketteler, papież Pius XI i prezydent Ronald Reagan. Pracownicy, grupujący się w swoich spółkach, a nie jako pojedynczy właściciele akcji, są konstruktywnymi partnerami właścicieli, zainteresowanymi w sukcesach przedsiębiorstwa. Zamiast programowej marksistowskiej walki klasowej.
Kto się nie mieści w przedziałach walki klasowej
Współczesne cywilizacje muszą bronić drobnej przedsiębiorczości przed eliminacją z rynku, bronić formalnymi przepisami o ochronie konkurencji. Japonia nie pozwala dziś uruchomić żadnego super-marketu bez zgody okolicznych sklepikarzy.
To jedynie w Europie kontynentalnej monopole mogą do dziś robić co chcą, dowoli dusząc i eksploatując drobną przedsiębiorczość.
Nudne i szare
Dziś nasze, po-realno-socjalistyczne związki zawodowe z dobrze płatnymi przywódcami biorą udział w walce o władzę i nigdy nie zainteresowały się dorobkiem robotników brytyjskich i amerykańskich – wszystkim, co naszym dzisiejszym „związkowcom” wydaje się nudne, szare i przyziemne w porównaniu z ulicznymi awanturami.
Nasze związki zawodowe nie starają się przygotować swoich członków do roli członków spółek pracowniczych, nie myślą o tym, by takie spółki mogły by stać się poważnymi akcjonariuszami przedsiębiorstw, w których członkowie związku pracują. Współwłasność to nie tylko dochody z udziałów, to współodpowiedzialność i duch gospodarności; tu nie chodzi o indywidualne udziały do rzucenia na rynek i do spekulacji giełdowej, przeciwnie, tu chodzi właśnie o zbiorowego partnera, współwłaściciela, czującego się współgospodarzem firmy. Oczywiście, nie ma wówczas mowy o kilkunastu jak dzisiaj u nas etatowych, na koszt firmy, „aktywistach” związkowych, bo gospodarni udziałowcy dbają o koszty własne firmy. Nie wolno im grać na giełdzie, w wielu firmach tego ustroju wolno sprzedać swój udział tylko innemu pracownikowi bądź nowemu pracownikowi.
Można zasięgnąć rad ze strony tych korporacji Ameryki, w których spółki pracownicze to i czasem ponad 30 % udziałów. Ale nikt nie pyta.

Pan redaktor opisuje anatomię sukcesu ludzi niezamożnych. Dudy i Kukizy przeminą a spółdzielczość i spółki pracownicze pozwolą na awans materialny i polityczny tysięcy mniej zamożnych ludzi. Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?
„Tylko jak to zorganizować w Polsce A.D. 2015 i kolejnych?”
.
Nie da się zorganizowac. Pan Redaktor przekonuje, ze ludzie muszą sie organizowac sami w opozycji do „gory”. Przy czym „gora” niekoniecznie oznacza władzę. „Gora” moze takze oznaczac inercję umysłową, konserwatyzm, i jakos-to-będzizm otoczenia.
.
Patrząc z oddali, sytuację psychologiczną w Polsce najkrocej podsumowałbym tak: Kosciół idzie po łupy. Skutkuje dwadziescia parę lat prania mózgów w szkołach. Bo to nieprawda, ze katecheci niczego na tych lekcjach religii nie nauczyli. Otoz nauczyli biernej zgody na absurd. Nauczyli posłuszenstwa. Nauczyli ukrywania swoich opinii. Nauczyli hierarchicznej wizji swiata. Utrwalili myslenie „my na dole, oni na gorze”. I teraz pokazały się owoce. Lud, zamiast się zorganizowac, idzie we wskazanym kierunku. I nawet nie zadaje pytania „dokąd idziemy”. Idziemy tam, gdzie nas prowadzą pasterze i przewodnicy w rodzaju Dudy, Kukiza, i biskupow. Skoro prowadzą, to wiedzą dokąd. Po co pytac o program? Marsz jest wartoscią samą w sobie. No, to maszerujemy. Przynaleznosc do stada jest wartoscią samą w sobie. No, to nalezymy.
.
Takie będą Rzeczpospolite, jakie będzie młodziezy chowanie. Te lekcję biskupi przerobili. Zas swiecka częsc społeczenstwa dała sie przerobic w posłuszny tłum. Dokładnie przeciwnie do nauczania Pana Redaktora.
Dużo w tym racji Narciarzu2… Lenistwo ludzkie powoduje, że zawsze łatwiej jest iść za przewodnikiem stada. Nawet jak przewodnik nie ma czterech klapek pod kopułą. Czasami „wystarczy być”.
To, czego sz.p . Redaktor nie wspomina, to, że na Wysp. Bryt.była reformacja. Biblię przetłumaczono na język angielski i wszystkich zmuszono do nauki czytania i pisania, aby sami Biblię czytali. W takiej Szkocji zniesiono całkowicie hierarchię kościelną, a każdy Szkot z Bogiem rozmawiał osobiście. Podstawą organizacji była parafia, samodzielna, zmuszona do zgodnego działania, musiała radzić sobie z przeciwnościami,z Biblią w ręku.
Kalwinizm był surowy; ciężka praca, purytanizm, oszczędność i miłość bliźniego.
Jeżeli Polska szczyci się tolerancją w swojej historii, pobłażliwością co do moralności, to niestety Brytyjczycy mieli wręcz przeciwnie. Tam było palenie na stosie i scinanie głów.
A Polacy analfabetyzm pokonali dopiero w XX wieku.
Gdyby nie bylo ministra Wilczka mozna by prowadzic takie dyskusje. Po nim pozostaje stwierdzic tylko jedno – nie przeszkadzac.
Szanowny Pan Redaktor jak zwykle zapomniał o fundamencie którym jest praworządne państwo przyjaznego prawa którego elementem jest pro rozwojowy system ekonomiczny. Dzisiejsza oligarchiczna, skorumpowana i skolonizowana III RP nie nastraja optymistycznie. Konkluzją anachronicznych wywodów Redaktora ma być stwierdzenie – „sami sobie jesteście winni nieudacznicy”.
Takie stwierdzenie pada gdy na czele „stada lwów stoi baran przebrany za lwa” liczący że całą robotę zrobi za niego „niewidzialna ręka rynku”.
Pan Redaktor Bratkowski jak zwykle błyszczy wiedza i erudycją. Rozwiązania przedłożone w pracy pozwalają na prawidłowe rozwiązanie t.zw. kiedyś „stosunków produkcji”.
Polska miała okazję przodować w takich przemianach w latach 90-tych,niestety zostało to zaprzepaszczone. Autor niniejszego próbował zainteresować obie zwalczające się strony problematyką akcjonariatu pracy. Została rozesłana „Odezwa…” do wielu środowisk, propagująca takie rozwiązania. Znajduje się na Twitterze o adresie UP72156@UP72156 w blogu pod nazwą „Odezwa”. Jan Paweł II w encyklice „Laborem excersens” ogłoszonej w tym samym roku (1989) zawarł pochwałę takich rozwiązań. Nikt się jednak wtedy tym nie interesował. Strony zajęte był walką o władzę.
UP72156
Bratkowski na Prezydenta!, a jezeli nie ty, to sprobuj wytrenowac jakiegos mlodego Bratkowskiego, moze zdazysz; z najszczerszym podziwem dla twego mozgu i energii, (wiedzialem to juz w roku 1981, gdy zaprosiles mnie z „wygnania” do Polski na zrobienie filmu, mam wciaz nakrecona rozmowe z toba, posle ja Misiowi jakims nocnikiem, przepraszam, nosnikiem,), big hugs, Marian
poslalem cos Stefanowi, nie pokazalo sie, mimo ze udalo mi sie zalogowac, zobaczmy czy to sie pokaze jako tet, naciskam na „wyslij komentarz”